W tym tygodniu przygotowaliśmy TOP 5 zachowań, które irytują nas w kinie, teatrze i na koncercie – piszą Paulina Gruda i Daniel Stojanowski.

 

Paulina

Piątek wieczór. „Zrobię coś fajnego ze swoim życiem” – myślisz sobie. Może kino? Teatr? Bilety kupione, wchodzisz na salę i się zaczyna…

1. Oddychanie

Wiem jak to brzmi, jednak nie o zwykłe oddychanie tu chodzi. Raczej o sytuację, w której osoba siedząca za tobą nie może sobie znaleźć wygodnej pozycji, aż w końcu jest! Oparcie się o fotel siedzącego z przodu! Cóż za widoki, cóż za wygoda. Trzymając usta blisko twojego ucha czujesz się jak podczas romantycznego wieczoru, jego oddech ogrzewa twoją szyję, robi się gorąco, dźwięki lekkiego sapania z emocji dochodzą coraz intensywniej. Szkoda tylko, że akurat jesteś w teatrze…

2. Głośne komentarze

Nie, nie obchodzi mnie co sądzisz o tym filmie. Naprawdę. A już na pewno nie w jego trakcie.

3.  Picie alkoholu

Chyba każdy z nas choć raz widział wesołą grupkę wchodzącą do kina z piwem pod pachą. Nie ma tego złego, jeśli na jednym się skończy, niestety najczęściej nasi milusińscy są zaopatrzeni w spory zapas. Im dłużej trwa film, tym śmiechy głośniejsze, a reakcje bardziej spontaniczne. Niestety piwo jest także moczopędne, a co za tym idzie, w trakcie seansu trzeba opuścić salę 382 razy.

4. Zajmowanie nie swojego miejsca.

Co tu dużo pisać, jeśli sala jest praktycznie pusta, okej, siadaj, gdzie chcesz. Problem jest wtedy, kiedy większość miejsc jest zarezerwowana i musisz uświadamiać ludziom, że numerki na ich biletach jednak mają jakieś znaczenie.

5. Odpisywanie na SMS-y

O ile w kinie nie przeszkadza mi to tak bardzo, w teatrze już jest nie do zniesienia. Pomijając fakt, że jest to przede wszystkim brak szacunku dla aktorów, światło z ekranu po prostu przeszkadza i razi. W momencie kiedy trafisz na wycieczkę szkolną, z jednego telefonu robi się piętnaście…


Daniel

Każdy koncert rządzi się swoimi prawami. Co więcej, każde miejsce koncertowe jest zupełnie inne i inaczej wpływa na przebieg wydarzenia. Jednak jest kilka zachowań, które w jego odbiorze przeszkadza albo irytuje. Listę zrobiłem podpierając się doświadczeniem zebranym na „zaliczonych” przez siebie koncertach, jednak w konsultacji z innymi osobami.

1. Nagrywanie całego (albo prawie) koncertu.

Nie ma chyba nic bardziej irytującego, jak osoby przed tobą zasłaniające scenę swoimi telefonami, bądź, o zgrozo!, tabletami. Tak też się zdarzało. Idę na koncert, żeby doświadczyć go swoimi zmysłami, a nie ekranem urządzenia, który mam przed twarzą. Swoją drogą, łokcie też potrafią zasłonić widok. A jeśli jesteśmy przy nagrywaniu, to nie można nie wspomnieć o…

2. Używanie lampy błyskowej.

Artyści nie po to dwoją się i troją nad efektami świetlnymi, żeby taki fotograf od siedmiu boleści wszystko zaburzył swoim błyskającym fleszem. Dobre 30 minut zejdzie na zorientowanie się, że lampa nic a nic nie pomaga w zrobieniu zdjęcia scenie, gdzie oświetlenie jest 10 razy mocniejsze, niż to umieszczone w telefonie. Tylko, cholibka, jak ją się wyłączało…? Paulina? Gdzie to się klika? O nie, to przednia kamera…

 3. Głośne rozmawianie.

Scenka: koncert. Głośno. Muzyka gra. Wszyscy się bawią, tańczą, śpiewają. Jeśli chcesz coś komuś powiedzieć, trzeba krzyczeć do ucha. Ale co jeśli jeden z drugim dawno się nie widzieli, wyszli sobie na koncert tego francuskiego zespołu od elektroniki, chcą sobie pogadać, ale się nie da? No to staną i będą pluć sobie w uszy. I tak cały koncert. Na litość boską, czy ja muszę wiedzieć, że twoja dziewczyna je cały dzień chipsy, bo rzuciła palenie?

4. Palenie papierosów/zioła.

Nie mam nic przeciwko palącym. Jestem przyzwyczajony do dymu, większe grono moich znajomych pali. Ale jesteśmy w miejscu, gdzie panuje zakaz palenia! Pomijam już fakt, że w salach koncertowych zazwyczaj jest słaba wentylacja. Duchota nie ułatwia ulatnianiu się dymu wszelakiego pochodzenia i jest tylko gorzej. O możliwości poparzenia kogoś żarem nie wspomnę… Ups.

5. Przepychanie.

Organizator podaje godzinę rozpoczęcia koncertu po tym, jak poda godzinę otwarcia bramek. Zależnie od tego, czy chcesz stać w kolejce do szatni/kupić piwo/stać blisko sceny/szybko wyjść (niepotrzebne skreślić), oszacuj czas, jaki na to potrzebujesz. A jeśli już zajmiesz jakieś miejsce, błagam, nie rozpychaj się łokciami, żeby dojść do znajomych, dokupić browara etc. Mogłeś to zaplanować wcześniej i wszyscy byliby zadowoleni.

Autorzy | Paulina Gruda i Daniel Stojanowski