Gwardia Wrocław przegrała z Exact Systems Norwidem Częstochowa 2:3 w meczu fazy play-off o miejsca 5-8. Wrocławianie grali nierówno i nie byli w stanie pokonać przeciwnika.

Gwardziści dobrze rozpoczęli spotkanie i uzyskali kilkupunktową przewagę (5:2). Rywale szybko wzięli się za odrabianie strat i po chwili na tablicy wyników był remis (10:10). Wrocławianie spisywali się dobrze w polu serwisowym. Przez dłuższy czas oba zespoły grały punkt za punkt, jednak w końcowej fazie seta, gospodarze zaczęli grać na wyższym poziomie dzięki czemu wygrali pierwszą partię 25:20.

Drugi set rozpoczął się dużo lepiej dla częstochowian. Od początku dominowali na boisku i wypracowali sobie sporą przewagę (12:4). Gwardia miała problemy z przyjęciem, przez co pogorszyła się też skuteczność w ataku. Wydawało się, że częstochowianie pewnie zmierzają po zwycięstwo, jednak seria dobrych zagrywek Błażeja Szymeczko sprawiła, że gospodarze odrobili sporą część strat (16:13). Gwardziści walczyli, jednak zbyt duża liczba błędów własnych nie pozwoliła na dogonienie przeciwnika. Siatkarze Norwida wygrali drugiego seta 25:19.

Trzecia partia od początku była bardzo wyrównana. Oba zespoły grały równo i nie potrafiły wypracować sobie przewagi (10:10). U wrocławian nieźle funkcjonował blok, który przyniósł im kilka punktów. Zarówno siatkarze Norwida, jak i Gwardziści nie wystrzegali się błędów. Więcej było ich jednak po stronie gospodarzy, dzięki czemu częstochowianie odskoczyli na kilka punktów (18:15). Zawodnicy trenera Leszka Mazura nie mieli zamiaru się poddawać i nie odpuszczali do samego końca. Po zaciętej końcówce, set padł łupem gości (25:22).

Czwarty set zaczął się dobrze dla Gwardii. Dobre zagrywki Łukasza Lubaczewskiego oraz świetna gra blokiem sprawiły, że wrocławianie odskoczyli na kilka punktów (10:6). Bardzo dobrze spisywał się Kamil Maruszczyk. Przyjmujący rozgrywał prawdopodobnie swój najlepszy mecz od czasu powrotu do zdrowia po kontuzji kolana. Gwardziści kontrolowali przebieg seta i utrzymywali bezpieczną przewagę. Ostatecznie pewnie wygrali czwartą partię 25:18.

W tie-breaku trwała bardzo zacięta rywalizacja. Goście popełniali sporo błędów, jednak nie dawali zbudować Gwardii znacznej przewagi (7:5). Wrocławianie również nie wystrzegali się błędów. Mieli też problem z przebiciem się przez szczelny blok rywala. Częstochowianie odrobili straty i sami wyszli na trzypunktowe prowadzenie (12:9). Gospodarze nie odpuszczali i walczyli do samego końca, jednak to siatkarze Norwida wygrali tie-breaka 15:12.

Mecz bardzo szarpany. Dużo zepsutych zagrywek, dużo błędów własnych. Nawet gdybyśmy tutaj wygrali to nie moglibyśmy być zadowoleni ze stylu gry. Szkoda tego tie-breaka, bo wydawało, że mamy wszystko pod kontrolą. Mieliśmy dwa punkty przewagi i trafił nam się przestój, który skończył dla nas to spotkanie – mówi Kamil Maruszczyk, przyjmujący Gwardii Wrocław.

MVP spotkania został Krzysztof Modzelewski. W rywalizacji do dwóch zwycięstw częstochowianie prowadzą 1:0. Następny mecz w czwartek – 28 marca, w Częstochowie.


Gwardia Wrocław – Exact Systems Norwid Częstochowa 2:3 (25:20, 19:25, 22:25, 25:18, 12:15)

KS Gwardia Wrocław: Nowosielski, Szymeczko, Superlak, Maruszczyk, Naliwajko, Olczyk, Dzikowicz (libero) oraz Lubaczewski, Śnieżek

Exact Systems Norwid Częstochowa: Usowicz, Schamlewski, Żaketa, Łapszyński, Modzelewski, Zrajkowski Dembiec (libero) oraz Rajsner


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław