#VolleyWrocław uległ Pałacowi Bydgoszcz 1:3 w meczu 9. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet. Dla gospodyń była to trzecia porażka z rzędu przed własną publicznością. Z kolei przyjezdne powiększyły swoją serię wygranych do sześciu spotkań.

Dla wrocławianek było to trzecie spotkanie w tym sezonie przed własną publicznością. Nie wygrały do tej pory jednak żadnego z dwóch poprzednich meczów. Zakończyć złą serię miała wygrana z Pałacem Bydgoszcz. Zespół gości chciał z kolei podtrzymać swoją passę – pięciu wygranych z rzędu. W drużynie gospodyń nie mogła zagrać Klaudia Felak. Atakująca doznała kontuzji stawu kolanowego w spotkaniu z Budowlanymi Łódź.

Siły wystarczyło do połowy seta

Początek meczu był bardzo wyrównany, przez co żadna z drużyn nie potrafiła sobie wypracować kilkupunktowej przewagi (5:5). Po dwóch błędnych przyjęciach gospodyń, bydgoszczanki wyszły na prowadzenie 11:9. Przyjezdne nie poszły jednak za ciosem. Po skutecznym ataku Natalii Murek z prawego skrzydła, na tablicy wyników znów widniał remis (12:12).

Zawodniczki stojące po drugiej stronie siatki nie odstawały również w tym elemencie gry. Magdalena Kuziak nie dała rady wybronić piłki posłanej przez Patrycję Balmas, przez co Pałac odskoczył już na cztery punkty (19:15). Stratę wrocławianek powiększył dodatkowo zablokowany atak Aleksandry Rasińskiej (22:17). Seta zakończyła zagrywka Marty Ziółkowskiej, którą kolejny raz źle przyjęła Kuziak (25:18).

Zabrakło niewiele

Druga partia rozpoczęła się podobnie do poprzedniej. Po asie serwisowym Roksany Wers, a następnie obitym bloku wrocławianek mieliśmy remis 5:5. Ze zmiennym szczęściem atakowały wrocławianki. Dłuższa wymiana piłek spowodowała, że dopiero trzeci atak Wers dał gospodyniom cenny punkt (9:9). Błąd Natalii Misiuny w tym elemencie gry dał biało-zielonym trzypunktowe prowadzenie (12:9). Szybko na to zareagował trener bydgoszczanek – Piotr Matela, który wziął czas dla swoich zawodniczek. Okazało się to być bardzo dobrym ruchem.

Pałac momentalnie zaczął grać jak w końcówce pierwszego seta, dzięki czemu objął prowadzenie 13:12. Nie wytrąciło to jednak gospodyń z dobrego rytmu gry na dłużej. Po silnym ataku Rasińskiej Volley wygrywał 18:16. Silny atak po skosie Eweliny Krzywickiej spowodował jednak już dwa punkty przewagi przyjezdnych (21:19). W końcówce wrocławianki potrafiły doprowadzić jeszcze do remisu (22:22), ale ostatecznie to Pałac wygrał drugiego seta 25:23.

Volley nie składa broni

Wrocławianki świetnie weszły w trzeciego seta. Dzięki dwóm punktom Magdaleny Soter i jednym Rasińskiej, Volley objął prowadzenie 3:0. Bydgoszczanki cały czas utrzymywały kontakt z rywalkami, ale nie były w stanie doprowadzić do remisu (8:6). Błąd w przyjęciu przyjezdnych wykorzystała Rasińska, która nie dała szans na obronę rywalkom (11:6). Zespół gości nie miał jednak zamiaru odpuszczać. Krzywicka wykorzystała dobre podanie i mocno zaatakowała po prostej, dzięki czemu Pałac pierwszy raz w tym secie doprowadził do remisu (13:13).

Na ratunek wrocławiankom przyszła przerwa wzięta przez Marka Solarewicza. Przyniosło to pożądany przez kibiców Volley’a efekt. Szybko zdobyte trzy punkty dały prowadzenie 16:13. Gospodynie powiększały swoją przewagę dzięki między innymi dobrej grze w bloku (23:17). Biało-zielone nie oddały już wygranej. Piłkę setową wykorzystała Murek, obijając blok przyjezdnych (25:18).

Sensacji nie było

Kolejną część spotkania minimalnie lepiej rozpoczęły bydgoszczanki. Krzywicka sprytnie wcisnęła piłkę miedzy dwie blokujące rywalki, przez co Pałac prowadził 5:4. Nieporozumienie Murek i Kuziak dało przyjezdnym dziesiąty punkt (10:6). Wtedy kolejny raz skutecznie zainterweniował trener Solarewicz. Dwa asy serwisowe Murek pozwoliły wrocławiankom najpierw doprowadzić do remisu, a następnie objąć prowadzenie 11:10.

Drużyna Pałacu odzyskała jednak kontrolę nad spotkaniem. Wypracowała sobie dwupunktową przewagę (13:11) i utrzymywała ją przez kilka kolejnych piłek (18:16). W końcowej fazie seta bydgoszczanki powiększyły jeszcze swój zapas punktowy (22:18), aby ostatecznie zwyciężyć 25:18, a w całym meczu 3:1.

– Byłyśmy dziś na boisku jednością. Może zabrakło trochę szczęścia, przez co uciekło nam kilka punktów. Robiłyśmy dziś też za dużo własnych błędów, przez co wkradał się w nas niepokój. Mimo to, wydaje się jednak, że cały zespół dobrze pracował i myślę, że w rundzie rewanżowej uda nam się  je pokonać – stwierdziła Aleksandra Gancarz, środkowa #VolleyWrocław.

– Pałac był w naszym zasięgu i wbrew pozorom wynik nie do końca obrazuje przebiegu spotkania. Zabrakło nam przede wszystkim większego zdecydowania w ataku po przyjęciu zagrywki. Nasze dzisiejsze rywalki bardzo dobrze się ustawiały, dzięki czemu świetnie grały w obronie. Z tego powodu też są tak wysoko w tabeli. Cieszę się, że Ola Gancarz wróciła do gry i mogła pomóc zespołowi. Dodatkowo Magda Soter pokazała się z dobrej strony, przez co ta zmienność i uzupełnianie się środkowych mogło ładnie funkcjonować – mówi Marek Solarewicz, trener #VolleyWrocław. Klaudia Felak jest już po diagnozach i w ciągu najbliższych dni będziemy wiedzieć jak dokładnie wygląda jej sytuacja. Od samego początku mówiliśmy, że mamy tylko jedną atakującą i szukamy drugiej. Może nie mówimy teraz o tym publicznie, ale cały czas się rozglądamy za nową zawodniczką – dodał szkoleniowiec.

#VolleyWrocław po tym spotkaniu spadł w tabeli Ligi Siatkówki Kobiet na 9. pozycję. Pałac Bydgoszcz utrzymał dobre 5. miejsce, ale jednocześnie zbliżył się do czołowych drużyn w lidze i powiększył swoją serię zwycięstw do sześciu meczów.


#VolleyWrocław – Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz 1:3 (18:25, 23:25, 25:18, 18:25).

#Volley: Wers, Rasińska, Soter, Murek, Gajewska, Łozowska oraz Kuziak (libero), Gancarz, Wołodko, Piśla.

Pałac: Balmas, Ziółkowska, Misiuna, Mazurek, Krzywicka, Gałucha oraz Jagła (libero), Fedusio.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: Krystian Janisz / #VolleyWrocław