Zdrowie – trzeba je pielęgnować, żeby nie trafić do szpitala, gdzie czasami dzieją się dantejskie sceny. Na swoją interpretację pacjentów i służby zdrowia zaprasza Wrocławski Teatr Współczesny w spektaklu „Pidżamowcy”. Prapremiera 3 grudnia 2017 roku.

Szpital raczej nie kojarzy się z przyjemnym miejscem. Co chwilę słychać narzekania, że długi czas oczekiwania, że pielęgniarki są niemiłe, że leki za drogie. Można tak wymieniać bez końca. „Pidżamowcy” – powstali na podstawie tekstu Mariusza Sieniewicza, w reżyserii Marcina Libera. Spektakl to spektrum bólu, cierpienia, niesprawiedliwości i nierówności społecznej.

– Pokazaliśmy fragmenty, które wymagają najwięcej pracy. Problem dotyczy bardziej systemu niż ludzi. Przedstawienie jest o czworgu śmiertelnie chorych pacjentach, których życie uzależnione jest od leków przeciwbólowych. Dystrybutorami są pielęgniarki i inne nieoficjalne przedsiębiorstwo, dlatego pacjenci chcą wziąć sprawy w swoje ręce. Chciałbym, żeby spektakl sprawiał przyjemność. To powinien być zarówno miły, jak i mądry wieczór – mówi Marcin Liber. – Zawsze muszę się najpierw rozkochać w tekście, żeby coś z niego stworzyć i później tą miłością próbuję zarazić cały zespół. Teraz mówimy językiem Mariusza Sieniewicza, bo to jest już nasz sposób komunikacji. I w to chcielibyśmy wciągnąć również widzów.

W spektaklu „Pidżamowcy” szpital jest jak z filmów Larsa von Triera. Wszystko jest przedstawione w krzywym zwierciadle, jednak scenografia jest typowo szpitalna. Całość opowiada o godności ludzi cierpiących. Szpital to tylko metafora dla opowieści o wykluczonych.

– Nie jesteśmy bezradni wobec śmierci. Mimo wszystko jest we wszystkim nadzieja, staramy się uśmierzać ból, naprawiać swoje życie i to jest istotne – opowiada Krzysztof Boczkowski, odtwórca roli Amputyka.

Zaskoczeniem było, że epilogu i prologu nie napisał Mariusz Sieniewicz. Te materiały zostały dodane, stały się tzw. kotwicami, które mają za zadanie jeszcze bardziej uwypuklić problem i skupić się również na relacjach interpersonalnych.

– Powiem szczerze. Nie powinno się pokazywać jak wygląda szpital, tylko jak nie powinno tam być. Wtedy widz lepiej to zrozumie. Dla mnie ta sztuka jest nie do przyjęcia, nie podoba mi się, za to spektakl już tak – mówi Zdzisław Kuźniar, który wcielił się w postać Pieniążka.

Przedstawienie porusza ważną problematykę, dotycząca każdego z nas i naszych bliskich. Nie jest w pełni odzwierciedleniem rzeczywistości czy wizja przyszłości, tylko pewna interpretacją, któa może skłonić widzów do refleksji.

– Nie wiem czy tak mogłaby wyglądać przyszłość. Mogę tylko przewrotnie powiedzieć: jeśli w tym kraju ludzi przestanie karać się za palenie marihuany, to ilość palaczy spadnie. Ale to jest moja bardzo przewrotna myśl. Wystarczy popatrzeć na to, co się teraz dzieje w mediach. Jest znieczulica i wykluczenie tylko dlatego, że ktoś inaczej wygląda, gdzieś indziej pracuje. Na ulicach jest pełno manifestujących. Powtórzę myśl po moim profesorze: Trzeba czytać, czytać, czytać i jeszcze raz czytać, wtedy człowiek nie da sobie nic wmówić. Spektakl jest o tym jak łatwo dajemy się zmanipulować i wierzymy, że ktoś nam daje namiastkę szczęścia – tłumaczy Wiesław Cichy, który gra Kolonusa.- Wizja szpitali w telewizji jest piękna i też taka powinna być. Ludzie muszą mieć czasami odskocznię, trochę się zrelaksować. Jednak on nie jest idealny, składa się na to wiele czynników, jednak gdyby było więcej funduszy, to i tak bardzo trudno byłoby wykorzenić stare nawyki.

Sztuka została nagrodzona w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU, organizowanym przez Wrocławski Teatr Współczesny i Miasto Wrocław. Prapremiera „Pidżamowców” już 3 grudnia 2017 roku na Dużej Scenie we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Kolejne spektakle 5-8 grudnia. Bilety w cenach 24-32zł, do nabycia online: http://www.wteatrw.pl lub w kasie WTW.
Reżyseria: Marcin Liber
Scenografia, wideo, światło: Mirek Kaczmarek
Kostiumy: Grupa Mixer
Muzyka: Filip Kaniecki
Ruch sceniczny: Maćko Prusak


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Natalia Kabanow