Ślęza Wrocław wygrała 62:60 z Arką Gdynia w meczu 18. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet. Przez całe spotkanie żadna ze stron nie potrafiła zdominować przeciwnika. O zwycięstwie zadecydowała minimalna przewaga wrocławianek osiągnięta w trzeciej kwarcie.

Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie. Zarówno Ślęza Wrocław, jak i Arka Gdynia są typowane do zajęcia miejsca na podium na koniec sezonu. Dodatkowo do wyłonienia zwycięscy w ich ostatnim meczu potrzebna była dogrywka. Z tego względu emocje miały być zagwarantowane od samego początku. Przed rozpoczęciem starcia minutą ciszy uczczono śmierć byłego premiera Polski – Jana Olszewskiego, którego pogrzeb odbył się tego samego dnia.

Skuteczny powrót Ślęzy

Obecność na parkiecie natychmiastowo zaznaczyła najlepsza w zespole gości – Emma Cannon. Dzięki czterem punktom zdobytym przez Amerykankę gdynianki szybko wyrobiły sobie pierwszą przewagę punktową (7:2). Ślęza próbowała się zbliżyć do rywalek, ale przy celnym rzucie Cierry Burdick, sędzia odgwizdał faul w ataku. Szybko wykorzystała to Sonia Greinacher, której rzut za trzy dał Arce sześciopunktowe prowadzenie (14:8). Kolejne trafienia należały jednak już do gospodyń. Najpierw dwa rzuty osobiste wykorzystała Sydney Colson, a do pierwszego prowadzenia Ślęzy doprowadziły Marissa Kastanek wraz z Terezią Palenikovą (15:14). Tuż przed końcem pierwszej kwarty straty przyjezdnych zmniejszyła Aldona Morawiec (16:18).

Trenerski nos

Druga część spotkania nie rozpoczęła się najlepiej. W przeciągu pierwszych dwóch minut padł zaledwie jeden celny kosz (18:18). Poza tym kibice oglądali głównie starty i faule swoich zawodniczek. Żadna z drużyn nie potrafiła też wyrobić sobie przewagi punktowej. Gra toczyła się w rytmie kosz za kosz, przez co na tablicy wyników wciąż utrzymywał się remis (24:24). Na półtorej minuty przed przerwą o czas poprosił trener Arkadiusz Rusin, bowiem to jego zespół był tym, który musiał odrabiać straty (28:30). Jak się okazało był to świetny ruch wrocławskiego szkoleniowca. Najpierw dwa punkty zdobyła Colson, a następnie Burdick powstrzymała pod koszem Cannon. Amerykanka w swoje ręce wzięła również odpowiedzialność za ofensywę, dzięki czemu przed drugą połową Ślęza prowadziła 32:30.

Ślęza w końcu z przewagą

Po zmianie stron Ślęza sukcesywnie budowała swoją przewagę, dzięki czemu udało jej się odskoczyć od rywalek na sześć punktów (41:35). Po trafieniu Barbory Balintovej Arka zbliżyła się do wrocławianek na dwa oczka (39:41), ale na doprowadzenie do remisu nie było jej stać. Nie dały one również utrzymać tego dystansu. Gospodynie, po celnym rzucie Kastanek prowadziły już nawet 50:41, ale ostatecznie trójka Balintovej zmniejszyła różnicę do sześciu punktów (44:50).

Zacięta końcówka

W decydującej fazie spotkania to żółto-niebieskie wyglądały na bardziej zmotywowane. Po niecałych czterech minutach gry z przewagi Ślęzy nie było śladu. Na osiem punktów Arki, wrocławianki odpowiedziały zaledwie dwoma, przez co znów mieliśmy wynik remisowy (52:52). Odetchnąć z ulgą kibicom pozwoliła Kastanek, która celnie trafiła za trzy (55:52). W przeciągu kolejnych dwóch minut zwycięska moneta odwracała się jeszcze dwukrotnie. Najpierw prowadzenie odzyskała Arka (57:55), ale momentalnie wróciło ono do zawodniczek trenera Rusina (59:57). Na to żółto-niebieskie nie były już w stanie odpowiedzieć, dzięki czemu Ślęza wygrała całe spotkanie 62:60.

– Jesteśmy zadowoleni z odniesionego zwycięstwa, szczególnie po ostatniej porażce w Lublinie i okolicznościach w jakich do niej doszło. Cieszę się, że mogłem dziś oglądać zupełnie inny zespół, który dobrze wyglądał w defensywie. Praca, którą wykonaliśmy w styczniu zaczyna procentować i mam nadzieję, że będzie to nadal zmierzać w dobrym kierunku – podsumował Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław.

Dzięki odniesionemu zwycięstwu Ślęza wciąż pozostaje w bliskim kontakcie z czołową czwórką. Z kolei Arka spadła z pozycji wicelidera na trzecie miejsce i nad żółto-czerwonymi ma w tym momencie trzy punkty przewagi.


Ślęza Wrocław – Arka Gdynia 62:60 (18:16, 14:14, 18:14, 12:16)

Ślęza: Colson 16, Kastanek 15, Dikeoulakou 10, Burdick 8, Udodenko 7, Palenikova 4, Dobrowolska 2, Marciniak, Szybała, Miletić.

Arka: Cannon 17, Balintova 12, Jurcenkova 10, Makurat 8, Greinacher 8, Stelmach 3, Morawiec 2, Podgórna, Rembiszewska, Baltkojiene.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: Michał Rygiel / Ślęza Wrocław