Improwizacja to trudna sztuka, choć mogłoby wydawać się inaczej. Prosty przykład. Wymyśl rym do słowa „krzesło”. Masz? Teraz wymyśl historię tego krzesła. Następnie w tej historii znajdź miejsce na innych członków twojej grupy improwizacyjnej. Jeśli i to cię nie powstrzymało, to nie zapomnij, że musisz to wszystko zaprezentować na scenie. Teraz.

Teatr ma wiele oblicz. Jednym z nich jest improwizacja. I to niekoniecznie w formie zaprezentowanej przez pewnego Konrada. Wszak na sztukę składa się wiele czynników. Scenografia, oświetlenie, kostiumy, reżyser i jego scenariusz. A gdyby tak odrzeć spektakl z tych wszystkich zbędnych elementów? Pozostanie aktor. I to właśnie aktorzy są siłą spektakli improwizowanych.

Dla widza cały występ może wydawać się prosty. Na scenie pojawia się obsada. Nie wiadomo jednak, co będzie obsadzać. Spektakl konstruuje się w locie, jedynym punktem zaczepienia jest pewien koncept. Ten może być odgórnie nałożony przez grupę, ale także i on może zostać wymyślony. Najważniejsze jest jednak, by to publiczność miała wpływ na to, co zdarzy się na scenie. A ta nie ułatwia zadania aktorom. Gdy na ostatnim spektaklu grupy Improton aktorzy pozwolili zaproponować utwory muzyczne, do których się dopasują, wśród propozycji pojawiły się takie klasyki jak Takie tango Maryli Rodowicz czy Psalm stojący w kolejce Krystyny Prońko.

Improkreacja

Pub Nietota, na zegarze w pół do dziewiątej. Na scenie spektakl grupy teatralnej Improton.  Zamiast ludzi w garniturach i żakietach – bluzy i koszule oraz wygodne buty. Zamiast rzędu krzeseł – stoliki, przy których nastrój, podlewany chmielowym trunkiem, rozluźnia się z każdą chwilą. Dla tych, którym słowo „teatr” kojarzy się z szatniarzami i wielkimi gmachami, improwizacyjna forma może wydawać się nieadekwatna do nazwy. Jednak teatr improwizacji zasługuje na swoją nazwę przede wszystkim z powodu gry aktorskiej. A ta w pełnym blasku będzie błyszczeć przez najbliższe 90 minut.

Teatr Improton (fot. Aleksander Tatarek)

Nie tylko aktorzy, ale i widownia musi być rozruszana, dlatego po przywitaniu w ruch idą sylaby i słowa. Publiczność także musi mieć wyzwanie, choćby wydawało się ono tak proste, jak mówienie słów przeciwnych do słów aktorów. Po rozgrzewce – językowej plątaninie, zaczyna się zabawa, w której wygrywa najciekawszy koncept na historię, albo w której za pomocą rozmowy z osobą z tłumu tworzy się historię.

Humor w każdym z nas

Materią, na której się pracuje, najczęściej jest rzeczywistość. Aktorzy mają talent do przepuszczania, niczym przez pryzmat, szarej rzeczywistości i nadawania jej kolorów. Rodzinne kłótnie z odpowiedniej odległości zaczynają śmieszyć i to nie tylko z powodu treści dialogów, ale także dlatego, że widzowie poniekąd sami je sprowokowali. Podobnie jak pozorne dramaty, sprzeczki i problemy życia codziennego. Kiedy na pewne rzeczy można spojrzeć z dystansem, pozbawić je ciężaru gatunkowego, jaki towarzyszy codziennym relacjom, wtedy zaczynamy się z nich śmiać. I bardzo dobrze.

W teatrze improwizacji widzowie też grają. Na zdjęciu „Wolni” (fot. Wojciech Gajek)

Im dziwniej, tym lepiej. Widownia, która integruje się właśnie poprzez rozgrzewkę, wydaje się mieć większe zrozumienie dla kwestii niezrozumiałych. Wspólnota jest ważna, także dlatego, że dialogi aktorów często obracają się wokół codziennego życia. W tym momencie pryzmat staje się lustrem, w którym bez skrępowania możemy się przejrzeć. Śmiejemy się z polskości, z relacji rodzinnych i partnerskich, z niedojrzałych decyzji życiowych, z pogoni za tym, co materialne. Nasze przywary uwypuklone grą aktorską niejednokrotnie rozśmieszają, ale i stanowią o swoistym katharsis. Sytuacje, które podczas zwykłej rozmowy nie byłyby aż tak zabawne, dzięki personifikacji i grze aktorskiej urastają do poziomu wybornego żartu.

Masa możliwości

Wrocław jest miastem, w którym grupy improwizacji rosną jak grzyby po deszczu i okupują wiele pubów w mieście. Różnią się one liczebnością i częstotliwością występowania Wśród najważniejszych raczkujących, jak i doświadczonych ekip są m.in: Cali na białoCO ONI, ImprotonImprokracja, Improwizowane PoniedziałkiIrga, PapajaPAPTAK, Teatr Improwizacji Jesiotr i Wolni Impro Trio.  We Wrocławiu działa też Akademia Improwizacji dla tych, którzy chcą zgłębiać tę sztukę. Jeśli ktoś lubuje się w oglądaniu improwizacji, średnio dwa razy w tygodniu może skorzystać z oczyszczających terapii śmiechem.

(fot. Aleksander Tatarek)

Zdecydowanie polecam uczestniczenie w spektaklach teatrów improwizacji. Nie tylko dlatego, że to świetny zastrzyk humoru. Także dlatego, że taki teatr stoi bliżej człowieka, łatwiej się z nim utożsamić. Nie kryje się pod kostiumem kulturowym, a ujawnia się z tym, czego doświadczamy i czym jesteśmy. Nie musimy go obserwować i nabierać dystansu, możemy po prostu w nim być i we własnej głowie odgrywać drugi spektakl.

Jeśli chcecie zacząć swoją przygodę, możecie spotkać wiele grup teatralnych na Wieczorze Akademii Improwizacji już w niedzielę w WędrówkiPub.


Autor: Michał Mielnik
Tekst powstał przy współpracy z Teatrem Improwizacji Improton oraz Wolni Impro Trio.

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest