Toronto Raptors pokonali Golden State Warriors 114:110 w 6. meczu finałów NBA i wywalczyli mistrzostwo. Pierwszy raz w historii ligi tytuł wędruje poza granice Stanów Zjednoczonych. Najwięcej punktów w meczu zdobył Klay Thompson (30), który nabawił się kontuzji.

Mecz numer sześć był ostatnim w hali Oracle Arena. Od przyszłego sezonu Golden State będzie rozgrywać swoje spotkania w Chase Center. Gracze Warriors mieli za zadanie pomścić ponownie kontuzjowanego Kevina Duranta i wyrównać stan rywalizacji na 3-3. Toronto walczyło natomiast o dopięcie swego i zdobycie pierwszego mistrzostwa w historii swojej organizacji.

Spotkanie rozpoczęło się strzelecką kanonadą Kyle’a Lowry’ego. W ciągu minuty i dwudziestu sekund rozgrywający Raptors zdobył aż 11 punktów. W pierwszej kwarcie Pascal Siakam dołożył od siebie 8 oczek. Po drugiej stronie prowadził Klay Thompson, który szybko zdobył 10 punktów. Toronto mimo początkowej przewagi przez cały czas znajdowało się w zasięgu Wojowników.

Druga kwarta to kontynuacja ofensywnej gry obu zespołów. Swoje minuty dobrze wykorzystywał DeMarcus Cousins, który rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Dobrze pokazywał się w ataku, walczył o piłki, ale przede wszystkim nie popełniał prostych błędów w defensywie. Również Draymond Green grał dobry mecz. Z całej drużyny zdobył najwięcej zbiórek i asyst Swoją cegiełkę dołożył również Serge Ibaka. Do przerwy przyjezdni prowadzili 60:57.

W trzeciej części gwiazda Raptors, Kawhi Leonard zaczął częściej ruszać z piłką pod kosz. Kyle Lowry, czyli jak dotąd najskuteczniejszy zawodnik w meczu złapał czwarty faul i musiał usiąść na ławce. The Claw, który również często faulował w tym spotkaniu, musiał wziąć sprawy w swoje ręce. W obozie Warriors świetny fragment gry zaliczył Andre Iguodala. Gdy wszystko zaczynało się układać dla gospodarzy i ci wyszli na prowadzenie, na blisko dwie minuty przed końcem kwarty Klay Thompson doznał urazu kolana. Gdy próbował wykonać wsad niefortunnie upadł na ziemie. Mimo kontuzji wykonał należne mu rzuty osobiste, aby chwile później móc udać się do szatni.

Najpierw kontuzja Duranta, teraz uraz Thompsona – Warriors musieli przetrwać jeszcze jedną kwartę, aby wyrównać serię na 3-3. Warto wspomnieć o przeciętnym meczu w wykonaniu Stephena Curry’ego. Dzisiejsza gra ofensywna była kreowana przez innych zawodników, ponieważ rozgrywający Golden State był nieskuteczny. Dla przyjezdnych częściej zaczął trafiać Fred VanVleet, którego trójki skutecznie uciszały kibiców z Oakland. Na ponad trzy minuty przed zakończeniem spotkania jego rzut za trzy dał prowadzenie Toronto.

Trener Steve Kerr na kilka sekund przed końcem meczu postanowił, żeby poprowadzić akcję przez Stephena Curry’ego. Ten jednak nie trafił kluczowego rzutu za trzy. Kawhi Leonard dopełnił formalności wykorzystując dwa rzuty osobiste.

Po meczu odbyła się ceremonia mistrzowska. MVP Finałów został Kawhi Leonard.


Golden State Warriors – Toronto Raptors 110:114 (32:33, 25:27, 31:26, 22:28)

Warriors: Thompson (30), Iguodala (22), Curry (21), Cousins (12), Green (11), Looney (6), Livingston (6), Cook (2)

Raptors: Siakam (26), Lowry (26), Leonard (22), VanVleet (22), Ibaka (15), Gasol (3)


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Instagram