Znudzony piekłem Lucyfer Morningstar porzuca grzeszników i zstępuje na ziemię do równie grzesznego Los Angeles. Zostaje właścicielem klubu nocnego i przypadkiem staję się ważnym ogniwem śledztw, prowadzonym przez tamtejszą policję z detektyw Decker na czele.

„Na początku anioła Lucyfera przegnano z nieba i skazano na władaniem piekłem po wieczność, ale ten postanowił zrobić sobie wakacje.” 

Tak rozpoczyna się niemalże każdy odcinek tej amerykańskiej produkcji. Głównego bohatera – Lucyfera Mroningstara poznajemy w chwili, kiedy już jest właścicielem nocnego klubu – LUX. Niewzruszony przyziemnym problemami korzysta z wakacji. Pewnego dnia w przypadkowych okolicznościach poznaje detektyw Chloe Decker. Tajemnicza pani funkcjonariusz zwraca jego uwagę. Podczas jednego ze śledztw zaczynają współpracować. Lucyfer dzięki swoim diabelskim mocom potrafi przenikać ludzkie umysłu i poznawać ich najskrytsze pragnienia. Dla pani detektyw wydaję się to być ogromna pomoc w ściganiu kolejnych zbirów. Tak władca piekieł staje się policyjną pomocą. Każdy odcinek to kolejne sprawy do rozwiązania, które nie są ze sobą powiązane.

Śledztwa tak naprawdę są tylko tłem dla powoli rozwijającej się relacji Morningstar – Decker. Z początku trudna do określenia, z czasem staję się poważną przyjaźnią, ale czy tylko? Widz przez wszystkie trzy sezonu czeka, aż między parą coś się w końcu wydarzy. Reżyser – Tom Kapinos wciąż wodzi go za nos, ucinając wszelkie iskry wraz z pojawiającym się napisami końcowymi. Kiedy włącza  kolejny odcinek w nadziei, że para pójdzie o krok dalej, może czuć się rozczarowany, bo zaczyna się on z reguły na miejscu kolejnej zbrodni.

Choć sprawy, które w tle rozwiązują, nie porywają widza, to relacje między bohaterami mogą go przyciągnąć. Przez to, że Lucyfer podaje się za diabła, ma spore zaległości w wyrażaniu emocji. Z pomocą przychodzi mu pani dr Linda Martin. Psychoterapeutka z czasem pomaga każdemu bohaterowi w uporządkowaniu własnego życia i codziennych problemów. Uważam, że jest najlepszą postacią, która zachowała cenne wartości odnoszące się do przyjaźni, miłości czy po prostu stosunków międzyludzkich.

Uważam, że bardzo mocnym akcentem tego serialu jest muzyka. Ciekawy soundtrack ratuje momentami niemalże komiczne sploty w fabule, które wynikają z boskiej tematyki.

Chyba nie mogę dodać więcej pozytywnych aspektów. Wątki kryminalne często usypiają, a relacje bohaterów rozwijają się powoli, jeśli w ogóle. Mogę, jednak polecić ten serial do  prasowania czy sprzątania. Wtedy sprawdził się u mnie najlepiej. Z pewnością nie jest to produkcja, która trzyma widza w napięciu. Lekka w formie i łatwa w odbiorze, przez co niestety niezaskakująca. Co więcej, wraz z końcem każdego sezonu, następny zaczyna się praktycznie od zera. Reżyser nie daje odbiorcy tego, na co ten załguje – wyjaśnień. Wszystko jest pewnie podyktowane chęcią wypuszczenia kolejnej odsłony serialu. Szkoda tylko, że kosztem głodnego widza.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: You Tube