Team Liquid nie dało się pokonać swojej finałowej klątwie, i po długiej, zwartej serii Best of three, zwyciężyli w finale 2-1.

W finałowym starciu na Dreamhack Masters w Dallas przyszło nam oglądać dwa zespoły ze światowej czołówki. Amerykanie musieli zmierzyć się z fińskim ENCE, które obecnie w rankingu zajmuje lokatę 3 drużyny na Ziemi.

Na pierwszej mapie, jaką było Mirage, wszyscy spodziewali się fińskiej dominacji. Był to koniec końców ich wybór, a samo Liquid rzadko ostatnio grywało na tej mapie. Mirage był jednak bardzo jednostronny. Amerykanie w pierwszej połowie wywalczyli aż osiem rund, i to po stronie terrorystów. Po zamianie było dla nich już z górki –  w świetnym stylu zdominowali bomb plant A, na który ENCE głównie uderzało. Mirage zakończył się wynikiem 16-8.

Widać było po zachowaniu graczy, że są bardzo przygotowani mentalnie na finał.

Jak to jednak na Skandynawów przystało, nie poddali się oni tak łatwo. Po przegranej pierwszej mapie, każdy skazywał ENCE na szybką porażkę na drugiej mapie, Overpass, i zakończenie finału wynikiem 0-2. Tak też na początku się zapowiadało, Team Liquid otworzyło mapę i szybko dorobiło się wyniku 7-1. To właśnie w tym momencie ENCE się przebudziło i wywalczyło pozostałe 7 rund w połowie. Mogłoby się wydawać, że po przejściu na stronę antyterrorystów, Amerykanie szybko zamkną spotkanie. Na ich niekorzyść, druga połowa zakończyła się takim samym wynikiem, co finalnie dało nam rezultat 15-15. Oznaczało to dogrywkę, w której to Finowie dzięki niezłomnej grze na bomb plancie A, zatriumfowali, i wyrównali finał 1-1.

Walka o trofeum została rozstrzygnięta na Inferno. Fani zespołu zza Atlantyku mogli mieć niemiłe wspomnienia z IEM w Katowicach oglądając tą mapę. Wszystko zaczęło się perfekcyjnie dla Amerykanów. Błyskawiczną i konsekwentną grą zbudowali sobie przewagę 10:1. To wtedy zaczęła się ukazywać finałowa klątwa Team Liquid. Zaczęli popełniać głupie błędy, które doprowadziły ENCE do wygranej kolejnych ośmiu rund z rzędu. Dopiero w rundzie 25., kiedy widocznym wynikiem było 12-10 dla Liquid, obudzili się oni z tego koszmaru. Od tego momentu każda z nich kończyła się bardzo bliskim starciem, zwłaszcza kiedy Jake „Stewie2K” Yip rozbroił bombę w sytuacji 1v1 z Aleksim „allu” Jalli. Inferno, jak i turniej, zamknął Russel „Twistzz” Van Dulken, który samemu poradził sobie z dwoma finami na plancie A, zdobywając szesnastą rundę.

EliGE podczas całego turnieju był zdecydowanie najlepszym graczem.

MVP w Dallas został Jonathan „EliGE” Jablonowski. To drugi z większych, ważniejszych eventów w tym roku, które przyszło wygrać Team Liquid. Amerykanie zdecydowanie pozbyli się już swojej klątwy, która sprawiała, że zawsze przegrywali w finale.

Największym przegranym w Texasie można nazwać ironicznie ekipę, która w ogóle się tam nie pojawiła. Mowa tutaj o Astralis, które najprawdopodobniej, po Poniedziałkowej aktualizacji, straci tytuł najlepszej drużyny na świecie, na rzecz triumfatorów Dreamhacka. Trzymają oni tą lokatę od ponad roku, a stracą ją ze względu na małą liczbę turniejów, które uczęszczają.

Team Liquid 2 -1 ENCE
Mirage – 16-8 (8:7; 8:1)
Overpass – 17-19 (7:8; 8:7) (2:4)
Inferno – 16-13 (10:5; 6:8)


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @hltvorg