Ślęza Wrocław pewnie wygrała z Wisłą Can-Pack Kraków 80:69. Mecz 9. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet był niezwykle wyrównany, zadecydowała szczelna obrona wrocławianek, która przysporzyła wiele kłopotów przyjezdnym.

Gospodynie rozpoczęły od szybkiego rzutu Taisii Udodenko spod kosza, akcja została przerwana przez faule. Ukrainka jednak celnie wykorzystała rzut osobisty. Drużyna Białej Gwiazdy szybko nie pozostała dłużna, odpowiadając ładną trójką i szybkim wsadem spod kosza. Od początku mecz był bardzo wyrównany. Przyjezdne starały się zdobywać punkty zza łuku, ale nie były na tyle celne, żeby mogły zagrozić wrocławiankom.

Mocna obrona kluczem do sukcesu

Leonor Rodriguez czujnie grała w defensywie. Zaliczyła dwie zbiórki, jednak ekipa gości nie potrafiła ich wykorzystać. Ślęza grała niesamowicie szczelnie w obronie, a w ataku była na tyle skuteczna, by uzbierać kilkupunktowe prowadzenie (12:8). Zza łuku trafiła Daria Marciniak. Pod koniec pierwszej kwarty zawodniczki Arkadiusza Rusina miały drobne kłopoty ze skutecznością w ataku, co umiejętnie wykorzystała Wisła remisując 17:17.

Rozłożenie sił w ofensywie

Drugą kwartę ponownie otworzyło celne wejście pod kosz Udodenko. Po chwili ładną trójką popisała się Daria Marciniak, a przyjezdne miały spore kłopoty ze zdobyciem pierwszych punktów w tej części meczu. Dopiero Justyna Żukowska-Cegielska zdołała przełamać złą passę. Wisła zbudowała minimalną przewagę przez słabą skuteczność rzutową Ślęzy, która wynikała z dobrej gry Białej Gwiazdy w defensywie. Taki stan nie trwał jednak zbyt długo, wrocławianki szybko odrobiły straty i narzuciły własne tempo. W ataku aktywne były Marissa Kastanek i Terezia Palenikova. Pod koszem nie do zastąpienia była Ceirra Burdick. Druga kwarta zakończyła się prowadzeniem Ślęzy 37:32.

Stale wędrujące prowadzenie

Trzecia część spotkania rozpoczęła się od zbiórki Palenikovej. Przechwyt od razu wykorzystały wrocławianki. Pod kosz szybko weszła Burdick, była jednak faulowana. Za to celnie wykorzystała przyznane rzuty osobiste. Ślęza wciąż grała niesamowicie w defensywie,  sprawiając wiele kłopotów przyjezdnym. W połowie trzeciej kwarty spadła za to skuteczność w ataku. Wrocławianki nie potrafiły dobrze wykorzystać zbiórek, wywalczonych pod własnym koszem. Dodatkowo nie pomagały rywalki, które wysoko wychodziły w obronie. Spotkanie było bardzo wyrównane, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Przed decydującą kwartą to Wisła prowadziła 56:53.

Niezastąpiona Colson

Ostatnie 10 minut tego meczu otworzyła Sydney Colson ładnym wsadem spod kosza.  W czwartej kwarcie spotkania rozgrywająca była niezwykle aktywna w ataku. Walka była niezwykle wyrównana. Ślęza popisywała się świetnymi kontrami, które skutecznie deprymowały rywalki. W połowie kwarty wywalczyła kilkupunktową przewagę, której solidnie broniła (66:61). W końcówce postawiły już tylko kropkę nad i, wygrywając całe spotkanie 80:69.

To była naprawdę trudna bitwa. Wygrana z tak dobrym zespołem jak Wisła dodaje skrzydeł. W swoich szeregach mają bardzo utalentowane zawodniczki. Dziś kluczem do zwycięstwa była defensywa, którą sprawiłyśmy im spore kłopoty. Z każdym meczem nasze zgranie na boisku jest coraz lepsze. Musimy jeszcze pracować nad atakiem, żeby nie gubić tylu piłek. Jak na początek rozgrywek czujemy się bardzo dobrze. Nie chcemy się zasłaniać tym, że jesteśmy młodym zespołem. Póki co, dobrze wykonujemy nasze założenia – mówi Cierra Burdick, zawodniczka Ślęzy Wrocław.


1KS Ślęza Wrocław – Wisła CanPack Kraków 80:69 (17:17, 20:15, 16:24, 27:13)

Ślęza: Sydney Colson 16, Cierra Burdick 15, Marissa Kastanek 15, Taisiia Udodenko 14, Terezia Palenikova 10, Karina Szybała 4, Agata Dobrowolska 2, Daria Marciniak 2, Lea Miletic 2, Monika Naczk 0.

Wisła CanPack: Leonor Rodriguez 15, Maria Araujo 14 (10 zb), Bozica Mujović 11, Magdalena Ziętara 8, Maria Conde 7, Mercedes Russell 6, Justyna Żurowska-Cegielska 6, Anna Jakubiuk 2


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Michał Rygiel / KS Ślęza Wrocław