Ślęza Wrocław znów wygrała z Artego Bydgoszcz 61:57. W całej rywalizacji prowadzi 2-0. Oznacza to, że do aby awansować dalej, musi pokonać bydgoszczanki jeszcze jeden raz. Kolejne spotkanie odbędzie się 18 kwietnia we Wrocławiu i to ono może zadecydować o awansie.

W sobotnim meczu to Ślęza Wrocław okazała się lepsza od gospodarzy. Po dogrywce pokonała 80:70 Artego Bydgoszcz.

Wyrównana gra

Drugi mecz półfinałowy rozpoczął się od prowadzenia Ślęzy Wrocław (4:0). Artego Bydgoszcz odpowiedziało celnymi rzutami Deneshy Stallworth z gry i Julie McBride zza łuku (5:6). W kolejnej akcji dwa oczka dołożyła Karina Szybała, lecz gospodynie wyrównały dzięki trójce w wykonaniu Jennifer O’Neill (8:8). Pierwszy raz prowadzenie objęły bydgoszczanki po akcji dwa plus jeden Julie McBride (11:10). Jednak celny rzut za trzy punkty Szybały doprowadził do remisu (13:13). Gra była bardzo wyrównana, dodatkowo oba zespoły mocno grały w obronie. Na boisku pojawiła się Marissa Kastanek. Chwilę później Dragana Stanković popisała się świetnym blokiem i uniemożliwiła Tijanie Ajduković zdobycie punktów. Agnieszka Szott-Hejmej trafiła zza łuku i to Artego ponownie prowadziło (20:15). Pięciopunktowa przewaga utrzymała się do końca pierwszej kwarty, którą zespół Tomasza Herkta wygrał 22:17.

Mały dystans

W drugiej kwarcie defensywa Ślęzy nie spisywała się najlepiej, czego skutkiem były cztery punkty zdobyte przez środkową Artego, Deneshę Stallworth (26:19). Zawodniczki Arkadiusza Rusina zaczęły popełniać proste błędy nie tylko w obronie, ale także w ataku, dlatego też ich trener poprosił o czas. Bydgoszczanki dalej prowadziły w tym spotkaniu, jednak Ślęza starała się odrabiać straty (28:24). Doskonałą formę pokazywała Dragana Stanković, która blokowała wrocławskie zawodniczki. Jednak Artego też nie mogło zdobyć swoich puntów, oddając niecelne rzuty. By to zmienić trener Tomasz Herkt wziął czas. Mimo tego, jego zawodniczki na trzy minuty przed końcem kwarty miały na swoim koncie już pięć fauli, a od ponad pięciu minut nie trafiły żadnego kosza. Ślęza powoli odrabiała straty, a nawet wyszła na prowadzenie (29:28). Jednak nie utrzymała go długo, gdyż Artego w końcu zaczęło trafiać (34:31). Widowiskowym rzutem popisała się Elżbieta Międzik, która w ostatniej sekundzie akcji trafiła z około 9 metrów. Ślęza miała jeszcze okazję na swoją akcję, jednak nie wykorzystała jej i kwarta zakończyła się wynikiem 37:31.

W pogoni za punktami

Trzecią kwartę otworzył celny rzut zza łuku Agnieszki Szott-Hejmej (40:31). W następnej akcji skrzydłowa Artego dołożyła kolejną trójkę, a bydgoszczanki skutecznie powiększyły swoją przewagę do dziesięciu punktów (43:31). Ślęza popełniła natomiast błąd dwudziestu czterech sekund, ewidentnie będąc zagubionym w ofensywie. Kolejne akcje zespołu z Dolnego Śląska również kończyły się stratami lub niecelnymi rzutami. Julie McBride została upomniana faulem technicznym, jednak nadal to Artego prowadziło (45:38). Wrocławiankom udało się poprawić obronę, zmuszając przeciwniczki do błędu dwudziestu czterech sekund. Atak nadal pozostawiał wiele do życzenia, Ślęza popełniała proste błędy, po których traciła nie tylko piłkę, ale również punkty. Brak skuteczności wrocławianek pozwalał Artego powiększać swoją przewagę (49:40). Po piątym faulu zespołu, rzuty osobiste wykorzystała Elina Dikeoulakou (42:49). Ślęza robiła co mogła, jednak nadal to bydgoszczanki po trzeciej kwarcie prowadziły 50:44.

Tylko kilka minut miało znaczenie

Decydujące dziesięć minut Ślęza rozpoczęła od celnej trójki Kariny Szybały, co na pewno dodało drużynie trochę pozytywnej energii. Po nieudanych akcjach obu zespołów, trener Rusin wziął czas. Po tym punkty zdobyła Tijana Ajduković, a Ślęza przegrywała już tylko jednym oczkiem (49:50). Za sprawą Sharnee Zoll-Norman, wrocławianki doprowadziły do remisu (51:51), a więc rywalizacja zaczynała się od nowa. Drużyna Arkadiusza Rusina mocno broniła, starając się uniemożliwić rywalowi trafienie do kosza. Tijana Ajduković musiała zejść z boiska, gdyż popełniła piąte przewinienie w meczu. W 6. minucie trójkę trafiła Marissa Kastanek (56:55). Artego próbowało nadrobić stratę, jednak oddawało same niecelne rzuty. Sfaulowana została Sharnee Zoll-Norman, która wykorzystała dwa rzuty osobiste, powiększając przewagę Ślęzy do trzech punktów (58:55). Ponadto wrocławianki mocniej i agresywniej grały w obronie, co powodowało, że ich przeciwniczki stały się jeszcze bardziej nerwowe. Jennifer O’Neill szybko chciała nadrobić stratę i rzuciła za trzy punkty, jednak nie trafiła, co pozwoliło Ślęzy rozgrywać swoją kolejną akcję. Nie trwało to jednak długo, bo Karina Szybała zfaulowała Jennifer O’Neill podczas rzuty zza łuku, a więc zawodniczka Artego miała do wykorzystania trzy rzuty osobiste. Gdyby trafiła wszystkie wolne, to bydgoszczanki na minutę przed ostatnim gwizdkiem remisowałyby ze Ślęzą. Tak się jednak nie stało, lecz Ślęza także nie wykorzystała swojej akcji. Trener Tomasz Herkt poprosił o czas. Jego zespół miał 37. sekund, by odrobić trzy punktową stratę. Niestety niecelne podanie pokrzyżowało plany Artego. Dodatkowo bydgoszczanki w kolejnych kilkunastu sekundach trzy razy sfaulowały swoje rywalki. Skutkiem tego były rzuty osobiste Agnieszki Kaczmarczyk. I choć trafiła tylko jeden z nich, to kolejny rzut Artego również był nieudany. Wszystko to sprawiło, że to Ślęza wygrała drugi już mecz półfinałowy 61:57. Aby awansować potrzebuje jeszcze jednego zwycięstwa, bowiem w rywalizacji prowadzi 2-0. Kolejne spotkanie odbędzie się w środę 18 kwietnia w hali AWF-u o godzinie 19:00.


Artego Bydgoszcz – Ślęza Wrocław 57:61 (22:17, 15:14, 13:13, 7:17)

Artego: Agnieszka Szott-Hejmej 17, Denesha Stallworth 15, Julie McBride 10, Jennifer O’neill 6, Elżbieta Międzik 5, Dragana Stanković 2, Karolina Poboży 2, Julia Adamowicz, Justyna Żurowska-Cegielska.

Ślęza: Sharnee Zoll-Norman 14, Tijana Ajdković 14, Karina Szybała 13, Agnieszka Kaczmarczyk 7, Kourtney Treffers 6, Elina Dikeoulakou 4, Marissa Kastanek 3, Klaudia Sosnowska, Tania Perez.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest