Koła studenckie to miejsca, w których można realizować najambitniejsze z pomysłów. Jednym z nich jest całkowicie elektryczny motocykl LEM Thunder, który wymyślili studenci Politechniki Wrocławskiej.

Podczas czwartkowej prezentacji członkowie Koła Naukowego Pojazdów i Robotów Mobilnych (PiRM) z Politechniki Wrocławskiej byli w wyjątkowo dobrym humorze. Nie można się dziwić. Zaprezentowali maszynę, która dorównuje konstrukcjom przygotowanym przez największych producentów dwukołowców. LEM Thunder, czyli Lekki Elektryczny Motocykl został stworzony po to, aby podbić Smart Moto Challenge i Rajd Dakar.

Tak według pierwszych wizualizacji ma wyglądać LEM Thunder

Jego najważniejszy atut to pełna elektryfikacja. Pojazd zasilany jest bateriami litowo-jonowymi – jeden akumulator waży 20 kilogramów, a jego wymiana ma zająć raptem kilka minut. Dzięki temu motocykl będzie mógł, według przewidywań członków koła naukowego, jechać do 90 minut na jednym ładowaniu. Ze względu na specyfikę rajdów – strome zjazdy i piaszczyste pagórki – nie podają oni odległości, jaką można nim pokonać. Chwalą się za to mocą. 40 koni mechanicznych to znacznie więcej niż w poprzedniku. LEM Falcon posiadał bowiem 13 koni. Różnica ta będzie odczuwalna podczas jazdy – według wstępnych szacunków Thunder może rozpędzić się do 120 kilometrów na godzinę, mając 250 niutonometrów obrotu na kole. Jednostka staje więc w jednym rzędzie z innymi motocyklami o pojemności silnika 125cm³. Takie rozwiązania wymagają zupełnie innego projektowania niż w przypadku motocykli spalinowych. Wyjaśnia to Paweł Stabla z PiRM:

UNIKATowy wygląd

Pojazd wyróżnia się także designem, szykowanym od momentu rozpoczęcia prac na LEMem Thunder. Przygotowane przez Unikat Motorworks owiewki oraz kanapa nadają pojazdowi futurystyczny wygląd, przypominający resoraki kolekcjonowane w dzieciństwie.
Chcieliśmy utrzymać ostrą linię tyłu z masywnym, mocnym przodem i atakującą linią, która opada w przód motocykla. – mówi Jakub Sypuła z Unikatu. Przyznaje przy tym, że nie było to łatwe zadanie, zwłaszcza, gdy trzeba pogodzić ze sobą wygląd i inżynierską chęć do ograniczania masy:

Dlatego wszystkie owiewki są zrobione z włókna węglowego. Część z nich jest wydrukowana z pomocą drukarek 3D. Te komponenty, które musiały być wykonane z metalu jak rama czy wahacz, są aluminiowe. Sama rama jest lekka, waży około 8-10 kilogramów. Części elementów nie dostrzeżemy w porównaniu do rysunku konceptowego. Wynika to z tego, że nie zostały wydrukowane na czas. Powinny natomiast pojawić się w momencie rajdu.

Nie tylko motocykl

Wymogiem tegorocznej edycji imprezy Smart Moto Challenge, na którą został przygotowany motocykl, jest stworzenie elektrycznego pojazdu dwukołowego, który będzie w stanie wziąć udział w Rajdzie Dakar. Wymaga to specyficznego projektowania, biorącego pod uwagę m.in. brak sprzęgła, ale i samą specyfikę rajdu, którego etapy niejednokrotnie mają po 700 kilometrów. Akumulator wymieniany w kilka minut na specjalnych stacjach postojowych to nie jedyny aspekt. Odpowiednio mocny musi być łańcuch i rama, zainstalowana musi zostać przednia owiewka przed kierownicą, która będzie ukrywać ekrany komputera pokładowego.

Poza tym dla motocykla należy też przygotować aplikację, która będzie monitorować jego stan i pozwoli zareagować w momencie kryzysowym. O jej działaniu opowiada lider projektu, Dariusz Talik:

Pojazd swój chrzest bojowy zaliczy między 16 a 22 lipca w Barcelonie podczas Smart Moto Challenge w Barcelonie. Nieco później, bo między 22 a 26 sierpnia, LEM Thunder będzie można zobaczyć podczas wrocławskiej odsłony edycji Smart Moto Challenge. Jeśli pojazd zyska sobie przychylność sponsorów, jest szansa, że wystartuje w rajdzie Dakar na początku 2019 roku.


Autor: Michał Mielnik
Zdjęcia: Andrzej Charytoniuk