Sylwester, huczne powitanie nowego roku i, bądźmy szczerzy, sporo alkoholu. Raz na rok każdemu wolno trochę pofolgować, jednak warto wiedzieć, na co zwracać uwagę i jak zminimalizować ryzyko noworocznego kaca giganta. Właśnie tutaj z pomocą przychodzi niniejszy tekst.

Co warto zrobić, a czego unikać jak ognia w trakcie sylwestrowej zabawy? Sprawdźcie wierzymy, że nie pożałujecie 😀

Przed imprezą

Najważniejszą rzeczą przed rozpoczęciem wysokoprocentowego koncertu jest bez wątpienia zapełnienie brzucha dobrym jedzeniem. Owszem, pusty żołądek to najlepszy przyjaciel ekonomicznego imprezowicza, lecz w przypadku sylwestra nie chodzi o to, by jak najszybciej skończyć pod stołem, czy z głową w muszli klozetowej. Każdy chce doczekać północy na własnych nogach i z pełną świadomością tego, co dzieje się dookoła. Nie popadajmy jednak w skrajności. Opchanie się do syta także nie zadziała na naszą korzyść, wszak musi jeszcze zostać miejsce na alkohol.

W trakcie zabawy

Kiedy pojedzeni i szczęśliwi przystępujemy do zabawy warto, mimo wszystko, trzymać głowę na karku i nie szaleć bez opamiętania. Żołądek i wątroba mają w tym okresie trudny czas, więc pomagajmy im, jak tylko się da. Jako jedną z form takiej pomocy sugerujemy zagryzanie obok zapijania. Nie wszędzie zwyczaj zagryzania wódki jest spopularyzowany, ale w taki dzień jak Sylwester warto się ku niemu skłonić. Najlepszą zagryzką są przekąski kwaśne lub słone, jak np. ogórki kiszone, czy chleb ze smalcem i solą. Dlaczego tak? Z pomocą przychodzi chemia na poziomie liceum. Alkohol w połączeniu z kwasem daje reakcję zobojętniania, przez co rozkłada się już w żołądku. Co za tym idzie, odciążamy w ten sposób naszą wątrobę.

Niegłupie jest też regularne dostarczanie płynów pomiędzy piciem. Zapijanie to jedno, ale w przerwach pomiędzy kolejkami dobrze jest sięgnąć po szklankę czegoś nieinwazyjnego. Znacznie skuteczniejsze od napojów gazowanych są w tym przypadku wszelkiej maści soki i inne napoje owocowe. Zawsze są one zdrowsze od takiej chociażby coli i po wypiciu ich większej ilości nie musimy martwić się o konieczność wypuszczenia nadmiaru gazu z organizmu. Beknięcie może prowadzić do katastrofy, zwłaszcza, jeśli zawartość żołądka podjechała nam uprzednio za bardzo pod gardło.

Nie czarujmy się, alkohol bardzo lubi się z dymem. Im człowiek więcej wypije, tym (zazwyczaj), bardziej chce mu się palić. To właśnie jest błąd. Ograniczenie palenia podczas picia to kolejny ze sposobów na odciążenie organizmu. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam obudzić się po imprezie i poza mocnym bólem głowy czuć jeszcze istny kocioł w żołądku, to zapewne papierosy sporo w tym pomogły. Nie mówimy tutaj, by nie palić wcale, ale co jakiś czas zamiast wyjść na papierosa, bezpieczniej będzie przegryźć sobie ogórka lub napić się soku.

Kolejnym czynnikiem wartym rozważenia, jest zastosowanie „Drabinki procentowej”. Chodzi w niej o to, by rozpocząć alkoholowy maraton od czegoś lżejszego, jak na przykład piwo, szampan, czy wino, a dopiero potem przejść do mocniejszych alkoholi i zostać na ich poziomie do końca imprezy. Kto chociaż raz po wódce „doprawił się” np kilkoma piwami, bądź winem i gorzko tego żałował, doskonale wie, że ten akapit jest jak najbardziej sensowny.

Po imprezie – zły scenariusz

Coś jednak poszło nie tak. W kalendarzu 01.01, godziny popołudniowe. Budzisz się i słyszysz jak trawa rośnie. Kac morderca, jak wiadomo, nie ma serca. Co wtedy zrobić? Przed wszystkim dużo pić, najlepiej niegazowanej wody mineralnej. Ciekawą opcją jest również zastosowanie tzw „wskrzeszacza”, czyli czarnej herbaty z dużą ilością cukru. Może nie smakuje ona najlepiej, ale strajkująca po dniu wcześniejszym wątroba powita ją jak zbawienie. Dobrym pomysłem są także ogórki kiszone, najlepiej razem z wodą.

Z jedzeniem bywa różnie. Posiłek na kacu jest jak przeszczep, organizm może go nie przyjąć. W takich sytuacjach śniadanie (bądź podwieczorek lub kolację, zależy od pory) powinno być przede wszystkim lekkostrawne i bogate w warzywa.  Trzeba jakoś nadrobić wypłukane przez alkohol witaminy, potas i magnez. Dobrym przyjacielem w kacowym śniadaniu będzie pomidor.

Z rzeczy niegastronomicznych… Cóż, kaca trzeba jakoś przeżyć. Po względnym nawodnieniu się i zapełnieniu żołądka dobrym pomysłem jest długi prysznic. Im cieplejszy tym lepszy. Wygrzanie obolałego ciała potęguje chęć snu, dlatego powrót do spania lub zwyczajna regeneracja poprzez leżenie na wygodnym łóżku jawią się nie jako potencjalne opcje, lecz wręcz jako obowiązki względem naszego organizmu.

Nasze metody nie są co prawda skutecznie w 100%, ale jedyna pewna metoda na uniknięcie kaca, to nie pić wcale. Tymczasem życzymy wszystkim szampańskiej zabawy i spokojnego, a przede wszystkim bezkacowego Nowego Roku!


Autor: Hubert Jan Faron
Zdjęcie: Instagram