W poprzednim, pierwszym odcinku cyklu, była mowa o szachach Fischera. Dzisiaj zajmiemy się odmianą nieco inną. Opracował ją jeden z poprzedników Amerykanina, pochodzący z Kuby Jose Raul Capablanka, mistrz globu w latach 1921-27.

Szachy Capablanki różnią się od zwyczajnych rozmiarem szachownicy i liczbą dostępnych figur. Zamiast kwadratu 8×8 mamy do czynienia z prostokątem o wymiarach 10×8. Każdy gracz ma do dyspozycji po 10 pionów, wszystkie figury występujące w normalnych szachach, oraz dwie dodatkowe. Mowa tu o arcybiskupie oraz kanclerzu. Arcybiskup stanowi połączenie skoczka oraz gońca, natomiast kanclerz porusza się tak, jak skoczek oraz wieża. Nazwy te wprowadził dopiero Capablanka, jednak pomysły na wprowadzenie nowych figur pod innymi nazwami istniały już 300 lat wcześniej.

Oto ostateczna pozycja wyjściowa w szachach Capablanki. Arcybiskupi ustawieni są na polach c1 oraz c8, natomiast kanclerze zaczynają grę na polach h1 i h8. W poprzednich wersjach arcybiskupów i kanclerzy umieszczano na liniach b-d oraz h-i. Powyższe ustawienie to pomysł Capablanki. Tak jak w szachach klasycznych – gra toczy się do zamatowania króla przeciwnika. Zwiększenie szachownicy i dodanie nowych, silnych figur miało zapobiec „remisowej śmierci” szachów, o jakiej Capablanka mówił dużo i często. Plagę remisów na najwyższym poziomie mamy do dzisiaj. Rozwiązania zaproponowane przez kubańskiego mistrza nie znalazły jednak poparcia turniejowego i służą raczej jako urozmaicenie dla zapalonych szachistów.


Autor i zdjęcia: Hubert Jan Faron