Komik,  aktor, reżyser teatralny miłośnikom kabaretu znany z Formacji Chatelet. Trener, aktualny mistrz Europy i prekursor Brazylijskiego Ju-Jitsu w Polsce. Pisarz, publicysta i badacz popkultury w jednym. Michał Pałubski, Maciej „Lobo” Linke i Jakub Ćwiek,  jako grupa Brothells, wystąpili we Wrocławiu, w Starej Piwnicy z programem stand-upowym Trzy soczyste HA.

Trzy soczyste HA to drugi program, z którym Brothells  ruszyli w Polskę. Trasę rozpoczęli w Szczecinie, a zanim zawitali do Wrocławia zagrali jeszcze w 9 miastach. Stara Piwnica przywitała ich pełną widownią, która nie szczędziła braw na bis. Trzech facetów z zupełnie innych bajek, trzy różne poczucia humoru. Co zatem ich połączyło? Przeczytajcie sami.

Brothells,Ćwiek, Pałubski, Linke

Co połączyło trzech facetów – komika, pisarza i wojownika, że stanęli wspólnie na stand upowej scenie?

Jakub Ćwiek: To nie jest ten moment, kiedy możemy odpowiedzieć hermetycznym żartem, że Netflix i chill.

Maciej „Lobo” Linke: Można jeszcze powiedzieć, że dieta.

Michał Pałubski: Wydaje mi się, że połączyła nas tęsknota za tym, żeby pokazać ludziom nasz świat, nasze światy. Każdy z nas jest zupełnie innym człowiekiem, co widać podczas naszego programu. Każdy z nas opowiada o zupełnie innych rzeczach i ma zupełnie inne przemyślenia. Tu mamy twardziela, Maćka, który jest mistrzem. Mamy fantastycznego gościa od pióra, który musiał naprawdę zmierzyć się na scenie z opisami. Ja jestem tutaj największym skurczybykiem, przepraszam za wyrażenie.

Jakub Ćwiek: Tak, to jest jego funkcja w tej grupie.

Michał Pałubski: Mój komizm jest tutaj akurat najmniej potrzebny. Najbardziej potrzebne jest to, że jestem po prostu zgredem.

Jakub Ćwiek: Nie, najbardziej potrzebne jest to, że Michał ma ogromne doświadczenie sceniczne i wie w jaki sposób utrzymać uwagę odbiorcy i bardzo mocno pilnuje, żeby to zadziałało. O ile każdy z nas miał jakieś doświadczenie w trasie, w podróżowaniu, o tyle on ma doświadczenie bardzo mocno artystyczne. Wie, w jaki sposób radzić sobie w takiej trasie, przez to w jakiś sposób nas uporządkowuje i trzyma za mordy.

Brothells,Ćwiek, Pałubski, Linke

Od kogo wyszła inicjatywa powstania Waszego trio, grupy Brothells?

Michał Pałubski: Od Kuby Ćwieka. On nas połączył. Kuba jest takim katalizatorem, który fantastycznie łączy ludzi. Jest takim magnesem przyciągającym zarąbistych ludzi , takich ludzi, którzy mają marzenia, którzy mają tęsknotę. I z tego oddziaływania, na przykład, powstanie niebawem serial internetowy „Stróże”.

Jakub Ćwiek: To bardziej działa w ten sposób, że ja – po pierwsze – miewam dużo bardzo szalonych pomysłów, po drugie – rzeczywiście udaje mi się ściągać fantastycznych ludzi. Wiele inicjatyw rzucam na zasadzie pomysłu, kompletnie nie wiem co ani jak robię. Wtedy właśnie ci fantastyczni ludzie, którzy pojawiają się wokół mnie, mówią: „Hej, ale ja wiem w jaki sposób to zrobić. Tak było właśnie ze stand-upem. Padł pomysł i zaraz potem Michał mówi: „Okej, bardzo lubię stand-up i wiem, w jaki sposób powinniśmy to zacząć” i tak to się zaczęło tworzyć. Z serialem jest podobnie.

Maciej „Lobo” Linke: Tak serio, to oni się spotkali i zaczęli pić wódkę. To była impreza Michała, zaczęli razem pić i po pijaku stwierdzili, że zrobią stand-up. Ale potrzebowali ochroniarza, który ich będzie bronił przed publiką. Zadzwonili więc do mnie o 3 w nocy i powiedzieli, że robimy stand-up. Ja nie wiedziałem nawet czym jest stand-up, ale zgodziłem się, bo jakbym miał odmówić jeżdżenia z nimi po Polsce? I tak naprawdę powstała nasza grupa.

Jakub Ćwiek: Odpowiadając najprościej, nasz stand-up wziął się z przyjaźni trzech facetów, którzy mają już jakieś doświadczenia. Są w jakiś sposób spełnieni, ale z drugiej strony nie chcieli jeszcze podsumowywać swoich karier, tylko spróbować czegoś nowego. Zacząć od zera w fajnym teamie. Kiedy zaczynasz jakąś rzecz w młodości, to bardzo rzadko zdarza się, żeby ją zacząć w doborowym towarzystwie. Lecisz na chybił trafił. A my już wiedzieliśmy, co robimy.

Michał Pałubski: Dla mnie ten stand-up, to była walka z demonami. Ja zawsze chowałem się za postaciami, tutaj muszę być ja i publiczność, i koniec. Nie mogę się schować za postacią. I co najfajniejsze w tym całym naszym stand-upowym projekcie, to, że od trzech przyjaciół przeszliśmy do trzech braci. Wkurzamy się strasznie. Jeden – ten najmłodszy, mały, durny – to jest Kubuś; drugi – taki leniwy, taka wieś, ale zarazem najsilniejszy, to jest ten środkowy brat; i zgredek, ten najstarszy, który mówi „panowie, musimy zdążyć na występ”, to ja. I po to jesteśmy. Młody, ten gadatliwy, zawsze ma milion pomysłów a zgredek i ten środkowy są od tego, żeby te pomysły, mówić mu „Trzymajmy się tych pomysłów. Nie skaczmy gdzieś dalej, doprowadźmy to do końca”.

Jakub Ćwiek: I „Róbmy jedną rzecz na raz”.

Brothells,Ćwiek, Pałubski, Linke

Konsultujecie ze sobą te trzy części waszego stand-upu? Czy jest tak, że Michał Pałubski trzyma pieczę nad tą całością?

Michał Pałubski: Kiedyś troszeczkę bardziej wchodziłem w ich programy, teraz nie chcę tego robić. Teraz jest tak, że spotykamy się raz do roku, na 3 dni w moim przykrakowskim domku. Mamy już mniej więcej przygotowane materiały, zaczynamy je dłubać, kreślić i wtedy, ja im czasami podpowiadam. Na przykład, Maćkowi mówię: „Tu więcej abstrakcyjnych żartów”, Kubie podpowiadam: „Wytnij te opisy, bo tak się nie mówi do ludzi”.

Jakub Ćwiek: Albo przedstaw to inaczej na scenie.

Michał Pałubski: Dokładnie.

Jakub Ćwiek: My to wykorzystujemy, przeprowadzamy się przez te żarty. Mamy inne poczucia humoru i w związku z tym, zależy nam, żeby z jednej strony pokazać tę wyjątkowość humoru każdego z nas. Z drugiej strony, żeby przynajmniej część żartów była uniwersalna dla całej publiki. Nie chcemy, żeby publiczność, która rozumie poczucie humoru Michała, nudziła się dwie trzecie programu. Szukamy więc sobie nawzajem tych uniwersalnych żartów i przez to trafiamy do tych samych ludzi.

Zdarza się tak, że jakiś żart się nie udaje, „nie siada”?

Michał Pałubski:  Tak. Ja nienawidzę artystów, którzy mówią, że to wina publiczności. To nie jest wina publiczności. To wina komika. Jeżeli komik nie jest w stanie podać żartu, to zbombił. Taka jest prawda. Nie ma złych żartów, są źle podane żarty. Każdy żart można zagrać na 300 sposobów a stand-up jest taką formą, tak daleką od kabaretu, że my nie przywiązujemy się tak bardzo do tekstu. Troszeczkę sobie pływamy między jednymi rzeczami a drugimi, przechodzimy między przemyśleniami i wystarczy źle skonstruować jedno zdanie, wtedy żart nie siądzie.

Jakub Ćwiek: Jest też jedna bardzo fajna rzecz – ponieważ  stand-up jest żywy, możesz zareagować na to, że żart nie wszedł. Jeżeli żart nie wszedł, to możesz to w jakiś sposób wygrać i zbudować na tym żarcie inny. Ja mam teraz taki w programie – na jednym, konkretnym żarcie, który nie wyszedł, zbudowałem nowy żart. Bardzo często tak to u nas działa, reagujemy na żywo. To jest chyba najfajniejsze w tej formie.

Brothells,Ćwiek, Pałubski, Linke

Czyli pomimo tego, że macie jedną trasę, w każdym mieście Wasz występ jest unikatowy?

Michał Pałubski:   Oj tak, nie ma dwóch takich samych występów. Czasem są występy, które niosą, bo publiczność jest po prostu niosąca. Są miejsca, gdzie jest mniej ludzi i ludzie nie działają na siebie. Czasem mamy wielkie publiczności, jest tłok, właściwie siedzą na sobie i reakcje są wtedy dużo lepsze.

Maciej „Lobo” Linke: Ale może być też tak, że ktoś cię zirytuje przed występem i też już nie wyjdziesz z taką energią.

Jakub Ćwiek: Fajna sprawa jest też ze Szczecinem, w którym otwieraliśmy i zamykaliśmy poprzedni program . Graliśmy w dużej części przed prawie tą samą publiką i ci ludzie bawili się z zupełnie nowych żartów, ponieważ pod koniec trasy nasz program wyglądał zupełnie inaczej.

Michał Pałubski:  Tak, zawsze nad nim pracujemy i naturalnie, mamy ustalone beaty i ale jesteśmy też ludźmi, którzy cały czas myślą i pracują nad żartami. Cały czas pojawia się coś, co nas wkurza i co nas irytuje albo chcemy o czymś powiedzieć i trzeba o tym powiedzieć w tym momencie a nie za dwa lata.

Brothells,Ćwiek, Pałubski, Linke, plakat

Grupa Brothells zakończyła trasę Trzy soczyste HA 5 grudnia w Mikołowie, ale na pewno jeszcze o nich usłyszycie.


Rozmawiała: Karolina Stachera
Zdjęcia: oficjalny fanpage Grupy Brothells; autor: M. Bednarek