Od października studenci Politechniki Wrocławskiej opracowywali możliwości mieszkania na Marsie. Teraz twórcy projektu marsjańskiej kolonii czekają na wyniki pierwszego etapu konkursu ogłoszonego przez Mars Society. Być może będą mieć szansę, żeby pojechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie oficjalnie zaprezentują swoje rozwiązania.

Za projekt odpowiadają wspólnie studenci i doktoranci skupieni wokół inicjatywy badawczej Space is More i Projektu Scorpio z pomocą kilku członków z Koła Naukowego MOS i inicjatywy LabDigiFab. Swoją kolonię nazwali „Twardowsky”.

marsjańska kolonia pwr

Samowystarczalna kolonia

Głównym założeniem organizatorów konkursu było stworzenie samowystarczalnej kolonii dla tysiąca osób na Marsie. Oznacza to, że powinno importować jak najmniej towarów z Ziemi, jednocześnie przy tym jak najwięcej produktów eksportować, by mieć się z czego utrzymywać. Należy jednak pamiętać, że koszty transportu z Ziemi to około 500 dolarów za kilogram, a wysyłanie towarów z Marsa ma kosztować około 200 dolarów za kilogram.

Kolonia powinna sama wytwarzać jedzenie, materiały budowlane, ubrania, energię, pojazdy itp. Czyli krótko mówiąc wszystko to, co jest niezbędne do życia i przetrwania. Trzeba jednak uwzględnić warunki panujące na Czerwonej Planecie. Dla przykładu: marsjańska gleba jest prawdopodobnie mniej żyzna niż ziemska, a sama planeta tak zimna (temperatura waha się tam od minus 140 st. C. do nawet plus 30), że rośliny zamarzną w szklarniach umieszczonych na jej powierzchni. Rozwiązaniem może być zakopanie szklarni pod ziemią lub pokrycie szklarni warstwą izolacyjną. Do tego dochodzą jednak inne utrudnienia – jak szkodliwe dla człowieka promieniowanie jonizujące czy burze piaskowe z marsjańskiego pyłu.

marsjańska kolonia pwr

Prawie jak ziemskie miasto

Autorzy projektu musieli także pomyśleć o udogodnieniach dla ludzi i komforcie życia, by codzienny czas przypominał choć trochę ten spędzany na Ziemi. Projektanci musieli całą swoją koncepcję zmieścić zaledwie na 20 stronach. Oceniani będą w kilku kategoriach: projektu technicznego; systemów, które zostaną wykorzystane w kolonii i ich funkcjonalności; ekonomii i samowystarczalności bazy; zagadnień dotyczących spraw społecznych, kulturalnych, politycznych i organizacyjnych, a także estetyki kolonii, która jest ważna nie tylko dla mieszkańców, ale również dla potencjalnych turystów.

Autorzy najlepszego opracowania zostaną nagrodzeni 10 tys. dolarów. Za drugie miejsce w konkursie przewidziano 5 tys. dolarów, a za trzecie 2,5 tys. dolarów. Oprócz tego 20 najlepszych prac zostanie opublikowanych w książce „Mars Colonies: Plans for Settling The Red Planet” („Marsjańskie kolonie: Plany zasiedlenia Czerwonej Planety”).

Jezero docelową lokalizacją

 – Podzieliliśmy się na kilka zespołów, z których każdy zajmował się innym zagadnieniem: architekturą i urbanistyką kolonii, ochroną przed promieniowaniem, systemem podtrzymywania życia w bazie, organizacją wytwarzania dóbr czy też kwestią lokalizacji, co jest niezwykle istotne, bo trzeba wziąć pod uwagę liczbę dni słonecznych w planowanym dla kolonii miejscu czy choćby częstotliwość występowania tam burz piaskowych – tłumaczy Natalia Ćwilichowska, studentka Wydziału Chemicznego.

Marsjańska kolonia „Twardowsky” miałaby powstać w kraterze Jezero, który jest planowanym miejscem lądowania misji Mars 2020 amerykańskiej agencji NASA. Ponad 3 milardy lat temu wpadały tam dwie rzeki, nanosząc osady z wyżej położonych terenów i formując delty rzeczne.

Otwarta przestrzeń

Studenci zaproponowali, by tysiąc mieszkańców kolonii podzielić na grupy po dwieście osób. Mieszkańcy przebywaliby w dużych, otwartych przestrzeniach, które sąsiadowałyby m.in. z restauracjami, kafejkami, sklepami czy placówkami medycznymi.

– W ten sposób mają szansę się poznać, nie być anonimowymi w tłumie – wyjaśnia Orest Savytskyi, student Wydziału Architektury. – A to ważne choćby ze względu na ryzyko anomii, czyli poczucia niepewności i bezcelowości, jakiego może doświadczyć człowiek w takiej bazie ze względu na nowe miejsce i zerwanie dotychczasowych kontaktów – dodaje.

 

Wódka z Marsa

Tlen w kolonii mają produkować nie tylko rośliny, ale i urządzenia o nazwie „Moxie”, nad którymi pracuje NASA i zamierza je testować podczas misji MARS 2020. Na Czerwonej Planecie mieszkańcy żyliby również zgodnie zgodnie z ekologią, np. z włókien celulozowych kolonia wytwarzałaby ubrania, a z innych odpadków roślinnych… marsjańską wódkę.

– To nie żart. Zaprojektowaliśmy nawet jej etykiety – zapewnia Orest. – By eksport z Marsa się opłacał, musimy na Ziemię wysyłać towary luksusowe. A kto nie chciałby spróbować wódki z Marsa? Kolonia mogłaby zarabiać także sprzedażą terenów pod hotele i restauracje.

Listę dziesięciu finałowych prac Mars Society ogłosi najprawdopodobniej w tym miesiącu.

 


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: mat. prasowe