Serial uratowany przez zawziętość fanów i platformę Netflix powrócił. Powszechnie uwielbiany Lucyfer doczekał się zakończenia, na jakie zasługiwał.

Powiedzmy sobie szczerze, serial Lucyfer nie należy do najbardziej ambitnych produkcji. Powtarzające się schematy rozwiązywania zagadek kryminalnych i prywatnych problemów króla piekieł, potrafiły mnie nie raz nudzić na przestrzeni ostatnich trzech sezonów. Jednak skandal rozpoczął się, kiedy producenci ogłosili, iż na tym koniec i nie powstanie sezon czwarty (a przypomnijmy, że trzecia seria skończyła się w najbardziej newralgicznym momencie, czyli gdy detektyw Chloe Decker zobaczyła po raz pierwszy diabelskie oblicze Lucyfera). Fani na całym świecie, których zyskał sobie przede wszystkim czarujący Tom Elis, zjednoczyli się, by wyrazić swoje niezadowolenie i sprzeciw w internecie. Wtedy właśnie do akcji wkroczył Netflix, który postanowił stworzyć kontynuację Lucyfera w postaci póki co czwartego sezonu.

Diabeł tkwi w szczegółach

Premiera tej czwartej z kolei serii miała miejsce 8 maja 2019 roku i trzeba powiedzieć, że Netflix po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Z pewnością w tych dziesięciu nowych odcinkach nie można powiedzieć o nudzie. Akcja zawiera nowe wątki i postaci, jest wartka i wciąga. Przede wszystkim duże zmiany wprowadza Ewa (Inbar Lavi) – pierwsza kobieta i pierwsza dziewczyna Lucyfera, która wydostała się z nieba, by na ziemi połączyć się na nowo ze swoim ukochanym. Jej postać jest dobroduszna i naiwna. Wręcz przeciwnie przedstawia się ojciec Kinley (Graham McTavish) – przebiegły i zdolny posunąć się do każdej zbrodni, byle tylko nie wypełniła się przepowiednia, dotycząca diabła kroczącego po ziemi. Nieodzownie mamy do czynienia z panią detektyw (Lauren German), która wstrząśnięta drugim obliczem Lucyfera, powoli stara się uporać z prawdą o aniołach, demonach i całym tym ambarasie.

Czwarty sezon Lucyfera to coś, na co zdecydowanie warto było czekać. Spektakularny koniec tej serii jest wisienką na torcie, na której można by poprzestać. Nie wiadomo jeszcze, czy Netflix wyprodukuje sezon piąty, ale jeśli nie, to i tak fani serialu mogą czuć się spełnieni. Oczekiwania zostały spełnione, a najnowszy sezon to creme de la creme całej produkcji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

someone call the fire dept. or don’t 🔥🔥🔥 #lucifer

Post udostępniony przez Lucifer (@lucifernetflix)


Autor: Oliwia Rybiałek
Zdjęcie: instagram