Śląsk Wrocław wygrali w pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera Vitezslava Lavicki. Trójkolorowi 2:0 pokonali Zagłębie Sosnowiec. Gospodarze stworzyli sobie wiele sytuacji i byli zdecydowanie lepsi od beniaminka. Wygrywając, zdołali także przerwać serię sześciu meczów bez zwycięstwa na własnym stadionie.

Piłkarze Śląska Wrocław wrócili do ligowej rywalizacji po przerwie zimowej. W ostatnim meczu na Stadionie Wrocław zremisowali 1:1 z Koroną Kielce. W rywalizacji z Zagłębiem Sosnowiec, pierwszym przeciwnikiem w tym roku, na boisko w pierwszej jedenastce wyszli dwaj nowi zawodnicy WKS-u – Krzysztof Mączyński i Lubambo Musonda.

Nieuznane bramki

Śląsk nie mógł wymarzyć sobie lepszego rozpoczęcia tego meczu. Już w 8. minucie po dośrodkowaniu Mączyńskiego, piłkę przedłużył Piotr Celeban, a Arkadiusz Piech, który był na czystej pozycji, pokonał bramkarza Zagłębia. Wrocławianie od początku spotkania wyglądali na lepiej zorganizowanych, dobrze się bronili i powoli budowali swoje akcje. Najlepiej w ich wykonaniu wyglądały jednak stałe fragmenty gry. Po kolejnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłka po raz drugi tego dnia wpadła do siatki. Videoweryfikacja pokazała jednak, że Igors Tarasovs zagrał ręką. Kolejna dobra okazja pojawiła się chwilę później, jednak Robert Pich uderzył prosto w bramkarza rywala. Od 29. minuty Śląsk grał także w przewadze, bowiem w ciągu zaledwie dwóch minut dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Giorgi Gabedava. Wrocławianie chcieli wykorzystać grę w przewadze i zdobyć drugą bramkę. Dobrą okazję miał Piech, jednak jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Tuż przed końcem pierwszej połowy do bramki trafił Mateusz Radecki, jednak sędzia uniósł chorągiewkę. Szansę na podwyższenie miał także Celeban, mimo tego Śląsk na przerwę schodził z bramkowym prowadzeniem.

Przypieczętowanie wygranej

W drugiej połowie Śląsk zwolnił tempo gry, a rywale częściej dochodzili do głosu. Mimo tego nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia. Wrocławianie też nie kreowali tylu sytuacji bramkowych, ile w pierwszej części. Swoje szanse miał jednak Piech, który uderzał niecelnie. Minuty upływały, a po gościach coraz bardziej widać było zrezygnowanie. Wprawdzie starali się doprowadzić do remisu, ale obrona Śląska grała poprawnie i nie pozwalała rywalowi na zbyt wiele. Aby odżywić trochę ofensywę WKS, trener Vitezslav Lavicka zdecydował się na wprowadzenie Farshada Ahmadzadeha, który zmienił Musondę. Chwilę po wejściu na boisko Irańczyk mógł zapisać się na liście strzelców. Uderzał na pustą bramkę, jednak obrońcy Zagłębia zdołali wybić jego strzał. Sami mozolnie zaczęli budować akcje, dzięki czemu Śląsk mógł grać z kontry. Świetnie wykorzystał jedną z nich, podwyższając na 2:0. Autorem bramki był Mateusz Radecki. Ostatnie dziesięć minut spotkania upłynęło pod znakiem dominacji Śląska, który pewnie pokonał beniaminka, a zarazem czerwoną latarnię LOTTO Ekstraklasy 2:0. Tym samym zdołał przerwać serię sześciu meczów bez zwycięstwa na własnym stadionie.

Zaczęliśmy mecz dobrze. Wiedzieliśmy, że Śląsk dobrze rozgrywa stałe fragmenty gry i właśnie tak padła bramka. Nasz zawodnik dostał dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwoną. W osłabieniu nie grało się łatwo, jednak w drugiej połowie staraliśmy się zdobyć bramkę, zmienić naszą grę. W konsekwencji straciliśmy gola z kontrataku – mówi Vadldas Ivanauskas, trener Zagłębia Sosnowiec.

Cieszę się, że zwyciężyliśmy i zrobiliśmy ten pierwszy krok. Dla mnie ważnym wnioskiem jest to, że zagraliśmy mecz bez straty bramki. Trzeba również powiedzieć, że przeciwnik grał dobrze. Od trzydziestej minuty graliśmy w przewadze, a rywal nadal był niebezpieczny. My stworzyliśmy sobie jednak dużo okazji bramkowych i jedyne, czego mi brakuje to tego, że nie wykorzystaliśmy ich w stu procentach. Zawodnicy dali z siebie wszystko i to jest ważne – mówi Vitezslav Lavicka, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0)

8′ Piech
79′ Radecki

Żółte kartki: Gabedava, Grssak (Zagłębie); Farshad Ahmadzadeh, Pich (Śląsk)

Czerwone kartki: Gabedava – dwie żółte (Zagłębie)

Śląsk: Słowik – Celeban, Golla, Tarasovs, Cholewiak – Radecki, Łabojko (80. Chrapek), Mączyński, Musonda (68. Farshad Ahmadzadeh), Pich – Piech (84. Szczepan).

Zagłębie: Kudła – Toth (64. Polczak), Mygas, Cichocki, Udovicić (45. Sanogo) – Możdżeń, Gressak, Nowak, Pawłowski, Ivanishvili (61. Nawrotka), Gabedava.

Sędzia: Tomasz Musiał


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław