Kanapka, która dawno stała się przebojem. O tym, jak to się zaczęło i jak rozwinęło opowiemy w Światowym Dzień Hamburgera, który przypada 28 maja.

Wszyscy je znają i zazwyczaj wszyscy kochają. Mają swoje święto, więc nie musicie się zastanawiać, co 28 maja warto zjeść na obiad. Hamburgery – dziś bardziej znane jako burgery od kilku lat owładnęły lokalnymi foodtrackami.

Jak to się zaczęło?

Wszystko rozpoczęło się na początku lat 40. XX wieku. Wtedy właśnie w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Oak Brook w stanie Illinois powstała restauracja McDonald’s. Z uwagi na niskie ceny i szybkość serwowania dań prędko zyskała popularność i dobrą sławę wśród Amerykanów. Głównym założeniem firmy była także możliwość tak zwanego drive-through, czyli kupienia posiłku bez konieczności wysiadania z samochodu. Lata mijały, a korporacja tylko się rozrastała. Do Polski trafiła 17 czerwca 1992 roku, wtedy właśnie powstał pierwszy lokal w Warszawie na rogu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.

Zmiana burgerowych realiów

Z czasem jednak przyszła moda na nieco inną wersję słynnego posiłku. Proste hamburgery z McDonald’s zostały zamienione na bardziej rozbudowane burgery ze sporą dawką stu procentowej wołowiny, a rynek zaczęły przejmować lokalne przedsiębiorstwa. Choć być może to za dużo powiedziane. McDonald’s stale się rozwija i pewnie nigdy nie straci rzeszy fanów, właśnie ze względu na szybkość czy niskie ceny. Jeśli jednak mowa po porządnym burgerze, konsumenci zaczęli stawiać na małe bistra.

Lokalna marka, która szybko się rozwinęła

Powstały nowe sieciówki, których polityka nieco odbiega od tej z lat 40. Dobrym przykładem jest wrocławska marka Pasibus, która swoją przygodę rozpoczęła w 2013 roku właśnie od foodtracka. Z czasem pojawiła się pierwsza restauracja, potem kilka nowych, a w sierpniu 2017 roku Pasibus powędrował poza granice Wrocławia, do pobliskiego Lubina. Dziś swoje siedziby ma także w największych polskich miastach – w Gdańsku, Warszawie, Łodzi, Katowicach czy Poznaniu.

Gdzie we Wrocławiu warto je zjeść?

Odpowiedzi na to pytanie szuka z pewnością każdy z nas. Co chwilę pojawiają się nowe miejsca, które warto odwiedzić chociażby dla samego porównania. Moaburger, Bobby Burger, Soczewka, Burger Love. Mogłabym jeszcze kilka wymienić. W wyborze knajpy zawsze działa jedna zasada – idź tam, gdzie jest dużo ludzi. Po pierwsze masz pewność, że dobrze zjesz, a po drugie pewność, że składniki będą świeże. Ceny właściwie, gdzie nie pójdziemy wahają się od 15 do 30 zł w zależności, jak bardzo wypasiony jest na burger.

Zrób to sam!

Dla odważnych jest także opcja zrobienia burgera samemu. To zadanie nie jest bardzo trudne, a niesie za sobą jedną ważną korzyść – możesz stworzyć burgera swoich marzeń. Aby tego dokonać potrzebujesz:

  • 100% zmielonej wołowiny
  • bułki, chyba, że te także zrobisz sam!
  • cebuli + mleka i mąki, zaraz wszystko wytłumaczę
  • pomidora
  • sałaty
  • a potem, to tak naprawdę, co tylko chcesz. Podstawę już masz.

Mięso dopraw, możesz dodać trochę musztardy, która podbije jego smak. Uformuj z niego hamburgera. Cebulę pokrój na talarki, namocz w mleku, potem w mące. Podsmaż cebulowe talarki. Następnie zajmij się mięsem. Usmaż je na nowym oleju po około cztery minuty z każdej strony. Bułki przekrój i włóż  na dwie minuty do pieca. Resztę składników po prostu pokrój. Gdy mięso i bułki będą gotowe, połącz wszystko razem. Składniki im bardziej wymyślne, tym smaczniej.

To jak? Uczcisz Światowy Dzień Hamburgera, który już dawno podbił serce milionów ludzi na całym świecie?


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Pixabay