WKK Wrocław pokonało AZS AGH Kraków 84:81. Dla wrocławian była to pierwsza wygrana w tym roku i już dziewiąta we własnej hali w całym sezonie.

Koszykarze Tomasza Niedbalskiego przegrali dwa ostatnie spotkania i w sobotni wieczór stali przed szansą na przerwanie serii porażek. Rywale zajmowali 12. miejsce w tabeli i tylko raz udało im się wywieźć dwa punkty z meczu wyjazdowego. W pierwszej piątce trener Niedbalski, podobnie jak w meczu z Łowiczem, umieścił na ławce kapitana drużyny Jakuba Koelnera oraz Bartosz Ciechocińskiego, których w pierwszej piątce zastąpili Przemysław Malona i Dominika Rutkowski.

Udany start

Wrocławianie zdobyli punkty już w swojej pierwszej akcji spotkania. Rutkowski podał do Malony, który znalazł się w dogodnej pozycji i łatwo umieścił piłkę w koszu. Gospodarze nie zwalniali tempa  – swoją pierwszą trójkę szybko trafił Damian Pieloch. Efektownym zagraniem popisał się lider przyjezdnych Iwan Wasyl. Skrzydłowy wyskoczył w powietrze i z bardzo wysokiego pułapu wsadził piłkę nad obrońcą. To podbudowało zespół AZS-u, który w połowie kwarty wyszedł na prowadzenie 8:7. Następnie to jednak wrocławianie prezentowali lepszą koszykówkę. Znakomicie grał Michał Jędrzejewski, który miał na koncie już 6 punktów. Goście mieli problem z zatrzymywaniem ofensywnych wjazdów gospodarzy i szybko przekroczyli limit fauli. Pod koniec odsłony Tomasz Zych zaliczył akcję 2+1, co pozwoliło krakowianom nieco zniwelować stratę, ale szybko celnym rzutem za trzy odpowiedział Koelner. Po pierwszej kwarcie WKK wygrywało 25:17.

Obrona kluczem

Na początku drugiej kwarty goście widocznie złapali wiatr w żagle, znacznie lepiej prezentując się w grze ofensywnej. Wstrzelić za to nie mógł się Rutkowski, który spudłował dwie trójki w krótkim czasie. Był to jednak tylko chwilowy spadek formy w ekipie WKK. Efektowną akcją popisał się Jakub Patoka, który zakończył kontratak dwuręcznym wsadem, a następnie kolejny rzut za trzy punkty trafił Koelner i wrocławianie wyszli na dziewięciopunktowe prowadzenie. Gospodarze nie pozwalali rywalom rozpędzić się w ofensywie, a sami zdobywali kolejne punkty. Strzelecką niemoc gości celnym rzutem wolnym przełamał dopiero Konrad Mamcarczyk. W ostatnich sekundach kwarty Koelner minął obrońcę widowiskowym zwodem, ale minimalnie spudłował – zebrał jednak piłkę, został sfaulowany i bezbłędnie wykonał przyznane rzuty osobiste. Po dwudziestu minutach WKK prowadziło 42:32.

Krakowski pościg

Na początku trzeciej odsłony, krakowianie widocznie starali się wykorzystać swoją przewagę fizyczną, dogrywając piłki pod kosz do centra Batłomieja Podworskiego. Ustępujący mu wzrostem, Ciechociński był zmuszony faulować rywala. To, co skrzydłowy WKK tracił w obronie, udanie nadrabiał w ataku. W następnej akcji agresywnie wszedł pod kosz i goście również musieli ratowali się faulem. Później jednak to oni zaczęli się rozkręcać – po trójce Iwana Wasyla, strata zmalała do zaledwie trzech oczek. Szybko spod kosza odpowiedział Patoka, ale chwilę później Wasyl po raz kolejny trafił za trzy. Wrocławianie mieli problemy ze skutecznością, popełniali też sporo strat. Po niecelnym podaniu Jędrzejewskiego, piłkę przechwycił Maciej Koperski. Łatwo zdobył dwa punkty, wyprowadzając przyjezdnych na prowadzenie. Następnie gra bardzo się wyrównała, a oba zespoły na przemian umieszczały piłkę w koszu. Wciąż błyszczał Koelner, który nie był już tak skuteczny zza łuku, ale zdobywał punkty w inny sposób. Przed ostatnią częścią spotkania, gospodarze mieli tylko dwa oczka więcej – 60:58.

Nerwowa końcówka ze szczęśliwym zakończeniem

Na początku czwartej kwarty wynik wciąż oscylował wokół remisu. Przy stanie 62:62, za trzy trafił specjalizujący się w rzutach zza łuku, 19-letni Koperski. Szybko tym samym odpowiedział Ciechociński, wyrównując stan rywalizacji. W połowie kwarty wrocławianie popisali się niezwykle zespołową akcją – pędzący w kontrze Rutkowski podał do Ciechocińskiego, ten błyskawicznie odegrał na czystą pozycję do Patoki, który w drugim tempie umieścił piłkę w koszu. W kolejnej akcji Patoka znów dołożył dwa oczka. Za sprawą dobrze dysponowanego Koperskiego spotkanie jednak wciąż było na styku. Młody obrońca w krótkim czasie trafił dwie trójki i miał na koncie już 23 punkty. Na dwie minuty przed końcem meczu, wysoka temperatura starcia udzieliła się obu drużynom, które zaczęły seryjnie popełniać kolejne straty. Do niecodziennej sytuacji doszło podczas rzutów wolnych wykonywanych przez Patokę. Skrzydłowy wrocławian trafił pierwszy rzut, spudłował drugi, ale samemu zebrał po sobie piłkę i został sfaulowany. Jego kolejne próby okazały się bezbłędne. Następnie z półdystansu trafił Pieloch i gospodarze mieli cztery oczka przewagi. Krakowanie nie składali broni – po już szóstej trójce w kwarcie, zniwelowali straty zaledwie do punktu. W ostatnich sekundach przyjezdni stanęli przed okazją do wyjścia na prowadzenie. Piłkę podczas wjazdu pod kosz stracił jednak Wasyl. Następnie sfaulowany Koelner, nie pomylił się na linii rzutów osobistych. Do końca spotkania zostało dziewięć sekund i AZS AGH potrzebowało trójki, by doprowadzić do dogrywki. Źle piłkę z autu wyrzucił jednak Zych i wszystko stało się jasne. WKK Wrocław wygrało z AZS AGH Kraków 84:81.

Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego thrillera. Ostrzegaliśmy chłopaków, że AZS to zintegrowany i bardzo agresywny zespół i że będzie trzeba do końca uważać. Świetnie grał Iwan Wasyl, który trafił pięć rzutów na pięć rzutów za trzy, to samo Koperski – pięć z dziesięciu rzutów. My dzisiaj w tym elemencie gry prezentowaliśmy się znacznie słabiej, ale mimo to byłem pewny, że ten mecz wygramy i dwa punkty zostaną we Wrocławiu – mówi Tomasz Niedbalski, trener WKK Wrocław.

U siebie na hali jesteśmy mocni, dajemy z siebie sto-piećdziesiąt procent. Mamy jeszcze naszą publiczność, która nas nieustannie niesie i dopinguje. Co prawda, dzisiejszy mecz był z cyklu tych, gdzie o zwycięstwie decyduje to, kto zrobi mniej błędów. To było jednak ważne zwycięstwo i pozostaje nam się z niego cieszyć – komentuje Jakub Patoka, koszykarz WKK Wrocław.


WKK Wrocław – AZS AGH Kraków 84:81 (25:17, 17:15, 18:26, 24:23)

WKK: Koelner 20, Ciechociński 16, Jędrzejewski 15, Patoka 11, Fiedukowicz 7, Rutkowski 6, Malona 5, Pieloch 4, Józefiak 0, Uberna 0.

AZS: Koperski 23, Wasyl 18, Zych 11, Mamcarczyk 7, Deja 7, Podworski 6, Czerwonka 5, Kędel 2, Bórowka 2.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: Weronika Marek