Twój Vincent zbiera owacje na festiwalach filmowych oraz święci triumfy w światowych recenzjach, prorokując Oscara.  Pierwszy na świecie długometrażowy film animowany wykonany techniką malarską jest niczym żywe płótno Vincenta van Gogha – prekursora postimpresjonizmu oraz popkulturowej ikony. Dzieło Doroty Kobieli oraz Hugh Welchmana nie jest jednak ani przesadnie wysublimowaną pieśnią pochwalną na cześć artysty, ani wzniosłym trenem opiewającym jego samotność oraz nieszczęścia. Twój Vincent to swobodnie poprowadzona historia w konwencji detektywistycznego śledztwa, którego każdy element filmowego świata przemawia językiem malarza.

 

Oglądając zwiastun obawiałam się, że film okaże się ckliwy oraz mdły od nadmiaru sentymentalności. Rozwarstwi się nad wybitnością, nieprzeniknionym smutkiem artysty, sakralizując jego postać. Tymczasem moje obawy uleciały, gdy pociągnęła mnie za sobą nietypowa, ale jakże ciekawa koncepcja produkcji. Vincent nie żyje już od roku, a głównym bohaterem zostaje Armand Roulin, który ma za zadanie dostarczyć ostatni list zmarłego komuś z jego rodziny. Film obiera tory historii detektywistycznej, gdy Armand rozpoczyna prywatne śledztwo dotyczące owianej tajemnicą śmierci bohatera. Dzięki opowieściom oraz wspomnieniom napotkanych ludzi wsiąka coraz bardziej w świat Vincenta. Człowieka, który przestaje być dla niego wariatem i wyrzutkiem, a staje się nieprzeciętnym, wrażliwym artystą próbującym jedynie sprostać własnym  oczekiwaniom.

Skupić się trzeba jednak przede wszystkim na prawdziwej wirtuozerii wykonawczej. Mowa tu przecież o filmie złożonym z 65 000 obrazów malowanych farbą olejną na płótnie, wykonanych przez ponad 100 malarzy z całego świata. Animowane postaci, opowiadające o życiu artysty, są jednocześnie bohaterami jego własnych obrazów, których przeszło 120 zostało z zegarmistrzowską precyzją wkomponowanych w kadry filmu. Pejzaże z płócien malarza również zostały ożywione za pomocą animacji. Dzięki temu na ekranie mamy szansę ujrzeć między innymi „Taras kawiarni w nocy”, „Kościół w Auvers” czy „Gwieździstą noc nad Rodanem”. Artyści pracujący nad filmem dokładnie odtworzyli styl malarski van Gogha. Migocące elementy nałożone niby grubą warstwą farby na film, pociągnięcia pędzla falującego tła, symboliczne ujęcie linii, ekspresywne, żywe kolory oraz abstrakcyjne plamy barwne. Precyzja, z jaką tworzone było dzieło filmowe zapiera dech w piersi, jest niczym ruchoma, żywa galeria barwnych obrazów. Mimo, iż tytułowy bohater nie pojawia się osobiście na ekranie (ukazuje się jedynie w czarno białych sekwencjach wspomnieniowych, przypominających bardziej stonowane ryciny niż malarstwo olejne), wyobrażamy sobie, że dane nam jest zobaczyć film oczami malarza, uchwycić jego spojrzenie na świat. Takiego zabiegu stylistycznego próżno szukać w opasłych zbiorach kinematografii.

Fabułę napędzają obrazy Vincenta, historie wyłaniające się z jego listów, wspomnienia i uczucia w nich zawarte. Znamy Vincenta van Gogha głównie jako wybitnego malarza, którego obrazy są najdroższymi pozycjami na rynku kolekcjonerskim. Tym ironiczniej wygląda  jego historia opowiedziana w filmie, wyboista ścieżka walki o uznanie oraz zrozumienie. Świetnie poprowadzona narracja wiedzie nas za rękę do wielu bohaterów, przyjaciół malarza, którzy snują o nim różne historie. Nie jest jednak do końca wyjaśnione, które są zgodne z prawdą. Życie oraz śmierć artysty pozostaje częściowo ukryta pod zwałem tajemnic. Twórcom udało się jednak nie tylko w ciekawy sposób opowiedzieć historię artysty, ale przede wszystkim przekazać to, czego pragnął sam Vincent van Gogh: opowiedzieć swoim malarstwem. Jego sposób postrzegania świata.

Ogromnym atutem jest fakt, że kreatywna warstwa wizualna uzupełnia się z niebanalnym podejściem do biografii holenderskiego postimpresjonisty. Jest godną artysty opowieścią, z której wyłania się esencja jego postaci. Jak sam pisał w swoich listach: „Mogą za nas mówić tylko nasze obrazy”. Film wzrusza oraz uczy. Kunszt stylistyczny zaś Twojego Vincenta zmieni na zawsze kino, stając się kamieniem węgielnym nowej historii animacji.


Autor: Majka Budka