Stadion Wrocław przed 18. kolejką PKO Ekstraklasy był ostatnim obiektem W Polsce, na którym gospodarze nie przegrali. Za sprawą stołecznego klubu sytuacja uległa jednak zmianie. W zespole WKS-u widoczny był brak w środku boiska Krzysztofa Mączyńskiego i Michała Chrapka.  Śląsk przegrał z Legią 0:3 i wrocławska „Twierdza” upadła.

 

Pierwsze minuty były z obu stron chaotyczne i pełne niedokładnych zagrań. Wydaje się, że dobrze w mecz weszli tylko kibice, bo takiego dopingu we Wrocławiu nie było już dawno. W 8. minucie fatalny błąd popełnił we własnym polu karnym Igor Lewczuk, a sędzia Piotr Lasyk po faulu na Damianie Gąsce podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Robert Pich, ale jego słaby strzał pewnie obronił Radosław Majecki. Po tej sytuacji do głosu zaczęła dochodzić Legia. W 13. minucie dynamiczną akcją na lewej stronie popisał się Michał Karbownik, a jego zagranie wykorzystał Paweł Wszołek i było 1:0 dla gości.

Kilka minut później na trybunach rozpoczęło się „świętowanie Nowego Roku”. Kibice Śląska odpalili środki pirotechniczne, a sędzia zmuszony był przerwać mecz. Po kwadransie wznowiono spotkanie, a WKS próbował nacierać na bramkę Legionistów. Niestety bezskutecznie.

Pod koniec pierwszej połowy, dwie fantastyczne okazje mieli goście. Najpierw w tempo z drugiej linii wbiegł w pole karne Valieriane Gvilia, ale WKS uratował w ostatniej chwili wślizg Diego Zivulicia. Później strzał Wszołka obronił Matus Putnocky. Śląsk próbował odpowiadać na groźne ataki Legii, ale podopiecznym Vitezslava Lavicki brakowało precyzji przy ostatnim podaniu. W doliczonym czasie gry gola strzelił Jose Kante, ale na szczęście dla WKS-u, napastnik gości znajdował się na pozycji spalonej. Do przerwy na tablicy wyników utrzymywał się więc rezultat 0:1.

Po zmianie stron Śląsk miał duże problemy ze stwarzaniem sobie dogodnych szans na zdobycie bramki. To Legia w pierwszym kwadransie miała dwie stuprocentowe okazje na podwyższenie stanu meczu, ale obie zmarnował Gvilia. W 67. minucie słabo dysponowanego Przemysława Płachetę zmienił Piotr Samiec-Talar. 18-latek w trzy minut miał dwie doskonałe okazje do wyrównania, ale w obu sytuacjach zabrakło mu zimnej krwi.

Stare porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było też w tym przypadku. W 73. minucie duże zamieszanie w polu karnym WKS-u wykorzystał Kante i podwyższył rezultat. Dziesięć minut później gwóźdź do trumny Trójkolorowym wbił Luquinhas, wykorzystując bardzo dobre dośrodkowanie z prawej strony boiska. W końcówce blisko honorowego trafienia był Erik Exposito, ale jego uderzenie głową obronił Majecki. Śląsk po serii pięciu wygranych meczów z rzędu musiał uznać wyższość bardzo dobrze dysponowanego rywala z Warszawy. WKS spadł na czwartą pozycję w tabeli. Nowym liderem PKO Ekstraklasy została Pogoń Szczecin.

Przesadzę jeśli powiem, że kontrolowaliśmy ten mecz przez całe 90 minut. Mimo wszystko mam wrażenie, że w drugiej połowie byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Wygrywamy na stadionie drużyny, która jeszcze ani razu w tym sezonie nie przegrała u siebie więc musimy być zadowoleni – komentował po meczu Aleksandar Vuković, trener Legii.

– Chciałbym pogratulować drużynie Legii, bo była dziś lepszą drużyną. Jesteśmy smutni, ale wyśpimy się i od jutra podejdziemy z pełną koncentracją do przygotowań do kolejnego meczu – podsumował Vitezslav Lavicka, trener WKS-u.


Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:3 (0:1)

0:1 – Wszołek (13′)
0:2 – Kante (73′)
0:3 – Luquinhas (83′)

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Kamil Dankowski, Wojciech Golla, Israel Puerto, Dino Stiglec – Jakub Łabojko (69′ Filip Marković), Diego Żivulić – Robert Pich, Damian Gąska (78′ Mateusz Cholewiak), Przemysław Płacheta (67′ Piotr Samiec-Talar) – Erik Exposito.

Legia Warszawa: Radosław Majecki – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Michał Karbownik – Andre Martins (67′ Jarosław Niezgoda), Domagoj Antolić – Paweł Wszołek, Valeriane Gvilia (84′ Mateusz Wieteska), Luquinhas – Jose Kante (84′ Maciej Rosołek).

Żółte kartki: Zivulić, Marković (Śląsk) – Vuković, Wszołek (Legia)

Sędzia: Piotr Lasyk


Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl