Kibu Vicuna został czwartym trenerem LOTTO Ekstraklasy, który w przeciągu ostatnich dni został zwolniony ze swojego stanowiska. Ostatnim meczem, w którym Hiszpan poprowadził Wisłę Płock było przegrane spotkanie z Piastem Gliwice.

LOTTO Ekstraklasa wkracza w decydującą fazę i z tego powodu prezesi, bądź właściciele klubów nie wytrzymują delikatnie mówiąc ciśnienia. Chcąc jak najszybciej poprawić grę swoich drużyn, zwalniają trenerów licząc przy tym, że wpłynie to na lepsze wyniki.

To co dzieje się jednak w tym sezonie ociera się niemalże o absurd, jeśli nie o podejrzenia zorganizowanej akcji przeciwko szkoleniowcom. W zaledwie cztery dni ze swoją posadą pożegnało się aż czterech trenerów. Na myśl o prędkości zwolnień od razu nasuwa się tekst satyryka Roberta Górskiego, który w jednym ze skeczów stwierdza, że jego syn w zmianie partnerów ma „rozrzut jak ruska katiusza.” Podobny rozrzut mają chyba włodarze polskich klubów. Wszystko zapoczątkował Adam Nawałka, następnie dołączył do niego Ricardo Sa Pinto i Zbigniew Smółka, a najnowszym nabytkiem w klubie zwolnionych został Kibu Vicuna.

Decyzja władz Wisły Płock nie jest oczywiście bezpodstawna. Hiszpan przyszedł do klubu z Mazowsza ratować sezon, który początkowo zawalił Dariusz Dźwigała. Nie spełnił jednak oczekiwań i po niecałym pół roku pracy został bezrobotnym. Były asystent Jana Urbana zostawia Wisłę w strefie spadkowej, z trzema punktami straty do bezpiecznej strefy.

Jednym z jego prawdopodobnych zastępców może być Leszek Ojrzyński – były trener m.in. Arki Gdynia, Górnika Zabrze i Korony Kielce.

Aby średnia została jednak zachowana, muszą być kolejne ofiary, a więc: Kto jako następny dołączy do klubu zwolnionych?


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instagram.com