Mistrzostwa, igrzyska olimpijskie, mecze, pojedynki. Większości wymienionym wydarzeniom sportowym często towarzyszy oprawa muzyczna, bądź jakiś motyw przewodni. Czasem jednak zdarza się tak, że utwór do danego zdarzenia powstał na długo przed nim. Jak to wyglądało w kończącym się właśnie roku?

Rok 2018 powoli dobiega końca. Przez te niemalże 365 dni miało miejsce sporo awansów, meczów wygranych i przegranych oraz wiele innych sportowych wydarzeń z udziałem Polaków, jak i drużyn z Wrocławia. Kibice, eksperci i komentatorzy do różnych faktów próbują czasem przypisać jakieś przysłowie, powiedzenie bądź zdarzenie historyczne. Ja jednak widzę to czasem trochę inaczej. W końcu jak to by wyglądało, gdyby sięgnąć do muzyki i tam poszukać analogii?

Styczeń

Na początku roku piłkarska reprezentacja Polski (wtedy jeszcze pod wodzą Adama Nawałki) poznała swoich rywali w pierwszych historycznych rozgrywkach Ligi Narodów UEFA. Nastroje były wtedy bardzo optymistyczne. Polska po awansie na Mistrzostwa Świata w Rosji wylosowała Portugalię, z którą wszyscy pamiętali zacięty bój na Mistrzostwach Europy we Francji oraz Włochów, którzy pierwszy raz od ponad pięćdziesięciu lat nie dostali się na mundial.

W Polsce jednak, jak to o tej porze roku wszyscy ekscytowali się sportami zimowymi, a przede wszystkim skokami narciarskimi. To właśnie wtedy Kamil Stoch, jako drugi zawodnik w historii po Svenie Hanawaldzie wygrał wszystkie zawody Turnieju Czterech Skoczni. Zwycięskie przedstawienie trwało przez dziewięć dni, ale Polak nie ustąpił nikomu miejsca na najwyższym stopniu podium choćby raz. W końcu the Show must go on.

Luty

Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu polska kadra nie odnosiła wielkich sukcesów. Jedynymi, którzy nie zawiedli byli nasi skoczkowie. Kamil Stoch wywalczył indywidualnie złoty medal, a w konkursie drużynowym Polska uplasowała się na bardzo dobrym trzecim miejscu.

W tym samym miesiącu do gry na piłkarskich boiskach powrócili nasi ligowcy i już po drugiej kolejce rundy wiosennej zwolniony został Jan Urban. Posada szkoleniowca prowadzącego wtedy Śląsk Wrocław wisiała na włosku jeszcze przed przerwą zimową, ale ostatecznie udało mu się przeprowadzić okres przygotowawczy. Po beznadziejnym spotkaniu z warszawską Legią (1:4) miarka się jednak przebrała i na ratunek przyszedł człowiek legenda. Po raz trzeci na stanowisku trenera Wojskowych został zatrudniony Tadeusz Pawłowski, aby Śląsk zaczął grac jak za dawnych lat.

Marzec

W marcu sukcesem sezon skoków narciarskich zakończył Kamil Stoch. Polak najpierw wygrał klasyfikację Raw Air, a następnie sięgnął po kolejną w swojej karierze Kryształową Kulę. We Wrocławiu na Stadionie Miejskim swój mecz z Nigerią przegrała reprezentacja Polski 0:1, ale już w Chorzowie udało się jej wygrać 3:2 z Koreą Południową. To co najważniejsze działo się jednak w hali w Birmingham.

W trakcie Halowych Mistrzostw Świata w angielskim Birmingham Polacy wygrali klasyfikację medalową. Złoty medal zdobył tam m.in. Adam Kszczot, ale największym echem odbiło się pobicie rekordu świata w sztafecie mężczyzn 4×400. Polacy w składzie Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina (trzech ostatnich trenuje we wrocławskich klubach) przez niemalże cały wyścig biegli na drugiej pozycji. Na czwartej zmianie ustawiony był Krzewina, który musiał oglądać plecy Vernona Norwooda. Dopiero na ostatniej prostej przyśpieszył niczym gitara Dicka Dale’a w utworze Misirlou i wyprzedził Amerykanina dając Polsce złoty medal oraz rekord świata.

Kwiecień

Ten rok na pewno dobrze będą wspominać nasi sztangiści. Biało-czerwoni na Mistrzostwach Europy w Bukareszcie zdobyli aż siedem medali. Złoty medal wywalczył pochodzący z Polkowic Arkadiusz Michalski.

Kwiecień to także dobry okres dla kobiecej koszykówki na Dolnym Śląsku. Złoty medal mistrzostw Polski zdobyło CCC Polkowice, a na najniższym stopniu podium stanęły koszykarki Ślęzy Wrocław.

We Wrocławiu podwójne święto miały wtedy sporty walki. Nie dość, że gala KSW 43 odbywała się w Hali Stulecia, to do tego jedną z walk wygrał wrocławianin Damian Janikowski. Zwycięstwo przyszło też w wielkim stylu, bowiem Janikowski wszedł w rywala niczym tygrys, prze co Yannick Benhati leżał na deskach już po osiemnastu sekundach.

Maj

W maju sporo działo się przede wszystkim na Dolnym Śląsku. Do I Ligi awansowała siatkarska Gwardia Wrocław, koszykarze WKK oraz szczypiorniści Forzy Wrocław.

Najważniejszy awans, bo do najwyższej klasy rozgrywkowej wywalczyli jednak piłkarze Miedzi Legnica. Popularna Miedzianka nie miała sobie równych, pewnie wygrywając rozgrywki I Ligi. Warto dodać, że był to pierwszy historyczny awans Miedzi do krajowej elity. Patrząc na wiek kadry, która dała Legnicy Ekstraklasę można jednak stwierdzić, że mieli tam mały dom wesołej starości.

Czerwiec

Na ten miesiąc czekali wszyscy fani piłki nożnej, ale nie tylko. Cała Polska żyła Mistrzostwami Świata w Rosji. Ulice i centra handlowe pustoszały. Wszyscy zasiadali przed telewizorami, komputerami, a kto nie mógł ten słuchał audycji radiowych. Każdy w Polsce był gotowy na mundial, każdy poza polską kadrą.

To miał być wielki powrót na tę imprezę po dwunastu latach. Było jednak tak jak w 2002 i 2006 roku – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Ten ostatni punkt został spełniony jednak w sposób można by rzec niehonorowy. Wielu kibiców do dziś wspomina niski pressing w końcówce meczu Japonią, a przecież miało być tak pięknie…

Lipiec

Po nie przedłużeniu kontraktu z Adamem Nawałką wszyscy zachodzili w głowę kto go zastąpi. Pewna wydawała się być opcja zagraniczna, ponieważ jedynym Polakiem jaki przewijał się przez gazety i inne media był Michał Probierz. Szkoleniowiec Cracovii twierdził jednak że spod Wawelu nie ma zamiaru się ruszać.

Wtedy zjawił się on, cały na biało – Jerzy Brzęczek. Zapewne gdyby Zbigniew Boniek był iluzjonistą to z kapelusza wyciągałby właśnie kolejnych polskich selekcjonerów, bowiem chyba nikt tak jak on nie wierzy w polską myśl szkoleniową. Prezes PZPN mógł wtedy tylko zaśpiewać I did it again, bo po co od razu zapeszać tym Oops.

Sierpień

W kończącym wakacje miesiącu wielu Polakom radości dostarczyły Lekkoatletyczne Mistrzostwa Europy w Berlinie. Nasza kadra przywiozła ze stolicy Niemiec dwanaście medali w tym siedem złotych. Mało brakowało, a biało-czerwoni zajęliby pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej, jednak na sam koniec wyprzedzili nas Brytyjczycy.

Kibice wręcz zakochali się w czterech paniach – Małgorzacie Hołub-Kowalik, Idze Baumgart-Witan, Patrycji Wyciszkiewicz oraz Justynie Święty-Ersetić. Ostatnia z nich półtorej godziny przed finałem sztafety 4x400m zdobyła złoty medal indywidualnie na 400 metrów. W finale sztafety pobiegła równie fenomenalnie i na ostatniej zmianie pociągnęła Polki do kolejnego złotego krążka. W końcu jak to śpiewały cztery Liverpoolskie legendy There’s nothing you can do that can’t be done (…) Nothing you can make that can’t be made.

Wrzesień

We wrześniu polska reprezentacja rozegrała dwa pierwsze mecze pod wodzą Jerzego Brzęczka. Oba spotkania zakończyły się wtedy jednobramkowymi remisami. Smutna informacja dotarła z kolei z Dolnego Śląska. Występujący od wielu lat w Energa Basket Lidze Turów Zgorzelec przestał istnieć.

Miesiąc ten stał jednak pod znakiem siatkówki i Mistrzostw Świata we Włoszech i w Bułgarii. Polacy po fenomenalnie rozegranym turnieju dotarli do finału, gdzie drugi raz z rzędu spotkali się z Brazylią. Canarinhos nie mieli szans z biało-czerwonymi i Polska mogła cieszyć się z drugiego tytułu mistrza świata.

Październik

Po kilku miesiącach przerwy zaczęliśmy wszystko do nowa. Do kolejnych rozgrywek przystąpili koszykarze Śląska Wrocław i WKK, siatkarze Gwardii Wrocław oraz koszykarki Ślęzy Wrocław. Żadna z ekip nie zwodziła i wszystkie od początku utrzymywały się w czubie tabeli, bądź miejscu premiowanym play-offami.

Po słabych wynikach w lidze i kompromitującej porażce z Huraganem Morąg w pucharze Polski posadę trenera Zagłębia Lubin stracił Mariusz Lewandowski. Zastąpił go pracujący do tej pory w akademii Holender Ben van Deal. Ciekawe tylko czy nowy szkoleniowiec miał już do czynienia ze szczękami rekina i czy Zagłębie na koniec sezonu spisze się bardziej niż dzielnie.

Listopad

W listopadzie nie wszyscy zdążyli zobaczyć jeszcze śnieg, a w Wiśle polscy skoczkowie już wygrali inauguracyjny, drużynowy konkurs Pucharu Świata. Polskich kibiców tenisa, ale nie tylko zasmuciła jednak inna wiadomość. Zakończenie sportowej kariery ogłosiła Agnieszka Radwańska. Popularna Isia była jedną z najlepszych polskich rakiet w historii i zapewne przez długie lata będziemy czekać na drugą taką tenisistkę.

Grudzień

Ostatni miesiąc w roku rozpoczął się od zakończenia kariery Mameda Khalidova po przegranej walce z Tomaszem Narkunem w trakcie gali KSW 46. Sporo szczęścia miała polska reprezentacja w piłce nożnej w losowaniu grup eliminacyjnych mistrzostw Europy. Zawodnicy Jerzego Brzęczka trafili na Austrię, Izrael, Słowenię, Macedonię oraz Łotwę. Niemałe zmiany zaszły w piłkarskim Śląsku Wrocław. Funkcję prezesa klubu objął Piotr Waśniewski, a dotychczasowego trenera Wojskowych – Tadeusza Pawłowskiego zastąpił jego asystent Paweł Barylski.

Czarne chmury zebrały się z kolei nad Krakowem i to wcale nie z powodu panującego tam smogu. Widmo bankructwa i niedogrania końca sezonu zebrało się nad Wisłą Kraków. Na horyzoncie pojawiła się nadzieja z odległej Kambodży. Tylko czy ta azjatycka inwestycja dojdzie do skutku i pozwoli znów rozbłysnąć Białej Gwieździe? Wszyscy kibice 13-krotnego mistrza Polski mają nadzieję, że pan Vanna Ly przyjdzie i rozgoni ciemne skłębione zasłony.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: youtube.com

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWydarzenia we Wrocławiu 2018 [PODSUMOWANIE]
Następny artykułSzachowe podsumowanie roku
Student dziennikarstwa sportowego zafascynowany piłką nożną. Przyszły komentator meczów piłkarskich. Pierwszy obejrzany mundial w 2006 roku pamięta do dziś ze szczegółami.