Fundamentaliści oczekują końca świata i tak dalej i tak dalej. I nie będzie żadnego końca świata, nie ma łatwego wyjścia. Codziennie miliony osób na świecie małymi krokami zbliżają siebie i naszą planetę do nieuchronnego końca. A co gdyby apokalipsa rozpoczęła się tu –  w Polsce?

Co w końcu z tą zagładą? Terence McKenny, którego słowa widoczne są na górze, w wykładzie The History Ends in Green, rozważa wszystkie czynniki, które mogłyby do niej prowadzić. PRO8L3M, warszawski duet hiphopowy, w swoim najnowszym, długogrającym, albumie zawarł te słowa na początku utworu kończącego płytę. Cytat świetnie podsumowuje wszystkie rozważania na temat egzystencji zawarte w tym wydawnictwie. Jak wygląda więc współczesny świat okiem Steeza i Oskara?

Nowa płyta PRO8L3Mu kolejny raz potwierdza schemat wydawania ich krążków — po zeszłorocznym mixtapie, po roku grupa wydała Widmo, (drugi po PRO8L3M LP z 2015) album długogrający. Rosnąca popularność rapera i producenta spotęgowała hype na grupę i ich nową twórczość. Oczywiście przez kilka ostatnich tygodni, jeszcze przed wydaniem, muzycy odpowiednio zadbali o przygotowanie słuchaczy do nowego materiału.

W przypadku PRO8L3Mu nie jest to nowa rzecz — Steez i Oskar na kilka miesięcy znikają z muzycznego świata i social mediów, przez co oczekiwanie intensyfikuje się, a na muzykę czeka się jak narkoman na kolejną dawkę narkotyku. W kwestii szaty graficznej, reklamy i marketingu nie można odmówić im kreatywności. Aby stworzyć okładkę Widma Steez i Oskar polecieli aż do Pakistanu, a w preorderze płytę można było zakupić ze specjalnie zaprojektowaną maską antysmogową. Muzycy są artystami z renomą, których muzykę słuchacze kupują nawet w ciemno, o czym świadczą przeciążenia serwerów w dniu preorderu i czas w jakim płyty znikają z wirtualnych półek sklepowych.

Konsumpcjonizm (ha! zabawnie wygląda to słowo w bliskim sąsiedztwie zdania o wykupionych preorderach), potrzeba posiadania i uznania, używki i przyziemne przyjemności, ale i także temat środowiska i stanu świata, w jakim żyjemy to motywy przewodnie Widma. Trzy pierwsze wartości nie są nowością w ich twórczości — poprzedni LP można byłoby określić trzema słowami z utworu Prequel — auta, basen, dom. Różnica polega na sposobie, w jaki do tych kwestii podchodzą muzycy. Czy uliczne życie, kluby i szemrane interesy mogą się znudzić? Słuchając Widma, można odnieść takie wrażenie.

Mała wielka apokalipsa

Dla podmiotu lirycznego kradzieże, rozboje, bójki, narkotyki i zdrady były codziennością szczególnie na mixtapie Art Brut, PRO8L3M LP było futurystyczną wizją życia w luksusie, która ostatecznie zakończyła się źle, a w międzyczasie dostaliśmy epki Gambit Królewski czy Hacked By Ghost 2.0. Na każdej z tych płyt bohater wiódł hedonistyczną i pełną uciech, niebezpieczeństw i oszustw egzystencję, która jednak pozbawiona była głębszej refleksji. Widmo rozprawia się z przeszłością, jest wyrazem przesytu dotychczasowym stylem życia. Jak stwierdził sam Steez, płyta ta jest gorzka. To tak jakby nagrać cały album utrzymany w klimacie i tematyce Vanitas, utworu z Ground Zero.

Odpowiednikiem Vanitas w Widmie może być VI Katastrofa, refleksyjny utwór, który choć podobny ma jednak zupełnie inny klimat i wydaje się być prostszy. Zdaniami przewijającymi się przez całą piosenkę są już nie będzie jak wcześniej oraz smutek będzie trwał wiecznie. W Vanitas wersy budowane były na tej samej zasadzie, ale wydawały się obszerniejsze, bardziej pełne. Tutaj te dwie linijki swoją powtarzalnością w pewien sposób nużą, ale i napełniają niepokojem i smutkiem.

Na Ground Zero Oskar planował komu musi zaimponować, co musi nabyć i zrobić, by się spełnić, na Widmie prezentuje wynik swoich starań. Apokalipsą jest tutaj przede wszystkim upadek ludzkiej moralności, a nasz podmiot liryczny w końcu na poważnie uświadamia to sobie.

Raper, śpiewak, akrobata

Po kilku latach Oskar zdaje się mieć już dość dotychczasowego życia, jednak tu pada ważne pytanie — czy życie podmiotu lirycznego z utworów PRO8L3Mu to życie jakie faktycznie wiedzie Oskar? Na początku, już w pierwszym wersie (częściowo) otrzymujemy odpowiedź — Prawdy nie mówi niktUtwór otwiera Widmo, w pierwszych sekundach czuć lekko przeszywający bit Steeza. Zapowiada się ładnie… póki Oskar nie zaczyna rapować. Proszę mnie nie hejtować, nie znam drugiej tak dużej fanki warszawskiego duetu jak ja, a Oskara uwielbiam, jednak na Widmie w wielu utworach śpiewa, a nie rapuje. Jego głos wspomagany jest przez autotune’a w pierwszym utworze i brzmi to, lekko mówiąc, nieprzyjemnie.

Pisząc recenzję Ground Zero, byłam bezlitosna przy utworze Puerto Rico właśnie też z powodu tego, że Oskar w nim śpiewał. Intro nie jest jedynym utworem, gdzie raper „popisuje się” swoimi umiejętnościami wokalnymi — nie chcę jednak odrzucać z tego powodu kilku kawałków, więc pozostaje mi zaakceptowanie tego faktu.

Momentami miałam wrażenie, że śpiew jest wyrazem słabości i zmęczenia rapera — kiedyś silny i pewny siebie agresywnie rapował i atakował słowami, teraz pełen obaw mówi o naiwności ludzi. I o ich destrukcyjnym wpływie na świat, w tym także swoim.

Złe wrażenie zacierają po chwili Rotterdam USB z niesamowitymi bitami Steeza, po których Oskar płynie jak łódź w teledysku do Interpolu. I tu zaczynają się liczne odniesienia i podobieństwa do poprzednich płyt, a także wstawki i follow upy z utworów takich grup jak Hemp Gru czy JWP/BC.

Nie tylko Oskar

Nie bez powodu wspominałam wyżej poprzednie płyty duetu — przez całe Widmo nie opuszczało mnie uczucie, że to już kiedyś było. Longplay brzmi jak wynik fuzji dotychczasowej twórczości PRO8L3Mu; Jak Disney (czy ktoś może mnie oświecić i powie do czego jest podobny ten bit?) to Tiramisu z 2019 roku, tyle, że bardziej beztroskie i imprezowe.

Będąc już przy tym utworze, warto poświęcić mu chwilę — drugi singiel promujący płytę to utwór wyjątkowy w dorobku duetu. Na poprzednich płytach osobą prowadzącą nas swoim głosem przez miejski świat był Oskar, Steez dorzucał od siebie tylko kilka wersów. W tej bajecznej wizji imprezy drugim narratorem staje się właśnie producent — przy poprzedniej płycie cieszyłam się (znikomą, ale jednak) obecnością dj’a w roli rapera, a tu dostałam aż całą zwrotkę. Można byłoby pomyśleć, że osoba, która na co dzień zajmuje się produkcją muzyki, a nie samym rapowaniem, nie podoła takiemu zadaniu. Steez wręcz przeciwnie, nie odstawał od Oskara nawet na słowo.

W przypadku tego producenta rapowanie zawsze jest plusem i walorem płyty. Może dlatego jest go tak mało, może muzycy chcą serwować swoim słuchaczom mocną stronę swojej grupy w małych dawkach?

Siądź na chwilę i lećmy

Nie tylko Jak Disney wydaje się być powtórką z przeszłości — Monza po pierwszym przesłuchaniu w mojej głowie zmieniła od razu swój tytuł na Kickdown vol. 2. Podobnie jak na C30-C39 Oskar znowu zabiera nas na przejażdżkę, tym razem towarzyszy nam kobieta, a o jej obecności dowiadujemy się z krótkiego dialogu na początku utworu — tu znów widać podobieństwo do Art Brut; dialog bardzo kojarzy mi się z przerywnikami z utworu TEB 200-1.

Monza to przyjemny utwór o jeździe samochodem jednak bez fajerwerków, w przeciwieństwie do wspomnianego Kickdown czy zeszłorocznego V8.Tematyka nocnych rajdów po mieście to stały punkt twórczości PRO8L3Mu, który o dziwo, jednak nie traci swojej wartości. Historie wyczynów Oskara na (prawdopodobnie) warszawskich ulicach to jak słuchanie bajek (tylko, że dla dorosłych), które nigdy się nie nudzi.

Boże, by to był film

Gdyby zebrać wszystkie opowieści z utworów PRO8L3Mu otrzymalibyśmy niesamowite dzieło łączące wątki z takich filmów jak Heat czy Ojciec Chrzestny. Storytelling to mocny atut będący jedną z charakterystycznych cech tekstów Oskara, a konkurować z nim może już chyba tylko Sokół. Na każdej płycie otrzymujemy po kilka historii, w których narrator bywa aktywną częścią wydarzeń.

W 2014 roku na Art Brut duet zaprezentował nam 18 kawałków, które Steez zbudował na bitach i melodiach polskich utworów z lat 80. W 2019 roku powrócili motywu kawałków z końca ubiegłego wieku.

W przypadku producenta i rapera nieczęsto mamy okazję usłyszeć kogoś na featuringu, dlatego gdy opublikowano listę tracków byłam ogromnie i mile zaskoczona obecnością Artura Rojka – artysty, którego chyba jako ostatniego podejrzewałabym o taką kolaborację. Wynik ich współpracy był zupełnie inny niż się spodziewałam — Oskar i Steez stworzyli własną interpretację utworu z 1997 roku. To nie był film dzięki nowym wersom nabrało zupełnie innego wydźwięku. Utwór, choć krótki, jest jednym z tych, których chce się słuchać bez przerwy, na loopie, a i tak nie będzie go dość.

Poradnik przyszłego samobójcy

Gdy na kilka tygodni przed premierą Widma zupełnie przypadkowo PRO8L3M poprzez Instagram uchylili mi rąbka tajemnicy i wyjawili, że na nadchodzącej płycie „o śmierci też coś nagrali”, spodziewałam się zdawkowych linijek o przedawkowaniu czy wynikach ulicznego boksu.

Tymczasem otrzymałam pełną wskazówek instrukcję, jak zakończyć swój marny żywot. 112jeden z moich faworytów tej płyty, to lista sposobów na samobójstwo. Ciekawy jest tutaj kontrast pomiędzy tekstem a muzyką — bit Steeza, gdyby przesłuchać go bez tekstu, wcale nie wywołuje samobójczych zapędów. Refren brzmi tu jak spowiedź czy list pożegnalny Oskara, który podsumowuje swoje życie (znów widać odniesienie do Vanitas). Jego głos jest tu niesamowicie spokojny i kojący, jak gdyby pogodził się już ze swoim końcem, co nadaje niemożliwie beztroskiego charakteru.

Wszystkich fanów grupy utwór ten może trochę zmartwić — znów pojawia się tu kwestia oddzielenia prawdy od fikcji literackiej. Oskar umiejętnie lawiruje na granicy rzeczywistości i wytworów swojej wyobraźni.

Nie mogło tu zabraknąć również kobiecego pierwiastka — najprawdopodobniej to właśnie swojej wybrance Oskar proponuje wspólne odebranie sobie życia. Nie uświadczymy tu tracków w stylu Na Audiencji, dostajemy w zamian balladę Interpol, pierwszy singiel z płyty, czy National Geographic. 

Widmo, jeszcze przed premierą, przez wiele osób zostało spisane na straty. Fani oceniali krążek na podstawie zaledwie dwóch singli. Prawda, której nie mówi nikt jest taka, że longplay ten to nie płyta, która siada za pierwszym. Sama przekonałam się, że trzeba dać sobie czas na właściwe przyswojenie krążka.

Poruszane przez Oskara tematy i jego poglądy, jeśli są jego rzeczywistymi odczuciami, nie wróżą dobrze. Jak długo duet planuje jeszcze tworzyć muzykę? Czy Widmo jest ich łabędzim śpiewem? Oby nie — byłaby to ogromna strata dla polskiej muzyki.


Tekst: Hanna Galik
Zdjęcia: youtube.com/ instagram.com