Pierwszy raz w sezonie stracili punkty w domu, ale nie zawiedli. Śląsk Wrocław rozegrał wyrównany mecz z Pogonią Szczecin i zremisował 1:1. Tym samym wrocławianie powrócili na fotel lidera tabeli i spędzą tam przerwę reprezentacyjną.

Zarówno Śląsk jak i Pogoń straciły punkty w poprzedniej kolejce. Wrocławianie zremisowali 1:1 z Lechią Gdańsk, natomiast Portowcy niespodziewanie polegli w domowym starciu z Wisłą Płock. Nie zmieniło to jednak faktu, że przed tą serią spotkań obie ekipy były na dwóch pierwszych miejscach w tabeli. Podopieczni Vitzeslava Lavicki do utrzymania pozycji lidera potrzebowali przynajmniej remisu. Szczecinianie natomiast do wskoczenia na czoło tabeli musieli to spotkanie wygrać.

Już w pierwszej minucie dobrą okazję miał Śląsk, ale strzał głową po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego przeleciała nad poprzeczką. Wrocławianie poszli za ciosem i już trzy minuty później otworzyli wynik. Lubambo Musonda dograł do niepilnowanego Picha, a ten z kilku metrów nie dał szans Dante Stipicy. W 10 minucie zaskoczeni szczecinianie próbowali odpowiedzieć, ale uderzenie Santieriego Hostikki z ostrego kąta trafiło w boczną siatkę. W 20 minucie Pogoni udało się trafić do bramki, ale gol Adama Buksy nie został uznany z uwagi na pozycję spaloną. Jednak dwie minuty później napastnik Portowców znów pokonał Putnockiego, lecz tym razem pięknym strzałem z 30 metrów i to trafienie było w pełni prawidłowe. Od tego momentu to goście mieli lekką przewagę, a w 29. minucie lewym skrzydłem przedarł się Hostikka, lecz jego strzał był o wiele za mocny.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy nie obfitował zbytnio w emocje. Dopiero w 43. minucie okazję miała Pogoń, ale Ricardo Nunes z rzutu wolnego z ok. 30 metrów uderzył za lekko i prosto w Putnockiego. Tuż przed przerwą w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Hostikka, lecz Fin przegrał ten pojedynek. Równie blisko był chwilę później Wojciech Golla, ale z kilku metrów główkował wysoko nad bramką.

Początek drugiej części spotkania był równie wyrównany co końcówka pierwszej. Obie drużyny budowały ataki pozycyjne, ale w obu przypadkach nic z tego nie wynikało, gdyż kluczowym podaniom brakowało dokładności. Dopiero w 61. minucie okazję miał Śląsk, ale piłkę dograną płasko w pole karne przez Michała Chrapka w ostatniej chwili wybił Benedikt Zech. Wrocławianie zdobyli delikatną przewagę, a w 66. minucie Mączyński próbował uderzenia z woleja, z którym jednak łatwo poradził sobie Stipica.

Dalszy przebieg drugiej połowy dość mocno zawiódł oczekiwania kibiców. Emocji było jak na lekarstwo. Aż do doliczonego czasu gry trzeba było czekać na groźniejszy strzał. Jego wykonawcą był Wojciech Golla, który po wrzutce z rzutu wolnego pokusił się o uderzenie z woleja, ale zostało ono zablokowane. Wynik nie uległ już zmianie.

Remis w tym spotkaniu to rezultat w pełni sprawiedliwy. Obie ekipy zagrały na równym poziomie i żadna nie zdominowała wydarzeń boiskowych. Podział punktów oznacza, że Śląsk powraca na pozycję lidera, a Pogoń zajmuje trzecie miejsce, jako że ma gorszy bilans bramek od Jagiellonii Białystok.

Po meczu powiedzieli:

Kosta Runjaić (trener Pogoni): Uważam że jak na trudne warunki jeśli chodzi o temperaturę obie drużyny zagrały dobry mecz. W pierwszej połowie szybko straciliśmy gola , ale szybko wróciliśmy do meczu, co mnie cieszy. Zareagowaliśmy właściwie na porażkę z Wisłą Płock. Jestem także zadowolony z przełamania Adama Buksy, który ostatnio nie miał szczęścia, co zapewne wynikało też z zamieszania transferowego. Uważam, że zasłużyliśmy na zdobyty punkt.

Vitzeslav Lavicka (trener Śląska): Mecz był wyrównany, obie drużyny mocno walczyły. Dobrze zaczęliśmy spotkanie od dobrej akcji na skrzydle. Potem mecz się wyrównał, szczególnie w drugiej połowie. Atmosfera na trybunach była wspaniała, a wynik jest sprawiedliwy. Przemysław Płacheta doznał kontuzji na piątkowym treningu. Zabraliśmy go na badania i uraz nie jest poważny, ale on nie czuł się komfortowo, więc nie ryzykowaliśmy. Ofiarą tej ofiary został też Dino Stiglec, bo potrzebowaliśmy młodzieżowca i w jego miejsce wszedł Mateusz Hołownia.

Ricardo Nunes (lewy obrońca Pogoni): Warunki z uwagi na temperaturę nie były sprzyjające dlatego ciężko było utrzymać intensywność w drugiej połowie. Poza tym w pierwszej części meczu mieliśmy więcej miejsca przy rozegraniu od tyłu, a po przerwie Śląsk zawęził nam pole gry i nasz bramkarz nie miał łatwo przy wprowadzaniu piłki. Nie zagraliśmy pięknego meczu, ale mimo to uważam, że było to dobre spotkanie, tym bardziej że Śląsk to obecnie czołowa drużyna.

Jakub Łabojko (środkowy pomocnik Śląska): Uważam że ten remis jest sprawiedliwy oceniając z perspektywy boiska. Owszem mieliśmy momenty mniejszej koncentracji i nie ustrzegliśmy się błędów, ale nie dopuściliśmy rywala do wielu sytuacji. Oczywiście bardzo chcieliśmy wygrać, ale wydaje mi się że zrobiliśmy ile mogliśmy. Cieszy też że dalej jesteśmy niepokonani oraz na pozycji lidera tabeli.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 1:1

1:0 – Robert Pich 4′

1:1 – Adam Buksa 22′

Śląsk: Putnocky – Broź, Golla, Puerto, Hołownia – Musonda (72. Gąska), Łabojko, Mączyński, Pich, Cholewiak (78. Szczepan) – Exposito (53′ Chrapek)

Pogoń: Stipica – Bartkowski, Triantafyllopoulos, Zech, Nunes – Kowalczyk, Dąbrowski, Kozulj (87. Stec), Listkowski, Hostikka (68. Spiridonović) – Buksa (82. Benyamina)

Kartki: Listkowski (ż), Benyamina (ż)

Sędzia: Piotr Lasyk


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram