Są święta, które zna każdy – duży i mały. Co roku słyszymy o nich w radiu i telewizji. Widzimy reklamy… I w pewnym momencie mamy ich dość. No, może nie do końca dość, przecież każdy lubi prezenty i w ogóle, ale czasem przydałaby się jakaś miła odmiana! No, a ja wam Kochani tę odmianę podam na tacy. Słuchajcie. Zbierzcie się wszyscy. Poinformujcie przyjaciół. Cieszcie się życiem. Obchodźcie Dzień Dinozaura.

Niniejszym ogłaszam, że 26 lutego odbywa się święto wielkiej wagi. Tak wielkiej, że liczy się ją w tonach. Święto, w którym każdy z nas (a na pewno ja) chce wziąć udział. Dlatego radujmy się! Właśnie nastał dzień, na który wszyscy (to znaczy znowu ja) czekali. Panie i Panowie, przestawiam Państwu DZIEŃ DINOZAURA.

Pewnie spytacie teraz: No dobrze, ale jak obchodzić takie święto? Przecież dinusie nie mają grobów, które można by odwiedzić. To znaczy są muzea i w ogóle, ale to nie to samo. I ochrona nie pozwala składać pod nimi kwiatów, bo to wygląda trochę podejrzanie.

Powiem wam teraz, że macie trochę racji… Ale nie bój nic! Jest nawet lepszy sposób! Zjedzcie sobie kurczaka, a poczujecie smak prawdziwego żywego dinusia! Szlag, chyba napisałam trochę za dużo i wyjawiłam Wam pewną straszną tajemnicę… Niestety już za późno. Stało się. Skoro dotarliście do tego miejsca, to musicie wiedzieć, że…  DINOZAURY SĄ WŚRÓD NAS!

Tak! Są! I widujemy je na co dzień. Ich najbardziej znanymi przedstawicielami są reptilianie… Nie no, żartuję [ten tekst został edytowany przez Jaszczur, pierwotna wersja została usunięta]. To ptaki. Wiecie, kury, pawie, kolibry i strusie. Strusie to nawet trochę przypominają dinozaury, jakby się tak nad tym zastanowić.

Poza tym dinozaury to nawet brzmiały jak ptaki. Serio. Powtórzę to, bo to ważne. Dinozaury mogły gruchać. Jak gołębie. Ciekawe czy też kwakały? Wyobraźcie to sobie!

Wielki jaszczur, majestatycznie wpatrujący się w horyzont. Stojący na skale, takiej rodem z Króla Lwa, tylko znacznie większej. I nagle otwiera pysk, pełny ostrych lekko połyskujących zębów… i robi takie głośne, poruszające „kwa”.

Albo nie, lepiej sobie tego nie wyobrażać…

Jak to według Was one wcale nie brzmiały jak ptaki? Przecież to powinna być wiedza powszechna… Zresztą już chyba lepiej, żeby ćwierkały, niż żeby robiły to, co w Jurassic Parku. Przynajmniej nie brzmiały, jak para mocno podnieconych żółwi. Albo delfinów… No co? Przecież to właśnie te dźwięki zostały podłożone, jako „dubbing” dinozaurów z tej serii. Tak przynajmniej twierdzi Gary Redstorm – dźwiękowiec, który pracował przy powstawaniu Jurassic Parku. I nie wiem, jak Wy, ale ja tam nie będę się z nim spierać.

Jak jeszcze mogę Was przekonać do świętowania Dnia Dinozaura? Hmmm… Muszę się zastanowić. To pewnie zajmie mi tyle samo, ile zwykle muszę czekać na to, żeby wymyślić ciętą ripostę na głupi żart któregoś z moich znajomych. To znaczy cały Mezozoik i jeszcze trochę. Zamiast tego zostawię Was więc z kilkoma dygresjami, które naszły mnie podczas pisania tego tekstu, a nie do końca wiedziałam, gdzie je umieścić.

  1. Skoro ptaki to dinozaury… to czy Ewa Kopacz nie miała trochę racji? Żeby powalić takiego strusia to trzeba pewnie trochę kamieni. Albo jeden, tylko duży.
  2. Muzea to takie wielkie cmentarze, w których nie można składać kwiatów.
  3. Węgiel to sprasowane resztki dinozaurów. Skoro tak, to czy palenie w piecu liczy się jako kremacja?
  4. Czy Jurassic Park to jest takie porno, tyle że dla żółwi?

Myślę, że tego nie wie nikt. Poza Jaszczurem. Ale on przecież, haha, wcale nie istnieje [ten tekst został edytowany przez Jaszczur, pierwotna wersja została usunięta]


Autorka: Marta Ziółkowska
(Niechciana korekta: Jaszczur)
Rysunki: Marta Ziółkowska
Zdjęcia: Instagram