Tym razem Netflix wrócił do czasów Britney Spears i perłowych pomadek. Szefowa to historia o tym, jak z kocmołucha stać się królową mody vintage początku XXI wieku.

Serial przedstawia luźną interpretację prawdziwej historii… Bardzo luźną. Tak zaczyna się każdy z trzynastu odcinków serialu Girlboss, czyli Szefowa. Bazujący na książce #Szefowa Sophii Amoruso opowiada historię autorki, która w ciągu kilku lat stała się królową mody vintage.

Gdzieś w San Francisco, rok 2006. Młoda dziewczyna ślęcząca przed laptopem, nie spodziewa się, że już kilka lat później stworzy modowe imperium. Poznajcie dwudziestodwuletnią Sophię Amoruso (Britt Robertson). Jej dotychczasowe życie przypominało raczej pasmo niepowodzeń. Pokłócona z ojcem, wyrzucana z każdej pracy. Nawet z mieszkania grozi jej eksmisja, bo nie ma pieniędzy na czynsz. A u boku jedna jedyna przyjaciółka Annie (Ellie Reed), wspierająca jej szalone pomysły i życiowy bałagan. Charakter Amoruso oprócz zachowania, oddawał także jej styl. Podczas poszukiwań w  second handzie znalazła za bezcen kurtkę, którą sprzedała później na e-Bayu za kilkaset dolarów, co pozwoliło jej opłacić mieszkanie. I w ten sposób dziewczyna znalazła sposób na siebie. Resztkami pieniędzy znalezionymi w każdej możliwej kieszeni i szparze zaczęła kupować, a później przerabiać ubrania, by sprzedać je z zyskiem. e – Bay wpadł w szał, a interes rozkwitał. Sophia, dzięki pomocy miasta San Francisco, założyła więc firmę internetową o nazwie Nasty Gal Vintage.

To jednak nie koniec historii. Bo gdyby wszystko szło tak gładko, tak szczęśliwie, to jaki byłby sens jej opowiadania? Młoda duszyczka, przez tyle lat żyjąca skromnie (bo przecież nie poprosi ojca o pomoc), musi nagle sprostać wymaganiom dziewcząt z całych Stanów. A co, jeśli je zawiedzie? Jak negatywna opinia wpłynie na jej interes? Dodatkowo problemy przybierają postać Miłośników Mody Vintage oskarżających Sophię o bezczeszczenie ponadczasowego stylu tylko dla komercyjnych zysków.
Gdzie w tym całym szaleństwie moment na integrowanie się ze społeczeństwem albo „prawdziwą” pracę? Jako ochroniarz w Academy of Art University Sophia sobie radziła (czego się nie zrobi dla ubezpieczenia zdrowotnego). Jednak ani relacje rodzinne,  ani przyjaźnie czy kontakt z chłopakiem Shanem (Johnny Simmons) do łatwych nie należały. Przyjaźń, jak to od wieków uczą w bajkach i przypowieściach, przetrwa wszystko, a miłość? No cóż… Kto ma szczęście w kartach, ten nie ma szczęścia w miłości. A w tym przypadku w biznesie.
Słowami Richarda B. Sheridana, irlandzkiego polityka i poety: najpewniejszym sposobem na uniknięcie porażki jest determinacja, by osiągnąć sukces. I to właśnie zrobiła Sophia Amoruso. Dwa lata ciężkiej pracy, potu, łez i rzucania kłód pod nogi przez zawistnych zazdrośników. Kto powiedział, że moda jest lekka i przyjemna? Nasty Gal wygrała. Ale teraźniejszość pokazała, że niestety nie na długo.

Szefowa to nie serial wymagający wielkiego skupienia. Sama trafiłam na niego podczas choroby, kiedy szukałam, jak typowa baba, czegoś miłego i lekkiego na gorszy dzień. I wtedy oczywiście z pomocą przyszedł Netflix. Cały sezon zajął mi jeden wieczór. Trzydziestominutowe odcinki nieskomplikowanej fabuły. Dość zabawne, niekiedy wzruszające. I ta Britt Robertson wcale nie taka zła. Początkowo, gdy zobaczyłam, kto wystąpi w głównej roli, nie byłam przekonana. Aktorka zwykle drewniana, trochę nijaka. Ale tutaj Robertson musiała wyjść ze swojej strefy komfortu i wyglądała jakby całkiem dobrze się bawiła, a widz razem z nią. Role drugoplanowe, czyli głównie Reed i Simmonsa, wprowadzały w fabułę coś uroczego, ale nie miażdżyły niczym specjalnym. Mimo że serial nie doczeka się kontynuacji, historia zakończyła się w jasnym punkcie, przez co całość nie sprawia wrażenia pozostawionej w próżni.
Najlepszy w całej produkcji Kay Cannon był klimat. Początek XXI wieku w Stanach. Dzwony, perłowe pomadki i kult Britney Spears. Cała ta moda, współcześnie uważana za dość kiczowatą, wtedy kwitła i miała się całkiem dobrze. Tak jak świat mody vintage. Ale ten chyba zawsze będzie w trendach.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: mat.pras., YouTube