Po raz kolejny teatr improwizacji udowodnił, że jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Nawet… z filmami pornograficznymi. Improkracja: Penetruje odsłoniła ich nowe oblicze.

We wtorkowy wieczór Vertigo Jazz Club & Restaurant pękał w szwach. Jednym powodem był z pewnością występ Improkracji, ale to nie wszystko. Temat ich pokazu dotyczył specyficznego rodzaju kina, a mianowicie filmów pornograficznych. Zastanawialiście się kiedyś, jak mógłby on wyglądać, gdyby „oczywistą” część zastąpić czymś bardziej codziennym?

Dwadzieścia gwiazdek na dziesięć

Prosimy o szybkie dorośnięcie. Jednak zanim akcja zaczęła przybierać tempa, a wszystkie postacie na ekranie były jeszcze ubrane, obraz został zatrzymywany. Wyzwanie stanowiło opowiedzenie dalszej części historii tak, jakby mogła spotkać każdą osobę obecną na widowni. Albo przynajmniej istniało takie prawdopodobieństwo. Oczywiście, jak na improwizację przystało, najważniejszy był punkt zaskoczenia, także dla członków ekipy. I w ten sposób widziane po raz pierwszy (dla wszystkich!) początki tych „dzieł” stały się początkiem uniwersalnej opowieści. Przecież wizyta hydraulika, biurowe ściany lub bezludna wyspa nie muszą oznaczać od razu jednego, prawda? Może okazać się, że są idealną okazją do miłości! I to tej niezaprzeczalnie prawdziwej. Między samochodami, szefem i sekretarką czy policyjnymi partnerami. Sztuką jest zmienić coś, co wydaje się tak jednoznaczne na sztukę właśnie! Improkracja: Penetruje nie zawiodła, o czym świadczyła również reakcja publiczności. Sześć fabuł, a każda zakończyła się w pełnym zestawie ubrań i szczęśliwymi sercami. No, prawie każda. Chociaż ktoś może mieć problemy psychiczne przez byłą dziewczynę, próbować zaludnić świat albo być po prostu półDUPKIEM, nieważne. Członkowie teatru improwizacji udowodnili, że za pomocą wyobraźni i humoru nic nie jest niemożliwe. Niczym czołg pokonali absurdalnie głupie początki filmów pornograficznych, wykorzystując ich potencjał.

– Największą trudnością jest oczywiście odcięcie się od wątków seksu, które wybrane fragmenty mocno implikują. Naszym założeniem jest podnoszenie filmów porno do rangi sztuki – mówi Mateusz Płocha, członek Improkracji.

Salwy śmiechu na sali. Pomysły na scenariusz jak zawsze nietuzinkowe, a czasem wydawało się to niezwykle trudne, bo fabuła oglądanych filmików, niczym najwyżej klasy komedia, bawiła sama w sobie. Improkracja uczyniła z tego bardziej uniwersalną historię o miłości. Czy zaskakującą? Tak. Momentami niepoważną? Oczywiście. Ale śmiać może się każdy. I kochać też.

Już za tydzień, w bardziej poetyckim klimacie, Improkracja feat Nowe wiersze sławnych poetów.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: mat.pras./R. Ogrodowczyk