Tegoroczny Tłusty Czwartek rozpocznie się nieco inaczej niż poprzednie. Można by wręcz powiedzieć, że zostanie zapowiedziany przez niebiosa, a konkretniej przez zorzę polarną. 

W nocy z 27, na 28 lutego Polacy będą mogli zaobserwować niezwykłe zjawisko, które raczej nie kojarzy się z naszym krajem. Chodzi o zorzę polarną. Taką jak na Islandii czy w Norwegii. To zjawisko będzie można zobaczyć zarówno w Polsce centralnej, jak i północnej. Trzeba jednak oddalić się od miejskich świateł, które znacznie przesłonią nam cud natury. W noc poprzedzającą Tłusty Czwartek warto pojechać w jakieś nieoświetlone miejsce i zwyczajnie popatrzeć w niebo. Szczególnie, że w nocy zachmurzenie ma być tylko umiarkowane. Według pierwszych prognoz pogody od godziny 13.00 niebo pomału zacznie się rozchmurzać. To daje nam realne szanse na zobaczenie zorzy w pełnej krasie.

Czym jest zorza?

W dużym uproszczeniu – wszystko zaczyna się od Słońca. Konkretniej – od wyrzutu masy naszej tejże gwiazdy. Powstaje on podczas rozbłysku słonecznego, który zaobserwowany przez odpowiedni sprzęt, wygląda jak pętelka na czubku bombki choinkowej.

Taki wyrzut sprawia, że powstaje wiatr słoneczny, czyli strumień cząsteczek (głównie protonów i neutronów), który po kilku dniach dociera do Ziemi i oddziałuje na jej pole magnetyczne. Następnie elektrony zaczynają poruszać się wzdłuż linii ziemskiego pola magnetycznego tak długo aż nie zderzą się z cząstkami azotu i tlenu, znajdującymi się w pobliżu któregoś z biegunów. No i właśnie te cząsteczki, wzbudzone przez słoneczny wiatr, wracając do stanu sprzed zderzenia i oddają energię w postaci światła.


Autor: Marta Ziółkowska
Zdjęcia: pixabay