Zbliża się sesja, a więc czas, kiedy wszyscy studenci muszą być w pełni sił. Nauki dużo, czasu mało, a choroba nie wybiera… Szczególnie teraz, kiedy temperatury nierzadko spadają poniżej zera, wiatr dmucha niemiłosiernie, a na biednych, nieprzygotowanych ludzi czekają deszcz, śnieg, albo oba naraz. Jak więc postawić się siłom natury i pozostać w dobrym zdrowiu tak, żeby nie tylko przetrwać sesję, ale zachować dla siebie odrobinkę ferii?

Styczeń to początek bardzo „gorącego” okresu w życiach studentów. Sesja, nauka i potencjalne ferie – wymaga to od nich nie tylko samozaparcia, ale również zdrowia. Niestety przy naszym, polskim klimacie ciąga walka z przeziębieniem to standard, do którego musimy się przyzwyczaić. Całe szczęście istnieje cała masa domowych sposobów na zwiększenie odporności i wzmocnienie organizmu w tym trudnym dla wszystkich okresie.

Herbatka na każdą okazję

Herbata z miodem i cytryną jest pewnie jednym z najczęściej spożywanych, typowo „zimowych” napojów. Już taka podstawowa wersja ma działanie napotne i wzmacniające odporność. Jeśli jednak mamy dość takiej zwykłej, znanej nam herbaty, polecam ten napar w nieco innej odsłonie. Poza miodem i cytryną można do niej dodać również dżem malinowy i goździki, a nawet odrobinę alkoholu. Po czymś takim każdy zmęczony student stanie na własnych nogach. Oczywiście o ile zachowa odpowiednie proporcje i do herbaty doda 3-5 łyżeczek alkoholu, a nie na odwrót.

M jak… mleko

Na tej liście nie może oczywiście zabraknąć niezawodnego, ciepłego mleka z miodem i masłem. Ten napój, nie dość, że słodki to jeszcze pomaga pozbyć się kaszlu i łagodzi ból gardła. Ciepłe mleko ponoć jest również dobrym sposobem na sen, więc nic tylko pić…

Zdrowe i śmierdzące

Pewnie wszyscy słyszeli już o zbawiennym działaniu czosnku. W końcu jest on tak zwanym naturalnym antybiotykiem. Zabija nie tylko miętowy zapach naszego oddechu, ale również wszystkie wirusy, więc warto trzymać w domu cały jego zapas. Dla osób, które jednak bardzo cenią sobie świeży oddech, a chciałyby również korzystać ze zbawiennego działania tej niepozornej byliny, jest ratunek – pietruszka.  Nie dość, że jej natka już sama w sobie jest zdrowa, to jeszcze zabija uporczywy zapach czosnku. Można ją żuć, jak gumę, pochłaniając w ten sposób zawartą w niej witaminę C i przy okazji pozbywając się nieprzyjemnego oddechu.  Przyjemne z pożytecznym.

Dobry syrop nie jest zły

Teraz przepis dla szczególnie zdeterminowanych. Dla tych, który wyjątkowo chcą wesprzeć swoją odporność jest jeden stary, niemalże zapomniany, babciny sposób. Syrop z cebuli. Jego przygotowanie jest zaskakująco proste. Wkładamy cebulę do jakiegoś większego pojemnika, zasypujemy sporą ilością cukru, którego ilość dobieramy według własnych preferencji. Potem czekamy, aż na dnie naczynia pojawi się gęsty płyn. To własnie ten syrop powinniśmy popijać za każdym razem, kiedy łapie nas przeziębienie. Albo, kiedy po prostu chcemy zachować odporność. Dawkowania nie ma. Syrop z cebuli działa na zasadzie „im więcej, tym lepiej”.

Oczywista oczywistość

Dla miłośników imprez również jest nadzieja. Jednym ze sprawdzonych, starych sposobów na przegnanie przeziębienia jest przecież alkohol. Grzane wino, wódka z pieprzem, czy rum rozcieńczony wodą – do wyboru do koloru. Eksperci przypominają jednak, że nie powinno się przesadzać z jego ilością, bo nie zabija on wirusów, a jedynie wspomaga leczenie infekcji. Dlatego też jeśli chcemy już z niego skorzystać, to raczej profilaktycznie, kiedy nas przewiało, niż w trakcie rzeczywistej choroby.


Autor: Marta Ziółkowska
Zdjęcia: Instagram, pixabay.com