1KS Ślęza Wrocław po zaciętym meczu przegrała z węgierskim KSC Szekszard 74:84. Tym samym koszykarki z Dolnego Śląska zakończyły swój udział w rozgrywkach EuroCup.

Wrocławianki broniły skromnej pięciopunktowej przewagi z pierwszego spotkania. Wrocławianki tydzień temu wygrały na wyjeździe 77:72. Bohaterką tamtego spotkania była Sonia Ursu-Kim, która w wyjściowym składzie zastępuje kontuzjowaną Tanię Perez Torres.

Początek meczu był wyrównany. Węgierki chciały szybko odrobić stratę z pierwszego spotkania, ślęzanki nie zamierzały jednak łatwo oddać przewagi. Podopieczne Arkadiusza Rusina wyszły nawet na prowadzenie 20:17. Niestety nie udało im się rzucić żadnego kosza z gry w ostatnich dwóch minutach pierwszej kwarty i na przerwę schodziły z wynikiem 25:21 dla KSC.

Drugą kwartę otworzyły zawodniczki najstarszego klubu Wrocławia. Dwa trafione rzuty wolne i na tablicy widniał rezultat 25:23. Wtedy przydarzyła się czarna seria 1KS: Szekszard zdobył 8 punktów z rzędu. Najpierw trójkę trafiła Agnes Studer, chwilę później kontrę skończyła Erica McCall. Trener Rusin próbował ratować wynik wzięciem czasu, nic to jednak nie dało, bo po przerwie Zoll-Norman nie trafiła z półdystansu, a akcję 2+1 skończyła Sara Krnjić. Przewaga gości utrzymywała się niemal do końca drugiej części spotkania. Dopiero skuteczny zryw w dziesiątej minucie gospodyń z wyniku 39:47 na 44:47.

Trzecia kwarta też była wyrównana. Najpierw trafiła Ajduković, następnie zza łuku rzuciła Marissa Kastanek i wrocławianki wyszły na prowadzenie 49:47. Trener Żelijko Djokić wziął czas, bo wynik meczu wymykał mu się z rąk. Choć drużynie z Dolnego Śląska udało się uciec na pięć punktów, KSC odrobił straty i mecz toczył się punkt za punkt. Po syrenie kończącej tę część meczu Szekszerd prowadził 65:64.

Ostatnia część spotkania zaczęła się lepiej dla gości. Dwa trafione rzuty osobiste MCCall i celna trójka Studer pozwoliły im wyjść na sześciopunktowe prowadzenie.  Niska skrzydłowa Reka Balint trafiła kolejny rzut z dystansu i Szekszard prowadził 75:68. W tamtym momencie 1KS był poza burtą rozgrywek. Sytuację starała się ratować Zoll-Norman, trafiając z półdystansu. Kourtney Treffers nie spudłowała z linii rzutów osobistych i zmniejszyła stratę do 72:75. Kluczową akcją meczu była ta zakończona rzutem Alexandry Theodorean. Niska skrzydłowa trafiła swój pierwszy rzut w meczu. Dostała piłkę na obwodzie i zdobyła cenne 3 punkty. Chwilę później wrocławianki rzuciły jeszcze za dwa, ale był to ich ostatni cenny rzut w grze. Choć Kastanek dostała jeszcze piłkę na obwodzie na remis w dwumeczu, nie trafiła jednak i gospodyniom pozostały jedynie faule i nadzieja na słabą skuteczność z linii. Cud się jednak nie wydarzył zawodniczki KSC rzuciły trzy z czterech osobistych i wygrały 84:74.

Sharnee Zoll-Norman zdobyła 18 punktów, do tego dołożyła 10 asyst, 5 zbiórek i dwa przechwyty. Tyle samo punktów dołożyła Marissa Kastanek. Dla przyjezdnych 17 punktów rzuciła Reka Balint, a 16 Teja Oblak. Rozgrywająca KSC asystowała swoim koleżankom  11 razy i 7 razy zbierała piłkę z tablic.

Ślęza przegrała po wyrównanym meczu z wyżej notowanym przeciwnikiem. Tym samym podopieczne trenera Rusina zakończyły zmagania w europejskich pucharach. Wrocławianki nie mają jednak czego się wstydzić, gdyż zaszły nadspodziewanie daleko i dały swoim fanom dużo emocji. Teraz mogą skupić się w walce o obronę mistrzostwa Polski.