Czy życie na Marsie jest możliwe? Studenci Politechniki Wrocławskiej udowodnili, że tak. Stworzyli projekt samowystarczalnej kolonii i zajęli wysokie miejsca w międzynarodowym konkursie Mars Colony Prize. Autorzy koncepcji Twardowsky zdobyli srebro, a miasto Ideacity zostało nagrodzone piątą pozycją.

Nad Twardowsky’m pracowali studenci i doktoranci PWr z grupy znanej jako Projekt Scorpio. Natomiast koncepcję Ideacity stworzyła grupa Innspace. Studenci Politechniki konkurowali z ponad stoma projektami z całego świata, jest to zatem jeszcze większy sukces. Konkurs zorganizowano w ramach dorocznej międzynarodowej konferencji stowarzyszenia Mars Society, przyciągającej naukowców i przedsiębiorców z branży. W finale znalazło się dziesięć projektów opracowanych przez Rosjan, Szwedów, Amerykanów, Francuzów i Szwajcarów oraz dwie propozycje zespołów z Politechniki Wrocławskiej. Warto podkreślić, że nie był to konkurs dedykowany tylko studentom. Udział mógł wziąć każdy – w tym np. inżynierowie pracujący na co dzień w firmach z branży kosmicznej. Pierwszą nagrodą może pochwalić się Star City, opracowany przez przedstawicieli Massachusetts Institute of Technology. Trzecie miejsce przyznano projektowi CrowdSpace stworzonemu przez zespół z Rosji.

– U nas akurat większość drużyny stanowią inżynierowie, którzy wyspecjalizowali się w poszczególnych aspektach technologicznych, dlatego można powiedzieć że najwięcej serca włożyliśmy właśnie w technologię – jest to nasza mocna strona – mówi Sławek Małkowski, student elektroniki na Politechnice Wrocławskiej.

Jak samodzielnie przetrwać na Marsie?

Zadaniem uczestników było zaprojektowanie samowystarczalnej marsjańskiej kolonii dla tysiąca osób. Priorytetem było to, żeby importować jak najmniej towarów z Ziemi, a jednocześnie wytwarzać produkty na eksport, by mieć się z czego utrzymywać. Miasto musi więc samodzielnie wytwarzać jedzenie, materiały budowlane, energię, ubrania, pojazdy, maszyny i wszystkie produkty codziennego użytku. Polscy studenci wpadli na pomysł, żeby tworzyć nawet własną wódkę i eksportować ją na Ziemię. Więcej pisaliśmy o tym tutaj.

– Najciekawsze były ostatnie chwile przed wysłaniem ostatecznej wersji raportu do pierwszego etapu konkursu – prawie całą naszą ekipą w 14 osób zamknęliśmy się na trzy dni w habitacie do symulowania misji księżycowych/marsjańskich Lunares, obok Piły. Można powiedzieć że pisaliśmy o Marsie, na Marsie. Dosłownie odcięliśmy się od świata, aby połączyć moduły w spójną całość, wspólnie stworzyliśmy genezę bazy – tłumaczy Sławek Małkowski. – Izolacja doskonale wpłynęła na naszą kreatywność. Nie było tutaj sztywnego korporacyjnego planowania – projektując bazę marsjańską pojawia się zbyt dużo aspektów, problemów, kreatywnych rozwiązań. Nasze działania musieliśmy oprzeć o współpracę i luźną wymianę idei. No i oczywiście solidny research we własnym zakresie – dodaje.

To właśnie za ten pomysł i wiele innych koncepcja Twardowsky została nagrodzona drugim miejscem i tym samym pięcioma tys. dolarów. Studenci wpadli na pomysł, żeby swoją marsjańską bazę umieścić w kraterze Jezero, który jest planowanym miejscem lądowania misji Mars 2020 amerykańskiej agencji NASA. Mieszkańcy mieliby zostać podzieleni na grupy po dwieście osób. Przebywaliby w dużych, otwartych przestrzeniach w układzie tarasowym z dostępem do zieleni, a ich mieszkania sąsiadowałyby m.in. z restauracjami, kafejkami, sklepami czy placówkami medycznymi.

– Człowiek do życia potrzebuje pożywienia, wody, ciepła, a dla zdrowia psychicznego zdrowej interakcji z drugim człowiekiem. Wszystko zaczyna się komplikować, jak weźmiemy pod uwagę surowy klimat Czerwonej Planety i szereg problemów takich jak nieprzyjazna jest atmosfera czy obecność promieniowania jonizującego. W naszej koncepcji zaproponowaliśmy rozwiązania tych problemów, realizując przy tym filozofie zamkniętego obiegu biomasy i reutylizacji wszystkiego co tylko się da – tłumaczy Paweł Piszko, który pracował nad projektem. – W koncepcji Twardowsky staraliśmy się „oswoić” Marsa i pokazać, że technologicznie jest możliwe zamieszkanie tam. Przy założeniu, że każdy element kolonii funkcjonowałby prawidłowo z przyjemnością zamieszkałbym w naszej bazie! – dodaje.

Nad projektem pracowało 19 osób z siedmiu wydziałów Politechniki Wrocławskiej: Joanna Kuźma, Natalia Ćwilichowska, Katarzyna Lis, Sławek Malkowski, Dariusz Szczotkowski, Szymon Łój, Orest Savystskyi, Dominik Liskiewicz, Wojciech Fikus, Jakub Nalewaj, Anna Jurga, Leszek Orzechowski, Bartosz Drozd, Paweł Górniak, Krzysztof Ratajczak, Paweł Piszko, Maciej Piorun, Amanda Solaniuk i Anna Wójcik.

– Przy projekcie zajmowałem się kwestią energetyki, gdzie przedstawiłem koncepcję zastosowania eksperymentalnej technologii reaktorów jądrowych – reaktora ciekłosolnego. Gdybym miał jeszcze coś innego dodać od siebie – uwzględniłbym na przykład produkcję zastawy z ceramiki dla kolonii jako dobro luksusowe na eksport. Ta myśl wpadła do mojej głowy ze względu na to, że jestem z Bolesławca, który słynie z wyrobów ceramicznych. Jednakże miejsce w raporcie i prezentacji było ograniczone, więc nie da się uwzględnić dosłownie wszystkiego – mówi Sławek Małkowski.

Tuż za podium

Piąte miejsce w konkursie przyznano zespołowi Innspace – autorom koncepcji Ideacity. Wykorzystuje ona renesansową koncepcję miasta idealnego: krótkie odległości (miasto mieści się na planie sześciokąta o boku 400 m), centrum będące głównym punktem kolonii i stworzenie sieci podziemnych tuneli, pozwalających poruszać się po mieście oraz dróg na powierzchni. Bliżej centrum miałyby się znaleźć budynki codziennego użytku, a na zewnętrznej części miasta zabudowania przemysłowe. Jednak większość zabudowań znajdowałaby się pod ziemią, co miałoby na celu chronić mieszkańców przed promieniowaniem. Nad projektem pracowali Beata Suścicka, Magdalena Łabowska i Piotr Torchała, Justyna Pelc i Andrzej Reinke.

Kolejną nagrodą, dla wszystkich półfinalistów wybranych przez jury Mars Colony Prize w maju, jest publikacja artykułu na temat swoich rozwiązań w książce Mars Colonies: Plans for Settling The Red Planet („Marsjańskie kolonie: Plany zasiedlenia Czerwonej Planety”).

– Wiedzieliśmy, że przez ostatni rok zrobiliśmy kawał dobrej roboty! Szczerze mówiąc wszyscy byli tak zaangażowani, że zorientowaliśmy się, że będziemy rywalizować na arenie międzynarodowej dopiero jak organizowaliśmy wyjazd. Po prezentacji w USA też czuliśmy, że dobrze nam poszło, jednak konkurencja też nie odstawała. Drugie miejsce było dla Nas gratyfikacją roku wysiłku i ciężkiej pracy! – opowiada Paweł Piszko.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcie: mat. prasowe
Wizualizacje: mat. zespołu, Wojciech Fikus