W meczu 23. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet, Ślęza Wrocław pokonała na własnym parkiecie Widzew Łódź 72:66. Gospodynie nadrobiły straty w ostatniej kwarcie. 

Po porażce z Wisłą, nastroje w szatni Ślęzy były co najmniej średnie. Na koszykarkach przestała ciążyć spora presja. Mimo to zanosiło się na zaciętą walkę. Wrocławianki wciąż mogą powalczyć o trzecią lub czwartą pozycję przed fazą play-off. W ostatnim spotkaniu obu drużyn to Widzew okazał się lepszy, wygrywając 92:80. Mecz uznawany jest przez żółto-czerwone za największą porażkę w tym sezonie, dlatego wrocławianki chciały zrehabilitować się za tę przegraną.

Od początku spotkania agresywnie pod kosz wchodziła rozgrywająca Ślęzy – Sydney Colson. Jej podania wykorzystywały Taisiia Udodenko i Marissa Kastanek. Widzew zaliczył kilka nieskutecznych prób zza łuku i przy prowadzeniu wrocławianek 14:4, trener gości poprosił o czas. Po powrocie na parkiet łodzianki grały skuteczniej. Pierwsze punkty z dystansu zdobyła Dominique Wilson, pogromczyni Ślęzy z poprzedniego meczu. Mimo to od początku spotkania koszykarki z Łodzi miały problemy z wejściem pod kosz. Gospodynie były skuteczne zarówno z dystansu, gdzie królowała Cierra Burdick, jak i z „trumny”. Na zakończenie pierwszej kwarty prowadziły 23:12.

Druga ćwiartka rozpoczęła się od ofensywnej zbiórki i punktów środkowej Widzewa – Katariny Vucković. Przyjezdne zdobyły siedem oczek z rzędu, przez co o czas poprosił trener Ślęzy – Arkadiusz Rusin. Widzew poczuł wiatr w żaglach i zaczął grać lepiej w defensywie. Wrocławianki przełamały nieskuteczność dopiero dzięki Colson. Z biegiem czasu gra ustabilizowała się w obu drużynach. Ślęza zaczęła grać rozważniej, natomiast Widzew, skuteczniej niż na początku rzucał za trzy. Klaudia Perisa oraz Aleksandra Pawlak stały się motorem napędowym ataku łodzianek i przewaga gospodyn stopniała do jednego oczka. O czas poprosił trener Rusin. Po powrocie kibice dostali pokaz rzutów za trzy punkty. Elina Dikeoulakou trafiła z dystansu, chwilę później Udodenko dołączyła do kanonady, natomiast dla Widzewa rzuciła Pawlak. Po pierwszej połowie, Ślęza prowadziła 42:40.

Po przerwie punkty spod kosza zdobyła Udodenko. Kolejną trójką popisała się również Pawlak, która dominowała w grze ofensywnej Widzewa. Następnie Perisa zapewniła łodziankom pierwsze prowadzenie w meczu. Gospodynie nie potrafiły znaleźć sposobu na dobrze dysponowane rywalki i po chwili traciły już siedem oczek. Ciężar gry wzięła na siebie Burdick, która zdobyła kilka ważnych punktów i na koniec trzeciej kwarty Ślęza przegrywała tylko 55:59.

Ostatnia część meczu rozpoczęła się źle dla drużyny trenera Rusina, która była bardzo nieskuteczna. Zawodniczki Widzewa nie mogły jednak trafić aż przez cztery minuty, co pozwoliło gospodyniom wrócić na prowadzenie (60:59). Ślęza powiększała przewagę i wydawało się, że zmierza po zwycięstwo. Celne rzuty Pawlak i Vucković sprawiły jednak, że łodzianki doprowadziły do wyrównania (66:66). Od tego momentu punkty zdobywały już tylko wrocławianki. Świetna gra w obronie Kastanek oraz nieskuteczność rywalek sprawiły, że Ślęza wygrała 72:66.

Obie drużyny popełniały wiele błędów, ale my staraliśmy się wywierać na nie jeszcze większą presję w defensywie. Potem poprawiłyśmy się ofensywnie. Wciąż mamy do rozegrania trzy mecze i to na nich chcemy się skupić. Musimy postarać się zwyciężyć wszystkie, dopiero wtedy będziemy myśleć o play-off – komentuje Taisiia Udodenko, zawodniczka Ślęzy Wrocław.


Ślęza Wrocław – Widzew Łódź 72:66 (23:12, 19:28, 13:19, 17:7)

Ślęza: Cierra Burdick (23), Magda Kaczmarska (13), Terezia Palenikova (8), Karina Szybała (6), Daria Marciniak (5), Agata Dobrowolska (5), Lea Miletić (5), Taisiia Udodenko (4), Sydney Colson (3), Marissa Kastanek (0), Elina Dikeoulakou (0), Agnieszka Majewska (0)

Widzew: Aleksandra Pawlak (18), Katrina Vucković (18), Klaudia Perisa (12), Dominique Wilson (11), Klaudia Gertchen (4), Julia Drop (3), Jagoda Bandoch (0), Anna Kudleska (0), Elżbieta Paździerska (0), Natalia Gzinka (0), Ijeoma Ajemba (0)


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Ślęza Wrocław