Długi weekend sprzyjał odkrywaniu Wrocławia na nowo, jednak czasem dobrze jest odpocząć od utartych, turystycznych ścieżek. Proponujemy alternatywny spacer po Nadodrzu, w którym przewodnikiem będzie… sztuka uliczna.

Nadodrze to kraina sprejem płynąca, tego podważyć nie można. Budynki, które uchowały się od malowideł, graffiti czy tagów można by policzyć na palcach jednej ręki. Nie wszystkie bloki czy urokliwe kamienice poddane zostały zwykłym aktom wandalizmu. W dzielnicy tej spotkać możemy grafficiarskie perełki, na które warto zwrócić uwagę, by dotknąć sztuki w najbardziej dostępnej formie – na ulicy.

Miło Cię widzieć

Wędrówkę po Nadodrzu zaczniemy w jednym z głównych punktów dojazdowych do dzielnicy – na przystanku Pomorska, na który dotrzemy bez większych problemów z centrum miasta czy z okolic rynku. Choć wpierw powitają nas budujące się, nowoczesne apartamentowce, to tuż przy przystanku wzrok przykuwają dwa pierwsze, duże murale: po prawo satyryczne prosię grające na akordeonie, po lewo – człowiek układający swoją głowę na poduszce z pieniędzmi, wpatrzony gdzieś w dal oczami, które stanowią… okna budynku.

wrocław, mural, nadodrze
Mural przy ul. W. Cybulskiego 10 / Mural przy ul. W. Cybulskiego 17

Na budynku przy ulicy Wojciecha Cybulskiego 17 widnieje jeszcze jeden mural, z piękną, tolerancyjną wymową: napisy „Lubię Cię/ Jesteś fajny/ Jesteś w porządku”, przeplatane postaciami w różnych stanach emocjonalnych, tworzą atmosferę akceptacji w dzielnicy, o której mówi się zarówno w superlatywach, jak i niezbyt dobrze.

Kierując się wzdłuż ulicy Cybulskiego, spotkać możemy pomniejsze, humorystyczne prace, choćby kultowy kadr z Pulp Fiction, wykonany za pomocą szablonu, w którym to zamiast Vincenta i Julesa broń trzymają… Homer Simpson i jeden z jego przyjaciół. To jednak nie koniec niespodzianek na tej ulicy – w jednej z bram na ścianie zagościło stado gołębi, otoczone widzianymi już wcześniej napisami „Lubię Cię” etc.

Wielki, miejski szkicownik

Nadodrze przypomina zeszyt studenta szkoły artystycznej – niemal w każdej bramie widnieje jakiś przejaw malarskiej działalności, choć czasem, by go dostrzec, trzeba zajrzeć i w te uliczki, które na pierwszy rzut oka zniechęcają. Z ulicy Cybulskiego przechodzimy koło placu Maxa Borna, by przez Dubois dostać się na ulicę PomorskąKurkową przejść na św. Wincenta. W bramie przy numerze trzecim znajduje się instalacja przedstawiająca kolorowe krople wody, ubarwiające mieszkańcom zniszczone przejście, prowadzące na podwórko otoczone kamienicami.

Swoje kroki warto skierować też w stronę Rydygiera, by dotrzeć pod adres Kazimierza Jagiellończyka 9 . W bramie ukazuje się kolorowy, proekologiczny mural, a gdy wejdziemy w podwórko, widzimy kolejny, utrzymany w minimalistycznej, graficznej stylistyce, zbudowany na bazie czterech, mocno kontrastujących ze sobą kolorów; obydwa są drogowskazami prowadzącymi do Eko Centrum Wrocław.

Kolejnym muralem stworzonym w celach nie tylko artystycznych, ale i promocyjnych, jest ten reklamujący i prowadzący do Piecowni – Studia ekspresji twórczej przy ul. Łokietka 9 (niedaleko przystanku tramwajowego Dubois). Namalowany w stylu dziecięcym, od razu przykuwa uwagę przechodnia, zachęca do wejścia w podwórko, by sprawdzić, co się za nim kryje. Podobnie zagospodarowano bramę przy ul. Rydygiera 25, prowadzącą do Znasz Ich Creative Cafe-Bistro. Najpierw mijamy realistycznie namalowane beczki, by w podwórzu nacieszyć wzrok i artystycznym wystrojem kawiarni, i pięknym, melancholijnym malowidłem kobiecej twarzy.

Sztuka-niespodzianka

Bramy i podwórka Nadodrza przypominają jajko-niespodziankę wypełnioną street artem: nieważne, do których zajrzymy, możemy trafić zarówno na dzieła tworzone świadomie, sztukę w pełnym tego słowa znaczeniu (a najlepszym tego przykładem jest mural wyznaczający granicę dzielnicy, stworzony podczas roku Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury 2016), jak i zwykłe akty wandalizmu, niszczące krajobraz i architekturę. Jedno jest pewne – dzielnica ta nie przestaje zaskakiwać, a prac, na widok których zachwycimy się lub rozbawimy, jest w niej całe mnóstwo. Trzeba tylko szeroko otworzyć oczy i je odszukać.


Autor: Nina Paśniewska

Zdjęcia: Nina Paśniewska