Każdy z nas ma jakieś drobne lęki, coś, czego się boi  – może już nie potworów spod łóżka, ale na przykład pająków, węży czy rekinów. Są tacy, którzy uchodzą za nieustraszonych. Nie rusza ich burza z piorunami, przepaść ani ciasne pomieszczenia. Jest jednak takie słowo, które powoduje ciarki na plecach nawet u największego miłośnika horrorów. To słowo to: DENTYSTA.

Wydawałoby się, zawód jak każdy inny – ktoś jest prawnikiem, ktoś taksówkarzem, a ktoś dentystą.  Ba, jest to zawód zaufania publicznego – przecież stomatolog to też lekarz. Coś jednak sprawia, że na sam dźwięk tego słowa rodzi się w nas, niezależnie od wieku, podświadomy lęk.

A przecież dentyści to często bardzo sympatyczni i mili ludzie. Nie chcą celowo sprawiać nam bólu, ani nie odreagowują na nas prywatnych problemów czy stresów. W pracy myślą wyłącznie o naszym zdrowiu, o stanie naszych zębów.

Dentyści zawsze dbają, by pacjenci wychodzili z ich gabinetów zadowoleni. Nie tylko z usługi, ale i całej wizyty. Nie stronią więc od rozmowy. Zapytają, co słychać, jak minął urlop…

Zatroszczą się o samopoczucie i by pacjent wstał z fotela z poczuciem spokoju i przede wszystkim z szerokim uśmiechem.


W Dzień Dentysty, 5 marca, doceńmy naszych stomatologów. Z pewnością nie raz się jeszcze z nimi zobaczymy. I lepiej by mieli wtedy dobry humor.


Autor: Karolina Stachera
Zdjęcia: Pixabay; demotywatory.pl