Utopia. Próby powołania tego pięknego konceptu starożytnych do życia, od zawsze spotykały się z krytyką. Jest jednak jeden specyficzny przypadek z tym konceptem związany, który bezapelacyjnie wyszedł bardzo dobrze. Mowa dzisiaj o “Utopii”, serialu Dennisa Kelly’ego.

W 2013 roku na światło dzienne wyszła, wydana przez Channel 4, brytyjskiego wydawcę telewizyjnego; swego rodzaju perełka kinematografii. Wyobraźcie sobie kolorystykę w stylu Wesa Andersona, historię trzymającą w napięciu niczym  „Tożsamość Bourne’a”, a to wszystko okraszone klimatem angielskich przedmieść i rozciągnięte na 2 sezony po 12 odcinków. Waszym oczom powinna w tym momencie ukazać się „Utopia”.

Utopia, seriale, kadry, z filmu, nowe, dziennikarstwo, serial, pole, las, łąska
Czy to jeszcze kadr z serialu, czy już obraz?
Arby, Utopia, serial, jessica, hyde, where, is, nowe, dziennikarstwo
To jest Arby, wygląda na sympatycznego gościa.

Fabuła, z pozoru, jest typowym podejściem do tematu teorii spiskowych. Historia tajemniczego przedmiotu, ludzi nim zainteresowanych i morderców zacierających ślady z wszechwładną organizacją w tle. Sęk w tym, że widz wie niewiele więcej od protagonistów. Większości informacji dowiadujemy się wraz z bohaterami. Uczucie niepokoju uzyskane w ten sposób i podbijane przez nienaturalną, aczkolwiek piękną, kolorystykę wzrasta z każdą minutą. Pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji, a w świecie „Utopii” nic nie jest pewne. Wyraziście rozpisane postacie, zwłaszcza para ludzi od mokrej roboty Arby (w tej roli Neil Maskell) i Lee (Paul Ready), dobrze pasują do konwencji serialu. Aktorstwo stoi na wysokim poziomie. Wypowiedzi zapadają w pamięć, nie tylko ze względu na treść, ale i sposób ich wypowiedzenia. Wyróżnia się zwłaszcza charakterystyczny cytat, wymawiany spokojnie, z Brytyjskim akcentem, przez trochę upośledzonego Arby’ego. „Where is Jessica Hyde?” rozbrzmiewa mi w głowie po dziś dzień.

Jessica, Hyde, Utopia, seiral, Nowe, dziennikarstwo
Słodka dziewczynka, czy psychopata?

O tym jak dobrze kolory współgrają z tym co się dzieje na ekranie, jak muzyka elektroniczna manipuluje emocjami, jak aktorzy przedstawiają swoje postacie można pisać wiele. Jestem nawet pewien, że opisano już te tematy na wszelkie możliwe sposoby. Zaufajcie mi więc, że nie chcecie pozbawić się przyjemności obcowania z antyutopijnym światem „Utopii” i zarezerwujcie któryś z weekendów na seans obu sezonów. To będzie długa i najeżona wybojami (emocjonalnymi) droga, ale jedno jest pewne. Ci którzy jeszcze nie oglądali, wiele tracą.

Zapraszam i polecam, Aleksander Gałąska.

 

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest