Od ubiegłego piątku Wyspa Daliowa przyciąga uwagę ponad siedmiometrową rzeźbą autorstwa Oskara Zięty.  „Nawa” została zaprojektowana w ramach Europejskiej Stolicy Kultury.

Konstrukcja składa się z 35 stalowych prętów. Tłoczenie umożliwia obserwowanie otoczenia pod różnymi kątami odbicia. Największe wrażenie sprawia jednak przejście przez tunel, na kształt którego powstała rzeźba. Dodatkowo zainstalowane światła potęgują efekt. Po zmroku „Nawa” przechodzi metamorfozę.

– Na swój sposób przypomina Operę w Sidney. Zobaczyłem ją z oddali i zaciekawiłem się. Moją uwagę przyciągnęła przede wszystkim solidna konstrukcja. Jak na nowoczesną sztukę, która uchodzi za kontrowersyjną, tą rzeźbą uważam za udaną. Brakuje mi tylko tabliczki zabraniającej wchodzenia na nią, coś takiego można łatwo uszkodzić – mówi absolwent Turystyki i Rekreacji.

Brak tablicy informacyjnej przyczynia się do dyskusji wśród oglądających. Padają skojarzenia: żebra, fale, żagle, delfin, ryba, muszla, zafoliowany bochenek chleba. Kreatywnie podchodzą fotografowanie, którzy korzystają z setki wariacji, w jakich można uchwycić rzeźbę. Jeszcze inaczej podchodzą do niej dzieci, ścigając się slalomem między wąskimi prętami.

Koszt przebudowy Wyspy Daliowej, łącznie z transportem części „Nawy”, wynosił ok. półtora miliona złotych.

Autor: Karolina Kozakiewicz