Ślęza Wrocław tym razem nie potrzebowała dogrywki. W regulaminowym czasie gry pokonała u siebie PGE MKK Siedlce 81:70 i wciąż może szczycić się mianem niepokonanej. Dzięki temu zwycięstwu, wrocławianki wskoczyły na pozycję lidera Energa Basket Ligi Kobiet.

Po trudnym, ale jednak zwycięskim wyjeździe do Gdyni, koszykarkom Ślęzy przyszło zmierzyć się z PGE MKK Siedlce. Niższa pozycja siedlczanek w tabeli EBLK nie oznaczała jednak, że mecz ten będzie należał do tych z kategorii łatwiejszych.

Szczęśliwe prowadzenie

Początek spotkania był bardzo chaotyczny. Koszykarki obu zespołów miały problem ze skutecznością, kontrolą piłki, a próbując zatrzymać przeciwniczki często uciekały się do fauli. Jako pierwsze celnie rzuciły zawodniczki Ślęzy. Siedlczanki cały czas jednak wywierały presję na rywalkach, pozostając w bezpiecznym kontakcie. Pożądany efekt przyniosło to w połowie pierwszej kwarty, kiedy to koszykarki trenera Teodora Mołłowa objęły prowadzenie (10:9). Niewiele brakowało, a utrzymałyby je do końca pierwszej części spotkania. W ostatnich sekundach, celnie za trzy punkty rzuciła jednak Marissa Kastanek i to wrocławianki cieszyły się z prowadzenia 22:19.

Wykorzystana niemoc rywalek

W drugiej kwarcie Ślęza zaczęła budować swoją przewagę nad rywalkami. W tej punktowej ucieczce bardzo przysłużyła się Terezia Palenikova, która w niecałą minutę zdobyła siedem punktów. Koszykarki z Mazowsza były momentami bezradne. Niezależnie od odległości do kosza, żadna z zawodniczek nie potrafiła osiągnąć wystarczająco dużej skuteczności, aby jej zespół nawiązał równą walkę ze Ślęzą. Wrocławianki z kolei rosły z każdą minutą gry. Po trafieniu Taisii Udodenko zza linii trzech punktów, przewaga gospodyń miała wymiar aż osiemnastu oczek (49:31). Ostatecznie w końcówce siedlczanki zdążyły rzucić dwie trójki i po pierwszej połowie przegrywały 37:49.

Nagłe przebudzenie gości

Po przerwie wrocławianki odrobiły dwa stracone kosze z pierwszej połowy z nawiązką. Przez prawie cztery minuty nie dopuściły koszykarek MKK Siedlce do głosu, same w tym czasie zdobywając dziesięć punktów (59:37). Po osiągnięciu tak dużej przewagi, w zespole z Wrocławia coś się zacięło. Przez niemalże połowę kwarty, zawodniczki trenera Arkadiusza Rusina trafiły zaledwie dwa razy w obręcz kosza. W zespole gości wyróżniała się z kolei Jessica Dulęba, która zdobyła osiem punktów. To między innymi dzięki niej siedlczanki zniwelowały stratę do trzynastu punktów 68:55.

Na ratunek Marissa

W decydującej części spotkania, Ślęza wciąż trwoniła wypracowaną wcześniej przewagę. Kiedy różnica między oboma zespołami wynosiła już zaledwie pięć punktów (68:63) niemoc wrocławianek przerwała Kastanek. Od tego momentu gra toczyła się w rytmie kosz za kosz. Gospodynie trafiały jednak częściej zza trzy punkty, dzięki czemu znów punktowo odskoczyły od przeciwniczek. Co prawda nie zachwycały one swoją skutecznością, ale dobra gra w obronie pozwoliła dowieźć zwycięstwo do końca.

Ślęza ostatecznie wygrała to spotkanie 81:70. Najlepiej punktującymi koszykarkami na parkiecie były Rebecca Harris z PGE MKK Siedlce (18 punktów) oraz Palenikova i Udodenko ze Ślęzy (obie po 17 punktów). Po tym zwycięstwie koszykarki trenera Rusina wciąż są niepokonane, a także objęły chwilowe prowadzenie w EBLK. Warunkiem pozostania na tej pozycji jest porażka CCC Polkowice z Pszczółką Lublin.


Ślęza Wrocław – PGE MKK Siedlce 81:70 (22:19, 27:18, 19:18, 13:15).

Ślęza: Palenikova 17, Udodenko 17, Colson 15, Kastanek 11, Miletić 6, Dobrowolska 5, Szybała 3, Naczk 3, Marciniak 0.

PGE MKK: Harris 18, Bellock 16, Dulęba 8, Lapszynski 7, Mołłowa 6, Omerbaśić 4, Yurkevichus 4, Urbaniak 3, Bacik 2, Ikstena 2.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: Ślęza Wrocław / Michał Rygiel