Kluczbork to dla jednych miasto do którego chętnie wracają, inni z kolei na hasło „Kluczbork” robią wielkie oczy i pytają gdzie to. Myślę jednak, że legenda, którą skrywa jeden ze znajdujących się tam kościołów może wiele osób zaciekawić. Być może nawet na tyle, że ktoś zdecyduje się odwiedzić Kluczbork i na własne oczy zobaczyć miejsce, które skrywa wielką tajemnicę. 

Kluczbork może poszczycić się niezwykle bogatą historią, zapierającą dech w piersiach architekturą Rynku i pochodzącymi stąd wyjątkowymi ludźmi. Miasto w 1253 r. założyli członkowie zakonu krzyżowców z czerwoną gwiazdą, to tu ojciec współczesnego pszczelarstwa – Jan Dzierżon – dokonał swoich odkryć, a bracia polscy organizowali w XVII wieku synody. W Kluczborku urodził się Joachim Menzel, uczyła się Edyta Górniak i rozwijała się kariera Waldemara Soboty. Ale to nie wszystko. Miasto było też światkiem okrutnej zbrodni, która wydarzyła się w cieniu jednego z kościołów. Odbija się ona echem po kluczborskich ulicach do dziś.

Będąc na kluczborskim Rynku nie sposób nie zauważyć kościoła Chrystusa Króla. To robiący niesamowite wrażenie gotycki kościół pochodzący z XIV wieku, który w 1527 roku stał się świątynią należącą do kościoła ewangelicko – augsburskiego. Wraz z wieżą widokową stanowi jeden z najcenniejszych i najstarszych zabytkowych obiektów Kluczborka. Kościół wielokrotnie zmieniał swój wygląd, co było spowodowane częstymi pożarami, jednak po pożarze z 1737 przeszedł największe zmiany. Konieczna była całkowita odnowa wieży i nawy bocznej w zachodniej części kościoła, a drewniany strop zastąpiono sklepieniem. Obecnie wnętrze świątyni utrzymane jest w ulubionych kolorach rokoko – białym i złotym. Nie można też nie wspomnieć o datowanych na lata 1750-1760 barokowych bogato zdobionych rzeźbach i płaskorzeźbach, które stanowią prawdziwą perłę sztuki sakralnej i pochodzących również z tego okresu ołtarzu, ambonie, chrzcielnicy i prospekcie organowym. W kolejnych latach kościół był rozbudowywany i remontowany, zniknął również cmentarz, który w latach 1708-1769 rozciągał się na placu dookoła kościoła.

To właśnie kościół Chrystusa Króla jest miejscem, w którym dokonano legendarnej zbrodni. Legenda głosi, że rycerze, którzy najechali miasto, zbrukali cześć jednej z zakonnic, a potem żywcem ją zamurowali w wykutej w ścianie kościoła niszy. Inna wersja mówi, że była to kara za nierząd zakonnicy. Ale to jeszcze nie koniec historii. Po pewnym czasie, w miejscu gdzie dokonała żywota, pojawiła się, czy wręcz wyrosła kamienna głowa. Została ona jednak odłupana blisko 20 lat temu, w czasie prac remontowych. Ma się jednak ponownie pojawić, gdy ten kto ją odłupał, zginie śmiercią tragiczną. Miejsce, gdzie ją odłupano, można bez trudu zauważyć. Przechodząc obok niego, nie sposób nie zerknąć i sprawdzić czy głowa czasem nie pojawiła się ponownie. Wielu z mieszkańców Kluczborka wspomina, że w dzieciństwie sprawdzanie czy głowa zakonnicy się pojawiła było ich ulubionym zajęciem i jednocześnie sposobem na strasznie młodszego rodzeństwa. Ci starsi mieszkańcy wspominają, że mury kościoła stały się grobowcem nie dla jednej, ale dla dwóch zakonnic. Co jest prawdą? Nie wiadomo. Może w ogóle cała legenda to przekazywana już przez wiele lat „bujda na resorach”.

kościół, Kluczbork, legenda, tajemnica, zakonnica, zbrodnia
Ściana kościoła, w której prawdopodobnie została zamurowana zakonnica

Póki co żadnych zmian na kościelnych murach nie widać. Czy znaczy to, że historia jest wyssana z palca? A może osoba, która pozbyła się kamiennej głowy nadal żyje? Na razie trzeba zaczekać, może wiele lat, a może mniej. Będąc w pobliżu Kluczborka warto przyjechać i sprawdzić, czy nic się nie zmieniło.


Autor : Patrycja Strzelczyk
Zdjęcia: Patrycja Strzelczyk