Zdecydowana większość kojarzy Arkadiusza Jakubika z wielkiego ekranu. Niektórzy wiedzą również, że wspólnie z kilkoma muzykami tworzy formację Dr. Misio, w której jest wokalistą i całkiem niezłym performerem. Dwudziestego kwietnia otworzył nowy etap swojej kariery, wydając pierwszą solową płytę – „Szatan Na Kabatach”.

Jakubik zamienił rock na oldchoolowe brzmienia syntezatorów oraz szybkie, niepokojące rytmy. Główny bohater płyty zapowiadał, że album będzie bardzo eklektyczny i nie do końca można się z tym zgodzić. Artysta stworzył spójny, niepokojący zestaw, przepełniony elektroniką i wzbogacony niebanalnymi efektami dźwiękowymi. Sporo tu brzmieniowych nawiązań do lat 90. (Cudowne Pogaństwo), przestrzennej muzyki Tycho (Szatan na Kabatach) oraz brytyjskiego popu ostatnich lat (Atomowy Skuter). Nerwowe rytmy, elektroniczne pulsy oraz ostre syntezatory przypominające brzmieniem Kraftwerk czy Bauhaus przełamywane są przez marzycielskie partie gitar.

Mocnym fragmentem płyty jest singlowy Dziś W Internecie, w którym Jakubik recytuje tytuły portali internetowych i w osobliwy, trafiający w sedno sposób prezentuje kondycję współczesnego społeczeństwa. Artysta, który jeszcze w Dr. Misio przepadał za prezentowaniem swoich poglądów, przemyca do swoich solowych kompozycji dużo wątków politycznych i socjologicznych. Szczególnie zwraca uwagę na mechanizmy, które rządzą mieszkańcami dużych miast. Tytułowy Szatan Na Kabatach to portret przeciętnego obywatela, który popada w marazm, mieszkając w dużym mieście. W Psach prowokuje powtarzane stwierdzenie „A wszystkie drzewa wyciąć trzeba, bo przysłaniają sanktuarium”, które można skojarzyć ze skandalizującym singlem Pismo, nagranym wspólnie z Dr. Misio. Teksty piosenek są przesiąknięte aurą tajemnicy i dwuznaczności. Jakubik lubuje się w powtórzeniach i grach słownych. Jego sposób śpiewu i melorecytacji może kojarzyć się z nagraniami Marcina Świetlickiego. Nic dziwnego – frontman Świetlików jest współtwórcą tesktów na albumie.

„Szatan Na Kabatach” to płyta, w której dominuje pesymizm i ironia. Nastroje, które, jak przekonuje sam autor, wiernie odzwierciedlają jego osobę, potrafią emanować i zarażać słuchaczy. Mimo dynamicznych rytmów płyta nie jest łatwa w odbiorze. Potrafi za to przejąć, zmusić do refleksji i wywoływać u odbiorców zamierzone emocje.


Tekst: Marcin Obłoza
Zdjęcie: mat. promocyjne