Kolejne zwycięstwo FutureNet Śląska Wrocław. Koszykarze Radosława Hyżego pokonali przyjezdnych z Pruszkowa 90:76.

Trójkolorowi podchodzili do spotkania osłabieni brakiem Jakuba Musiała, który zmagał się z chorobą. W składzie meczowym nie znalazł się również Michał Sasik. Mimo braków kadrowych, wrocławianie mogli być uważani za zdecydowanego faworyta – dotychczasowo we własnej hali nie doznali żadnej porażki, natomiast Znicz tylko raz wygrał na wyjeździe.

Zaskakujący początek

Gospodarze zdobyli punkty już w pierwszej akcji spotkania. Po podaniu Norberta Kulona, za trzy trafił Robert Skibniewski. Lepiej w mecz weszli jednak pruszkowianie – po tym jak punkty po trudnym rzucie z półdystansu zdobył Karol Kamiński, Znicz prowadził 6:5. W kolejnych akcjach kibice byli świadkami prawdziwej lawiny trójek – rzutami zza łuku popisywali się Tomasz Żeleźniak i Skibniewski, a tuż po wejściu na boisko, również za trzy, trafił Sebastian Bożenko. W zespole z Pruszkowa dobrze prezentował się Kamiński, który miał na koncie już 6 oczek. W końcówce kwarty swoje pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Aleksander Dziewa. Po pierwsze odsłonie spotkania, goście prowadzili 28:27.

Kosz za kosz

Goście nie zwalniali tempa w drugiej kwarcie. Zza łuku trafił Robert Cetnar, wyprowadzając zespół na czteropunktowe prowadzenie. Szybko rzutem spod kosza odpowiedział Dziewa. Następnie obie drużyny miały problem ze skutecznością i przez trzy minuty nie potrafiły skierować piłki do kosza. Strzelecką niemoc przerwał dopiero Mateusz Szwed, oddając celny rzut z trumny. W kolejnym posiadaniu trójkę trafił Aleksander Leńczuk, dla którego były to pierwsze punkty w spotkaniu. Wrocławianie widocznie złapali wiatr w żagle – w połowie odsłony do wyrównania doprowadził znajdując się w świetnej dyspozycji, Bożenko, trafiając kolejny rzut zza łuku. W następnych akcjach, dwa rzuty za trzy dołożyli Leńczuk i Kulon. Tym samym Śląsk zbudował pięciopunktową przewagę. Do końca kwarty gra toczyła się w rytmie kosz za kosz. Wrocławianie schodzili do szatni, wygrywając 48:45.

Śląsk gra swoje

W początkowej fazie drugiej połowy, goście przez pierwsze trzy minuty nie potrafili skierować piłki do kosza. Pierwsze punkty zdobył dopiero Kamiński, po efektownym wejściu pod kosz. Prym zaczęli jednak wieść wrocławianie. Dziewa podał w kontrze do Szymona Tomczaka, który trafił za dwa punkty i celnie wykonał przyznany rzut osobisty, tym samym wyprowadzając zespół Radosława Hyżego na dwucyfrowe prowadzenie. Tradycyjnie na parkiecie dominował Dziewa, który po celnej trójce w połowie kwarty, miał na koncie już 16 punktów. W końcówce kwarty po zespołowej akcji, dwa oczka dorzucił Tomasz Żeleźniak – skrzydłowy Śląska wobec nieobecności Jakuba Musiała odgrywał w spotkaniu kluczową rolę. Następnie za trzy trafił Skibniewski i strata gości powiększyła się do trzynastu oczek. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami, Trójkolorowi prowadzili 69:59.

Kontrola do końca

Cały czas świetnie prezentował się podkoszowy pruszkowian, Mateusz Szwed. W pierwszej akcji czwartej kwarty bezbłędnie wykonał dwa rzuty wolne, a minutę później dorzucił kolejne dwa oczka spod kosza. Goście powoli odrabiali straty – po celnym dwutakcie w kontrataku Patryka Tradeckiego, przegrywali już tylko siedmioma punktami. Wrocławianie mieli problemy w ofensywie – zarówno ze skutecznością jak i dużą liczbą strat. Niezawodny znowu okazał jednak się Skibniewski – doświadczony rozgrywający trafił swoją kolejną trójkę. W następnych akcjach po dwa oczka dorzucili Bożenko i Dziewa i przewaga Śląska znowu była dwucyfrowa. Mimo ambitnej walki gości, rezultat nie uległ już zmianie. FutureNet Śląsk Wrocław wygrał spotkanie 17. kolejki ze Zniczem Pruszków 90:76.

W szatni rozmawialiśmy o stratach i o szanowaniu piłki. Już od początku sezonu staramy się zwracać uwagę na unikanie tego. Dodatkowo w kilku sytuacjach zawodnicy zachowali się nieco egoistycznie. Ostatnią rzecz na którą zwróciliśmy uwagę była kwestia nastawienia i świadomości, że jesteśmy zespołem młodym, który musi podchodzić do spotkania z stuprocentową koncentracją i zaangażowaniem, żeby wygrać. To nie jest tak, że przeciwnicy się poddają. W kilku momentach dzisiaj graliśmy, jakby ten mecz miał się sam wygrać – mówi Radosław Hyży, trener Śląska Wrocław.

Nie można powiedzieć, że coś nie wyszło – zespół Śląska jest po prostu bardzo mocną ekipą. Do pewnego czasu graliśmy na wysokim poziomie i cieszę, że długo udawało nam się to utrzymać. Różnica potencjału jest jednak znacząca. Śląsk w drugiej połowie zagrał znacznie lepiej, my niestety przyjęliśmy trochę inną specyfikę gry i trzecią kwartę przegraliśmy znacząco – komentuje Andrzej Kierlewicz, trener Znicza Pruszków.


FutureNet Śląsk Wrocław – Znicz Pruszków 90:76 (27:28, 21:17, 21:14, 17:17)

Śląsk: Aleksander Dziewa 23, Robert Skibniewski 15, Norbert Kulon 12, Tomasz Żeleźniak 12, Szymon Tomczak 7, Aleksander Łeńczuk 5, Bartłomiej Pietras 4, Karol Michałek 2.

Znicz: Mateusz Szwed 19, Karol Kamiński 17, Robert Cetrnar 16, Michał Kierlewicz 13, Paweł Tradecki 6, Wojciech Hałas 3, Andrzej Paszkiewicz 0, Bartłomiej Ornoch 0, Daniel Olszewski 0, Hubert Miłak 0.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław