W ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego 2017 we Wrocławiu powstanie co najmniej pięćdziesiąt budek dla kotów wolno żyjących. Marta Grys, liderka tego projektu, Społeczny Opiekun Kotów oraz przedstawicielka Fundacji Fabryka Dobrych Działań wyjaśnia zasady funkcjonowania miejskiego ekosystemu oraz opowiada o różnicy między bezdomnymi, a wolno żyjącymi kotami.

Co skłoniło panią do tego, by działać w wolontariacie?

Moja przygoda rozpoczęła się kilka lat temu od pracy z kotami wolno żyjącymi. Na jednej z grup w mediach społecznościowych natrafiłam na post dotyczący trzymiesięcznego kotka Antoniego. Miał hipoplazję móżdżku i nie mógł samodzielnie funkcjonować w ekosystemie, szukał pomocy. Teraz jest szczęśliwym kociakiem, który ma swój dom. Antoni żył na terenie opuszczonego budynku jako jeden z kilkudziesięciu kotów. Całe stado zostało zabezpieczone i wysterylizowane, a zwierzęta, które z różnych powodów nie mogły tam zostać, znalazły swoje stałe domy.

Jest pani Społecznym Opiekunem Kotów. Jakie obowiązki ma osoba pełniąca taką funkcję?

Opiekunem kotów wolno żyjących może zostać każdy, kto jest uwrażliwiony na potrzeby zwierząt. Taka osoba sama narzuca sobie tryb pracy i wie najlepiej, czego potrzebują jej podopieczni. Z doświadczenia wiem, że zarejestrowana jest tylko niewielka część wolontariuszy. Pomagających jest zdecydowanie więcej, niż mówią o tym statystyki. W naszym mieście Opiekunami są zazwyczaj osoby starsze, które, by pomagać, poświęcają swój czas i pieniądze. Ich głównym celem jest zapewnienie pomocy i regularne dokarmianie wolno żyjących kotów. Jest też jednak wielu młodych wolontariuszy, a to zachęta do działania dla innych. Społeczni Opiekunowie Kotów to osoby bardzo użyteczne dla społeczeństwa, często niedoceniane i niezauważane. Panuje opinia, że pomoc, którą niosą, jest niepotrzebna, bo kot to kot i sobie poradzi. To nieprawda, on potrzebuje naszej pomocy. Sprawdza się tu stare porzekadło mówiące, że stosunek do zwierząt pokazuje nastawienie do człowieka. Uważam, że jeśli nie możemy pomóc Opiekunom, to przynajmniej powinniśmy im nie przeszkadzać, a kotów nie przeganiać z ich naturalnych miejsc bytowania.

W takim razie jak my, przeciętni obywatele, możemy pomóc wolno żyjącym kotom?

Dokarmiając je wyłącznie przeznaczoną dla nich karmą. Resztki jedzenia nie są ich właściwą dietą i przyciągają szczury. Po zakończeniu karmienia należy pamiętać o posprzątaniu miejsca. Powinniśmy też umożliwiać kotom znalezienie schronienia, na przykład poprzez uchylanie piwnicznych okienek.

Jaka jest różnica między kotami wolno żyjącymi a bezdomnymi?

Na co dzień ludzie nie odróżniają tych dwóch pojęć. Koty wolno żyjące urodziły się w ekosystemie, od zawsze tam były. Jeśli są zdrowe, potrafią znaleźć bezpieczne schronienie i umieją zdobywać pożywienie. Potrzebują tylko niewielkiej pomocy człowieka w postaci dokarmiania i pojenia. Koty bezdomne to zwierzęta porzucone przez ludzi. Często z powodu wakacji lub świąt, kiedy okazały się nieudanym prezentem. To zwierzęta, które kiedyś miały kanapy, drapiące ręce i ciepłe poduchy. Nie są w stanie zdobyć pożywienia i znaleźć bezpiecznego schronienia. Takie osobniki bardzo często ulegają wypadkom, są wygłodzone i odwodnione. To one w pierwszej kolejności znajdują pomoc w fundacjach prozwierzęcych. Społeczni Opiekunowie Kotów i wolontariusze są wyczuleni na pojawiające się na ich terenie nowe osobniki. Wtedy są zmuszeni interweniować.

Jak reaguje stado kotów wolno żyjących, gdy będzie próbował wejść do nich nowy, bezdomny kot?

Nowy nie wejdzie do stada. Zwierzęta nie kierują się empatią, a instynktem. W takich sytuacjach Opiekun musi interweniować także dlatego, że porzucone osobniki są często niewykastrowane i niewysterylizowane, co niesie ze sobą ryzyko pomnażania populacji bezdomnych kotów.

W internecie pojawiają się głosy sprzeciwu, jakoby koty były źródłem zanieczyszczeń i szkód. Stawiane są na równi ze szczurami.

Walczymy z tymi mitami. Mówi się, że koty wabią gryzonie, a to przecież zupełna odwrotność zwierzęcych zachowań. Po drugie – to ludzie brudzą – koty zakopują swoje odchody i nigdy nie zostawiają ich na powierzchni ziemi. Zanieczyszczenia zostawiają natomiast kuny czy psy. Świadomość ludzi rośnie, coraz więcej osób interesuje się losem wolno żyjących kotów. Do zmiany świadomości całego społeczeństwa potrzebujemy jednak lat.

Jest pani liderem zwycięskiego projektu w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego 2017 na budowę budek dla kotów wolno żyjących. Jeszcze w tym roku na terenie całego miasta ma powstać co najmniej pięćdziesiąt takich miejsc.

Aglomeracja miejska rozbudowuje się w tak szybkim tempie, że koty wolno żyjące tracą miejsca bytowania. Stąd powstał pomysł na postawienie dla nich budek mających być ich schronieniem. Wrocław jest jednym z nielicznych miast, który tych budek jeszcze nie ma. Jeśli zadbamy o koty, to pozbędziemy się szczurów. Zadbana populacja kotów wolno żyjących powinna być wizytówką każdego miasta. Dbanie o nie bardzo szybko przyniesie wymierne efekty.

Jak mają wyglądać takie budki?

Ich ostateczny kształt będzie ustalany podczas procesu projektowania z Urzędem Miejskim. Budki będą rozlokowane na terenie całego miasta, a koty wolno żyjące znajdą w nich swój azyl. Rozmieszczenie będzie konsultowane z organizacjami prozwierzęcymi oraz z innymi Opiekunami. Konstrukcja budki będzie wykonana z zaimpregnowanego drewna, które wytrzyma wiele lat. Koty będą wchodzić do niej pochylnią, tak żeby żadne inne zwierzęta, na przykład jeże, nie mogły z niej korzystać. Dach pokryty papą i tylna klapa będą otwierane, tak, by budka mogła być wysprzątana.

Projekt budki dla kotów wolno żyjących

Na projekt zagłosowało prawie pięć tysięcy wrocławian.

Bardzo cieszę się, że budki wygrały z chodnikami, placami zabaw, boiskami i projektami rowerowymi. To tylko pokazuje, że jest zapotrzebowanie na takie inicjatywy i warto je realizować. Przy okazji zwycięskim projektem okazała się też budowa uli na miejskich dachach. Może Wrocław stanie się wreszcie eko miastem. Do tego dążę.

Ile kotów ma pani pod swoją opieką?

Jako Społeczny Opiekun Kotów na co dzień zajmuję się dwoma stadami kotów wolno żyjących, które liczą siedemdziesiąt osobników. Razem z Fundacją Fabryka Dobrych Działań, zajmuję się wieloma stadami w całym województwie, pomagając również, a może przede wszystkim, Społecznym Opiekunom Kotów. Zbiórki pieniędzy i darów w postaci karmy czy środków higienicznych służą temu, by zabezpieczyć osoby pomagające kotom, którym ciężko jest związać koniec z końcem. Emeryci często nie dojadają, ale zwierzętom karmy nie odmówią.

Czy ma Pani kolejne pomysły, które chciałaby Pani wdrożyć w naszym mieście?

Tak, ale na razie skupiam się na obecnym i na jego rzetelnej organizacji.

Działa Pani również w Fundacji Fabryki Dobrych Działań. Organizujecie zbiórki pieniędzy dla zwierząt, zajmujecie się organizowaniem adopcji porzuconych kotów. Co jeszcze robi fundacja i w jaki sposób można wspomóc ją w działaniach?

Skupiamy się na pomocy kotom. Mamy wiele pomysłów i wierzymy, że na projekcie stawiania budek się nie skończy. Nie mamy jeszcze strony internetowej, ale zapraszamy na naszego Facebooka. Poszukujemy wolontariuszy – pieniądze to nie wszystko. Szukamy chętnych, którzy tymczasowo mogą przyjmować koty na okres ich leczenia i znalezienia im właściwego domu. Poszukujemy ludzi  w każdym wieku i o każdych umiejętnościach. Mile widziana jest wszelka pomoc. Jak każda fundacja, przyjmujemy darowizny i szukamy sponsorów. Zależy nam również na znalezieniu miejsc zbiórek, w których moglibyśmy postawić skrzynie na dary dla kotów i ich opiekunów – mogą to być na przykład firmy, szkoły czy sklepy. W zamian za pomoc zwierzęta odwdzięczą się po stokroć.


Rozmawiał: Marcin Obłoza
Zdjęcia: Fundacja Fabryka Dobrych Działań