Subtelna parodia amerykańskiego kina zachowana w konwencji horroru, w której rasizm staje się nie tłem, a głównym bohaterem. Brzmi ciekawie, ale czy spełnia oczekiwania?

Uciekaj! jest jednym z najsłynniejszych debiutów reżyserskich zeszłego roku. Jordan Peele pokazał, że mniej doświadczony, wcale nie znaczy gorszy. Do tej pory to nazwisko było kojarzone jedynie w świecie komedii, której i tym razem nie zabrakło. To jednak nie wpływa na charakter filmu. Warto zaznaczyć, że wyznawcy krwawej grozy nie będą usatysfakcjonowani. Peele zastąpił ostre, oklepane sceny rodem z Piły psychologicznymi metodami, które sprawiają, że widz czuje niepokój, który pozostaje na długo po obejrzeniu. Lęk, który reżyser zgrabnie podaje, nie wynika z obawy przed zobaczeniem czegoś przerażającego, co wyskoczy zza drzwi. Jest raczej świadomością, że zaciszny świat, do którego przyjeżdża bohater kryje w sobie dużo więcej, niż może się wydawać, a widz wraz z nim odkrywa poszczególne części układanki.

Chris (Daniel Kaluuya) i Rose (Allison Williams) po czterech miesiącach związku, jadą do otulonej naturą rezydencji, by poznać jej rodziców. Czarnoskóry chłopak obawia się spotkania z białą rodziną wybranki, tym bardziej, że nikt nie wie o kolorze jego skóry. Wraz z przyjazdem rozwiewają się wszelkie wątpliwości – para zostaje przyjęta z otwartymi ramionami. Zapewnienia o tolerancji, nowoczesności i poparciu Obamy tworzą kotarę zaufania. Jednak im dalej w las, tym ciemniej. Wszyscy pracownicy rezydencji są Afroamerykanami przypominającymi zaprogramowane roboty. Razem z głównym bohaterem próbujemy dociec sensu w nielogicznym świecie, który wygląda jakby cofnął się przed prezydenturę Abrahama Lincolna. Na deser pozostawiono psychiatryczne sztuczki, hollywoodzki pościg i komediowe wstawki.

Twórcy postawili na widoczny podział fabuły. Obyczajowa groza budująca napięcie i niepokój, następnie przewidywalne zakończenie naśladujące utarty schemat amerykańskiego horroru. Zabieg celowy, podkreślający wydźwięk historii przedstawionej przez twórców. Ciekawie dobrana muzyka, w wielu momentach przerysowana, niewątpliwie współpracuje z podziałem filmu. Dopełnieniem są dobre zdjęcia i poziom gry aktorskiej. Technicznie film jest świetny. Głód każdego estety zostanie zaspokojony. A wszystkie składniki tworzą klimat, który można kroić na plastry pokazujące jak piękna może być świeżość pomysłu.

Pomimo tego, że Ku Klux Klan to przeszłość, a dzisiejszy świat rządzi się liberalnymi prawami, Peele wskrzesił historię niewolnictwa, połączył ją z głęboko zakorzenionymi stereotypami i ogranymi chwytami z dreszczowców. Tę miksturę przeniósł na wielki ekran przez co zachwycił świat. Uciekaj! należy do grona horrorów, które są dowodem na to, że dobry pomysł i świetne wykonanie mają przewagę nad wyciekającą krwią i rozrzuconymi kończynami.


 

Autor: Joanna Kowalska

Zdjęcie: filmweb.pl, spidersweb.pl

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzarna lista [RECENZJA]
Następny artykułOscary 2018: nominacje
Podróże i filmy zajmują prawie całą przestrzeń w jej urodowo - modowym sercu. Jest uzależniona od poszerzania horyzontów, a w wolnych chwilach zmaga się z polonistyką.