Oryginalne produkty, z polską metką i jedyne w swoim rodzaju. To oferowali nam sprzedawcy na Tragach mody i designu w ten weekend. Surowiec był wypełniony prawdziwym modowym klimatem.

Patrząc na to, co oferują nam centra handlowe, mamy wrażenie, że w każdym sklepie jest to samo. Coraz więcej ludzi stara się znaleźć swój oryginalny styl. Poszukiwania czasami są męczące, ponieważ trudno znaleźć coś jedynego w swoim rodzaju i mieć przy tym pewność, że nikt nie ma drugiej takiej samej rzeczy. W takich wypadkach warto wybrać się na targi mody. To prawdziwa gratka dla fanów autorskiej mody, w tym wypadku idealnej na jesienne i zimowe wieczory.

Dlaczego targi mody i designu? Nie tylko dlatego, że były tam designerskie produkty, lecz dlatego, że można tam było kupić nie tylko ubrania. Sprzedawcy oferowali również biżuterię, ręcznie malowane deski do krojenia, filiżanki, torebki, a nawet rośliny. Wystawa nie była duża, dlatego też stoiska zazwyczaj miały tylko jeden stolik lub wieszak, n których mieściły się produkty. Jednak dzięki temu było bardzo klimatycznie. Nie można jednym stylem określić tego, co proponowali sprzedawcy. Rzeczy były najróżniejsze, zaczynając od tych bardziej nowoczesnych i eko, po te vintage.

Porównując ceny w sklepach i na targach, to trzeba przyznać, że na tym wydarzeniu produkty nie były aż tak drogie. Zdarzały się bardzo kosztowne rzeczy, jednak dużo było też takich przystępnych dla większości klientów (ja kupiłam kolczyki za 25 złotych, więc tyle samo, co w zwykłym sklepie).

– Ja chyba nie mam jednego określonego stylu. Znajomi się mnie pytali, w jakim stylu chciałabym tworzyć swoją biżuterię, ale ja po prostu robię, to co mi się podoba, to jest mój oryginalny pomysł – mówi Paulina Szarejko, właścicielka firmy z biżuterią Szarejko. – Uwielbiam jeździć na targi, bo mogę pokazać własnoręcznie przygotowane przez siebie produkty. Teraz zaczyna się gorący, przedświąteczny okres i w planach mam jeszcze parę imprez do odwiedzenia. Cieszy mnie pozytywny odbiór ludzi z zewnątrz, widać, że są to coraz bardziej popularne wydarzenia.

Pozytywnym aspektem było również to, że wystawcy poświęcali czas każdemu zainteresowanemu klientowi, odpowiadając na pytania czy opowiadając o swoich produktach. To jest właśnie ideą tragów, że czuje się to, że klient jest rzeczywiście ważny, nie trzeba się spieszyć, można spokojnie porozmawiać i dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Jeżeli ktoś nie mógł akurat nic kupić na targach, to większość wystawców podawała swój adres e-mail, na którym można było składać zamówienia lub swoją stronę internetową.

Tragi zaczynały się 18 listopada o godzinie 11, a kończyły o 18. Organizatorami byli Fu-Ku Concept Store i Surowiec, gdzie były targi. Była to bardzo kameralna i klimatyczna impreza, z prawdziwą modową atmosferą.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Dominik Krawczyk