Ślęza Wrocław przegrała drugie stracie o brązowy medal Energa Basket Ligi Kobiet z Wisłą CanPack Kraków 58:88. Niedzielne spotkanie zadecyduje kto zajmie 3. miejsce w ligowej tabeli.

Wrocławianki po wygranej w Krakowie 66:62 potrzebowały już tylko jednego zwycięstwa, aby wywalczyć brązowy medal mistrzostw Polski. Zabrakło na pewno skutecznej ofensywy.

Nierówny początek

Spotkanie Ślęza zaczęła od mocno postawionej obrony i celnego rzutu Tijany Ajdukovic spod kosza. Obie drużyny narzuciły szybkie tempo grze, walka była bardzo zacięta. W 5. minucie pierwszej kwarty Kourtney Treffers popisała się piękną trójką (7:8). Ale krakowianki odpowiadały równie celnymi rzutami, w ataku prym wiodła  Cheyenne Parker. Kiedy na tablicy wyników Wisła miała dziewięć punktów przewagi Arkadiusz Rusin – trener Ślęzy, poprosił o przerwę. Marissa Kastanek, która pojawiła się na boisku pod koniec pierwszej części meczu, nadrabiała straty w ataku. Jednak w końcówce wrocławianki miały problemy ze skutecznością, co bezwzględnie wykorzystywały przyjezdne. Pierwsza kwarta skończyła się prowadzeniem Wisły 25:14.

Niecelna Ślęza

Druga kwartę rywalki zaczęły od celnego rzutu Katarzyny Suknarowskiej-Kaczor i przechwytu kilku piłek w trakcie wrocławskiego ataku. Ślęza grała bardzo nieskutecznie, a przewaga punktowa krakowianek powiększała się z każdą minutą. W obronie także nie zachwycały, faule doprowadzały do decyzji sędziego o rzutach osobistych dla Wisły, która wykorzystywała je bezbłędnie (40:22). Duet Treffers – Zoll-Norman próbował ratować sytuację w zespole Arkadiusza Rusina. Ale na próżno, krakowianki grały jak z nut zarówno w obronie, jak i w ataku (52:27). Gospodynie momentami były na parkiecie całkowicie bezradne.

30 oczek straty

Po dłuższej przerwie wrocławianki dalej miały problem ze skutecznością w ataku, w przeciwieństwie do Białej Gwiazdy. Nie wychodziła im praktycznie żadna akcja w ofensywie. Zabrakło także lidera, który by wziął na siebie odpowiedzialność na grę. Arkadiusz Rusin starał się pomagać swoim zawodniczkom, na boisku pojawiały się niemalże wszystkie koszykarki. Ale to nie rozwiązywało problemów, który Ślęza miała aż nadto. Wisła grała bardzo swobodnie, trudno się dziwić – w połowie trzeciej kwarty miała aż trzydzieści punktów więcej (62:31). Ostatecznie trzecią część zakończyła się dość sporym prowadzeniem przyjezdnych 70:38. 

Wciąż daleko do brązu

Ostatnie dziesięć minut Ślęza rozpoczęła od przechwytu i celnej kontry Klaudii Sosnowskiej. Nie można odebrać wrocławiankom walki do ostatniego gwizdka, ale w tym spotkaniu od początku nie układało się ani rozegranie piłki w ataku, ani obrona krakowskiej ofensywy. Choć walczyły, nie potrafiły zbić przewagi, którą Wisła wypracowała w ciągu całego meczu. Czwarta kwarta zakończyła się pewną wygną Wisły CanPack Kraków 88:58. Co oznacza, że stan rywalizacji o 3. miejsce w Energa Basket Lidze Kobiet wynosi 1:1. Rostrzygające spotkanie odbędzie się w niedzielę – 29 kwietnia w Krakowie.


Ślęza Wrocław – Wisła CanPack Kraków 58:88 (14:25, 13:27, 10:18, 20:18)

Ślęza Wrocław: Elina Dikeoulakou 15, Marissa Kastanek 14, Koutney Treffers 9, Sharnee Zoll 7, Klaudia Sosnowska 4, Tijana Ajduković 3, Agnieszka Majewska 2, Tania Perez 2, Karina Szybała 2, Janis Boonstra 0, Zuzanna Sklepowicz 0.

Wisła CanPack Kraków:  Leonor Rodriguez 20, Cheyenne Parker 19, Giedre Labuckiene 19 (10 zb), Maurita Reid 12, Magdalena Ziętara 9, Katarzyna Suknarowska-Kaczor 5, Sonja Greinacher 4.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest