Zawodniczki Arkadiusza Rusina wygrały pierwszy mecz w rywalizacji o III miejsce i brązowy medal Energa Basket Ligi Kobiet z Wisłą CanPack Kraków 66:62. W starciu prowadzą 1-0 i potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa, aby zająć miejsce na podium.

Rywalem Ślęzy Wrocław, która w półfinałach przegrała z Artego Bydgoszcz, jest Wisła CanPack Kraków. Biała Gwiazda w poprzednim etapie uległa zespołowi CCC Polkowice i ma szansę zająć najwyżej III miejsce, tak jak drużyna Arkadiusza Rusina. Aby to zrobić musiałaby dwukrotnie pokonać wrocławianki. Co ciekawe w poprzednim sezonie oba zespoły spotkały się ze sobą w finale i górą wtedy była Ślęza Wrocław. Czy sytuacja sprzed roku ma szansę się powtórzyć?

Chaos i niedokładność

Spotkanie otworzyły punkty Giedrė Labuckienė, która oddała cel rzut dopiero po półtorej minuty. Wcześniej żadna z zawodniczek na boisku nie trafiła do kosza, pojawiło się też dużo błędów i chaotycznej gry. Ślęza punkty zdobyła po trójkach Tani Perez Sharnee Zoll-Norman (6:4). Wisła doprowadziła jednak do remisu (6:6), ale potem przez blisko dwie minuty żaden zespół nie był w stanie zdobyć punktów. Drużyny popełniały dużo błędów i strat, a także nie trafiały. Złą passę przełamała Cheyenne Parker (8:6), zdobywając punkty spod kosza. W odpowiedzi skutecznymi trafieniami popisała się Tijana Ajduković. Na boisku pojawiły się Elina Dikeoulakou, której zabrakło w wyjściowym składzie i Agnieszka Majewska. Duet ten już w następnej akcji zdobył punkty dla Ślęzy. Mimo to Wisła utrzymywała prowadzenie, a Ślęza po pierwszej kwarcie miała pięć oczek straty do rywalek (19:14).

Była gra, nie było punktów

Drugą kwartę wrocławianki rozpoczęły od niecelnego rzutu, jednak dobra defensywa sprawiła, że już w kolejnej akcji Elina Dikeoulakou zdobyła dwa oczka (16:19). Ślęza doprowadziła do remisu (19:19), a po kolejnych punktach Łotyszki, objęła prowadzenie (21:19). Zawodniczki Arkadiusza Rusina postawiły bardzo dobrą obronę, nie pozwalając Wiśle na trafianie do ich kosza. Ta zaś próbując zatrzymać przyjezdne, faulowała aż cztery razy w przeciągu trzech minut. Pierwsze punkty dla Białej Gwiazdy w tej kwarcie zdobyła Cheyenne Parker, trafiając dopiero w 4. minucie gry. Mimo to w kolejnych akcjach Wisła nadal miała problemy ze skutecznością i trafianiem do kosza. Podobnie było z zawodniczkami Ślęzy, które przez kilka akcji też nie zdobyły żadnego punktu. Dopiero w 7. minucie kolejne oczka dla Wisły trafiła Giedrė Labuckienė. Na boisku pojawiła się Klaudia Sosnowska. Wisła doprowadziła do remisu (25:25), a potem ponownie objęła prowadzenie (27:25). Z powodu nieskuteczności swojego zespołu, trener Ślęzy, poprosił o czas. Po wznowieniu z gry trafiła Klaudia Sosnowska (27:27), jednak kilka sekund później zza łuku rzuciła Cheyenne Parker, a potem punkty z szybkiego ataku zdobyła Katarzyna Suknarowska-Kaczor. Kwarta ponownie zakończyła się pięciopunktowym prowadzeniem Białej Gwiazdy (32:27).

Elina Dikeoulakou, Tamara Radočaj , Ślęza Wrocław, Wisła CanPack Kraków

Ślęza na sześć punktów

W trzeciej kwarcie dobrze prezentowały się środkowe Ślęzy, Tijana Ajduković i Agnieszka Majewska. Wrocławianki broniły mocno i agresywnie, a zawodniczki Krzysztofa Szewczyka, jeśli już miały dogodną pozycję do rzutu, to nie umiały jej wykorzystać. Dobra defensywa Ślęzy nie przekładała się jednak na zdobywanie punktów, bowiem to Wisła cały czas prowadziła (35:31). Gra obu drużyn była jeszcze bardziej chaotyczna niż na początku spotkania, dużo niecelnych podań i strat przekładało się też na brak skuteczności w ataku. Dopiero po trzech minutach od ostatniego trafienia w meczu, dwa oczka zdobyła Giedrė Labuckienė (37:31). Kilka sekund później Agnieszka Majewska odpowiedziała rzutem z dystansu. Po kolejnej udanej akcji wrocławianek, przewaga Wisły zmalała do dwóch puntów (37:35). Taki wynik utrzymał się jednak tylko chwilę, bo potem Biała Gwiazda prowadziła już 41:35. Ślęza wzmocniła obronę, jednak nie była w stanie poradzić sobie z Cheyenne Parker, która dominowała pod koszem wrocławianek. Podobne trudności Wisła miała z zatrzymaniem Sharnee Zoll-Norman, która świetnie radziła sobie ataku, nawet w ostatniej sekundzie kwarty zdobywając punkty. Ostatecznie po trzeciej kwarcie to nadal Wisła prowadziła 49:43.

Elina Dikeoulakou kluczem do sukcesu?

Na początku ostatniej kwarty Agnieszka Majewska znów pokazała swoją dobrą dyspozycję, trafiając z dystansu. Potem w grze obu zespołów ponownie pojawiły się straty i błędy. Zawodniczki nie trafiały do koszy i faulowały. Kolejne dwa oczka dla Ślęzy dołożyła Elina Dikeoulakou (47:49), wykorzystując dalekie podanie Sharnee Zoll-Norman. Na sześć i pół minuty przed ostatnim gwizdkiem, wrocławianki za sprawą celnej trójki swojej kapitan, wyszły na punktowe prowadzenie (50:49). Warto zauważyć, że Wisła pierwsze punkty zdobyła dopiero w 4. minucie tej kwarty (51:50), za sprawą celnego rzutu Cheyenne Parker, która w kolejnej akcji dołożyła kolejne oczka (53:50). Swoje pierwsze punkty w tym meczu dopiero w 6. minucie ostatniej kwarty zdobyła Karina Szybała, trafiając zza łuku (55:53). Po kolejnej akcji Wisły był już remis, jednak po tym trójkę trafiła Elina Dikeoulakou i Ślęza znów objęła prowadzenie. Niestety faul Agnieszki Majewskiej na Cheyenne Parker, dał Wiśle trzy punkty, a w efekcie wyrównanie (58:58). Wtedy świetnie zagrała Elina Dikeoulakou, trafiając kolejny rzut za trzy punkty. Gdy do końca została niecała minuta, rzuty osobiste miała Maurita Reid, jednak nie wykorzystała żadnego z nich. Potem punkty trafiły Parker i Dikeoulakou i na 32. sekund przed końcem, Ślęza prowadziła 65:62. Wisła zmuszona była do fauli faktycznych, które przyniosły wrocławiankom jeszcze jeden punkt, a w ostateczności zwycięstwo 66:62. W serii zespół Arkadiusza Rusina prowadzi 1-0. Następny mecz odbędzie się w piątek 27 kwietnia o godzinie 19:00 w hali AWF-u we Wrocławiu.

Przede wszystkim cieszę się z postawy zespoły. Cieszę się także z tego, że po przegranej serii z Artego Bydgoszcz w taki, a nie inny sposób, nie położyliśmy się w Krakowie. Był w tym meczu moment, że przegrywaliśmy ośmioma punktami, ale dziewczyny próbowały odmienić losy spotkania. To może nie była koszykówka na najwyższym poziomie, ale rozegraliśmy szósty mecz ciągu dziesięciu dni. Ciężko było o fajerwerki. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo. Ta wygrana tak naprawdę jeszcze nic nam nie daje. Historia tych play-offów już nas tego nauczyła. Nic się nie zmienia, trzeba dążyć do kolejnego zwycięstwa. Mamy mało czasu do drugiego spotkania, szybko musimy zapomnieć o dzisiejszym zwycięstwie – mówi Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław


Wisła CanPack Kraków – Ślęza Wrocław 62:66 (19:14, 13:13, 17:16, 13:23)

Wisła: Cheyenne Parker 27, Giedre Labuckiene 12, Maurita Reid 7, Leonor Rodriguez 6, Magdalena Ziętara 4, Katarzyna Suknarowska-Kaczor 4, Sonja Greinacher 2, Farhiya Abdi, Tamara Radocaj.

Ślęza: Elina Dikeoulakou 18, Sharnee Zoll-Norman 16, Tijana Ajduković 12, Agnieszka Majewska 8, Kourtney Treffers 4, Tania Perez 3, Karina Szybała 3, Klaudia Sosnowska 2, Marissa Kastanek.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest