WKK Wrocław z niezwykle ważnym zwycięstwem! W meczu 11. kolejki wrocławianie pokonali we własnej hali Rawplug Sokół Łancut 93:90.

WKK Wrocław podchodziło do spotkania bez kluczowego zawodnika – Jakuba Patoki, który nie mógł wystąpić ze względu na problemy zdrowotne. Koszykarza w pierwszej piątce zastąpił Przemysław Malona.

Udany start

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył rzutem spod kosza Malona. Po chwili odpowiedzieli goście, ale już w następnej akcji również podkoszowy wrocławian dodał kolejne dwa oczka. W połowie kwarty niezawodny Jakub Koelner w indywidualnej akcji z kontry, trafił swoją pierwszą trójkę. WKK Wrocław osiągnęło pięciopunktowe prowadzenie. Następnie gospodarze mieli problemy w ofensywie, notując dwie straty w krótkim czasie. Był to jednak tylko chwilowy zastój. Dzięki szybkiej i zespołowej grze wrocławianie zdobywali kolejne punkty, natomiast goście nie potrafili wykorzystać swojej przewagi fizycznej. Po pierwszej kwarcie WKK prowadziło 29:20.

Snajperzy z Wrocławia

W drugiej kwarcie Sokół wciąż nie mógł poradzić sobie z szybką grą wrocławian. Problemy w ataku miał najlepszy strzelec gości – Filip Małgorzaciak, którego próby atakowania kosza, raz po raz okazywały się nieskuteczne. Pod koniec tej odsłony na boisku pojawił się 17-letni Michał Kroczak i już w swojej pierwszej akcji trafił rzut za trzy z rogu boiska. Kibice byli świadkami prawdziwej lawiny trójek. W ostatniej minucie kwarty kolejną dołożył Koelner. Do przerwy wrocławianie prowadzili 51:44.

Nic nowego

Wrocławscy zawodnicy rozpoczęli drugą odsłonę spotkania z przytupem. Fantastycznym blokiem popisał się Koelner, a w następnej akcji po raz kolejny trafił za trzy. WKK kontynuowało dobrą grę i utrzymywało pewne prowadzenie. W odpowiedz, trener łańcucian Dariusz Kaszowski zdecydował się na grę wysoką piątką, starając się tym samym zdominować grę na zbiórkach. Nie zatrzymało to jednak gospodarzy, na minutę przed końcem na jedenastopunktowe prowadzenie zespół Tomasz Niedbalskiego wyprowadził rezerwowy Kamil Fiedukiewicz. Przed ostatnia odsłoną spotkania wrocławianie wygrywali 73:63.

Sokół nie składa broni

Obraz gry nie zmieniał się czwartej kwarcie – szybkie trafienie zaliczył Michał Jędrzejewski.  Po celnym rzucie zza łuku Damiana Pielocha, strata gości powiększyła się już do siedemnastu punktów. Łańcucianie jednak nie poddali się. Po serii kolejnych punktów, w połowie odsłony zniwelowali stratę do zaledwie sześciu oczek. Trener Niedbalski, w końcówce spotkania postawił na piątkę z Fiedukowiczem na boisku. Na trzy minuty przed końcem już trzynastą trójkę dla wrocławian trafił Rutkowski. Goście imponowali ambitną walką, ale ostateczne nie udało im się doprowadzić do wyrównania. WKK Wrocław wygrał hit kolejki 93:90.

– Jesteśmy niepokonaną drużyną u siebie, więc czuliśmy się mocni. Gramy bardzo szybko, mało która ekipa jest w stanie biegać z nami przez całe czterdzieści minut. Pokazaliśmy w tym meczu, że ciężko nas zatrzymać jeśli gramy w takim tempie. Sokół nie wytrzymał kondycyjnie – mówi Bartosz Ciechociński, koszykarz WKK Wrocław.


WKK Wrocław – Rawlplug Sokół Łancut 93:90 (29:20, 22:24, 22:19, 20:27)

WKK: Michał Jędrzejewski 18, Jakub Koelner 16, Damian Pieloch 15, Bartosz Ciechociński 13, Dominik Rutkowski 11, Kamil Fiedukowicz 9, Przemysław Malona 8, Michał Kroczak 3, Tomasz Madejski 0.

Sokół: Maciej Klima 19, Filip Małgorzaciak 18, Rafał Kulikowski 13, Dawid Zegiuła 11, Kamil Zywert 11, Wiktor Sewioł 9, Bartłomiej Karolak 7, Jakub Fiszer 2.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: Weronika Marek / WKK Wrocław