Kilka lat temu na scenie popowej królowały smutne divy, dla których największymi celami w życiu były władza, pieniądze, sława i siła. Z biegiem lat mogliśmy być świadkami jak Lana Del Rey, Lady Gaga i Marina dojrzewają, a wraz z nimi ich muzyka. To właśnie ta ostatnia kilka dni temu wydała najnowszą płytę.

LOVE + FEAR to czwarty studyjny album walijskiej artystki. Płyta wydana została w 2019 roku po kilku latach przerwy w działalności Mariny i w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami stanowi ich zupełne przeciwieństwo. Miłość i Strach to wyraz zagubienia w świecie sławy, ale i również samotności człowieka jako jednostki pośród społeczeństwa — nie ma już pewnej siebie blond divy, a jej miejsce zajęła prawdziwa Marina.

MIŁOŚĆ

Nie przesadzę jeśli napiszę, że przemysł muzyczny, jak i również słuchacze oczekiwali nowej płyty Mariny jak rośliny deszczu w czasie suszy — artystka jest jedną z najbardziej utalentowanych i ciekawych postaci ostatniego dziesięciolecia. Zapowiedź nowej płyty była zbawieniem dla fanów Walijki po 4 latach przerwy. A oczekiwanie…

… opłaciło się. Już w lutym tego roku Marina zaprezentowała nowy materiał — Handmade Heaven to pierwszy singiel promujący płytę. Choć utwór pozostaje w klimacie i nastroju, który Marina utrzymywała już na Electrze Heart, to wybija się pośród nachalnych i głośnych dźwięków i bitów większości artystów, którzy są teraz na topie. To ogromna zaleta Mariny — Diamandis tworzy muzykę według własnego uznania, nie daje się ponieść mainstreamowi i dzięki temu pozostaje oryginalna i wyjątkowa.

Handmade Heaven to ujęte w prostych słowach uczucie wyobcowania w dzisiejszym świecie przedstawione jako zazdrość wobec zwierząt i roślin, które w niewymuszony sposób są częścią natury. Pozornie utwór wydawać się może przygnębiający, jednak w pewien sposób łączy każdego kto odczuwa, że nie pasuje do tego świata. Melodia (przeciwstawnie do uczucia jakie wyraża utwór) idealnie pasuje do tekstu, jest jak kojąca kołysanka, a razem tworzą delikatną, ale prostą poezję.

Nie znajdziemy tu hitów w stylu Primadonny czy Radioactive, choć podobną energię ma Superstar, drugi utwór na płycie. To love song, choć nie usłyszymy w nim zwrotu „kocham Cię” ani razu. Superstar, jak większość utworów, zachwyca swoją prostotą, ale i również podniosłym tonem, który nadają mu dźwięki.

Ciesz się życiem

Miłość i Strach to jak lista porad jak żyć. Marina celebruje egzystencję i podpowiada nam, jak cieszyć się życiem — robi to wprost w utworze Enjoy Your Life. Wydawać by się mogło, że kieruje swoje słowa do konkretnej osoby, ale tak naprawdę zwraca się do każdego słuchacza. Rady Mariny nie są wyszukanymi trikami, które pozwolą oszukać życie — to proste, ale skuteczne tipy, jak być szczęśliwym.

Marina jest dziś jedną z największych gwiazd popowych na całym świecie, jednak chce przekonać nas o tym, że mimo sławy i pieniędzy, wciąż jest człowiekiem takim jak każdy z nas. W swojej twórczości dzięki prostocie słów jest bardzo autentyczna — pozostaje True. Szósty utwór Miłości mówi, aby być prawdziwym wobec samego siebie. Napięcie narasta z każdym słowem zwrotki i w prechorusie, jednak w refrenie nie wybrzmiewa już tak mocno i wyraziście jak zapowiada to tempo.

Greckie korzenie Mariny doszły do głosu, a wynikiem jest Orange Trees, utwór lekki i ciepły roztaczający wakacyjną aurę szczęścia. W deszczową polską pogodę piosenka ta idealnie może rozświetlić ponury dzień i wspomóc w oczekiwaniu na lato. Utwór ten pokazuje jak dużą przemianę przeszła muzyka Mariny i ona sama. Jeśli poszukujecie idealnego utworu na wakacje, oto Orange Trees:

STRACH

Kilka dni temu premierę miała druga część nowego albumu Mariny — FEAR. Jak sama przyznała nie jest to płyta jednoznacznie wiążąca się z tą negatywną emocją, tak samo jak LOVE nie jest całkowicie pozytywne. Strach rozpoczyna Believe In Love, które wcale nie zapowiada smutku i niepewności. Podobnie do Superstar jest to kolejny love song, jednak o wiele bardziej pogodny i ciepły.

Śródziemnomorskie klimaty słyszalne są nie tylko w Orange Trees, ale również w Karmie. Utwór ten jest bardzo żywy i energiczny, a w refrenie Marina wydaje się swoim głosem zaczepiać i sarkastycznie śmiać się z karmy.

Paradoksalnie to Strach wydaje się być bardziej śmiałą i słoneczną częścią płyty Mariny — znajdziemy tu Emotional Machine, kolejny utwór naładowany energią. Całą płytę kończy melodyjna ballada, Soft To Be Strong. Ostatni utwór sprawia, że płytę chce się znów włączyć od nowa.

Bo Mariny można byłoby słuchać bez przerwy.


Tekst: Hanna Galik
Zdjęcie: youtube.com