Plakaty w całym mieście. Zwiastuny zalewające internet. Netflix po raz kolejny urządził nie lada kampanię, by wypromować swoje najnowsze dziecko. Czy Ruchome piaski są warte takiego hałasu?

Zaledwie trzy lata temu Ruchome piaski Malin Persson – Giolito podbiły, jako Najlepsza Nordycka Powieść Kryminalna 2016, serca czytelników w 26 krajach. Od kilku tygodni możemy na Netflixie obejrzeć jej serialową adaptację. Platforma jak zwykle nie próżnowała i w każdy możliwy sposób rozsławiała swoją nową szwedzką produkcję. Plakaty na przystankach, banery na budynkach i reklamy na każdym kroku. Wśród, moim zdaniem, coraz słabszych propozycji, Störst av Allt (org.tytuł), miał się wyróżnić. Historią, konwencją, językiem i sylwetkami bohaterów. Po obejrzeniu 6-odcinkowego serialu uważam, że spełnił większość z tych warunków. Jednak czy kolejna młodzieżowa inwestycja Netflixa jest w stanie wciągnąć bez końca?

Winna ofiara

Motyw tragedii i śmierci w szkołach średnich nie jest niczym nowym wśród pobijających ostatnio rynek serialów. Riverdale czy Elita, a teraz to. Główną bohaterkę Maję Norberg (Hanna Ardéhn) widzowie poznają zaraz po masakrycznych wydarzeniach, które miały miejsce w jej liceum w Djursholm. W wyniku strzelaniny zginęli jej przyjaciele, a dziewczyna staje się główną podejrzaną w toczącym się śledztwie. Wszystkie dowody oraz zeznania osób trzecich potwierdzają jej winę. Jakie jednak były okoliczności tej tragedii? I w jaki sposób, na pozór wzorowa osiemnastoletnia uczennica, byłaby zdolna do wielokrotnego morderstwa z zimną krwią?

Pierwsze sekundy serialu od razu podsuwają gotową odpowiedź. Zszokowana, płacząca dziewczyna. Cała we krwi, z ciałem swojego martwego chłopaka na kolanach. To, że tylko ona jedna wyszła bez szwanku z tej rzezi, wydaje się podejrzane. O uniewinnieniu nie ma nawet mowy, bo Maja niemal od razu przyznaje się do oddania strzału. Staje więc przed sądem pod trzema zarzutami: zabójstwo, usiłowanie zabójstwa i podżeganie do niego. I chociaż ostateczny werdykt nie padł, społeczny wyrok już zapadł. Morderczyni. W trakcie postępowania widz, na podstawie retrospekcji, staje się świadkiem całej opowieści. Historii, która doprowadziła do tej bestialskiej sytuacji. Odpowiedź jest prosta: miłość.

Miłość jest jak ruchome piaski. Wciąga bez końca

Kiedy na drodze poukładanego życia licealistki staje Sebastian Fagerman (Felix Sandman), ta niemal od razu się zakochuje. Odwzajemnione uczucie chłopaka wydaje się wygranym na loterii losem. Bogaty, popularny, przystojny. Norberg poznaje jego świat – od wakacji na jachcie, przez rodzinne dysfunkcje, po pochłaniające imprezy pełne alkoholu i ciężkich narkotyków. Świetnie obrazuje to problemy, z którymi współcześnie mierzy się szwedzka młodzież. Tło serialu stanowi bowiem fundamenty całej fabuły i jej pierwszego planu. Sebastian podbija serca wszystkich, a szczególnie Mai, która zgodnie z myślą: my przeciw całemu światu, staje się mu zupełnie podległa. Kiedy zaczyna ją to przytłaczać wydaje się, że nie ma prostego wyjścia z sytuacji. W błędnym kole pytań i wątpliwości, śmierć staje się jedynym rozwiązaniem.

Koniec z „amerykańskim snem”

Znajomy motyw i konstrukcja na bazie retrospekcji z wydarzeniami, które poznajemy od końca to elementy niewyróżniające Ruchomych piasków w żaden sposób. A jednak obraz odniósł wielki sukces w produkcyjnym morzu Netflixa. Na dużą pochwałę zasługuje konstrukcja sylwetek bohaterów. Problemy dotykające ich w codziennym życiu: wspomniane wcześniej środku odurzające to jedynie konsekwencja tego, z czym naprawdę musi mierzyć się szwedzka młodzież. Społeczne wykluczenie, pieniądze jako czynnik wartościujący, toksyczne relacje i nietolerancja. A wszystko to na oczach rodziców, którzy w tym serialu zostali przedstawieni trochę jak maszyny nieradzące sobie z wychowaniem dorastających dzieci. I chociaż niemal każdy z tych tematów został potraktowany dość pobieżnie, nie da się odmówić Per-Olavowi Sørensenowi i Lisie Farzaneh realistycznej reżyserskiej wizji. Dodatkowo, hollywoodzkie produkcje przyzwyczaiły nas do oglądania nienaturalnie pięknych twarzy i idealnego świata, który tutaj zastąpili młodzi, normalnie wyglądający aktorzy i ich wcale nie tak idealna rzeczywistość. Ruchome piaski zostały zamknięte w sześciu epizodach, przez co wiele elementów układanki ułożyło się zbyt szybko. Chciałoby się więcej. Trwają debaty nad stworzeniem kontynuacji.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcie: YouTube